Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Krótki zarys historii wyliczania należności za roboty budowlane i przepisów proceder ten normujących

CZĘŚĆ IV
Czasy budowy Drugiej Polski

 

Znaczne zmiany w obowiązujących w dekadzie lat 60-tych zasadach wyceniania robót budowlanych przyniosło zarządzenie nr 39 Ministra Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych z 27 lipca 1971 roku w sprawie kosztorysowania robót budowlanych i montażowych (Dz.Urz.Bud. nr 9, poz.32 z poźn.zm.) i wprowadzona wraz z nim „Instrukcja w sprawie zasad szczegółowej kalkulacji cen robót budowlanych i montażowych". Szczególnie istotne było tu wprowadzenie do stosowania nowej, dwupostaciowej bazy normatywnej. Jej elementami w zakresie wyceny finansowej stały się Katalogi Cen Kosztorysowych (KCK) zastępujące wcześniejsze KNiCA, ZCJ-ty, CERT-y i CMMU, natomiast w zakresie określania niezbędnych nakładów środków produkcji (RMS) Katalogi Norm Kosztorysowych, w miejsce dotychczasowych KSNK,

 

 

tzw. starych KNK i KNK-RET. W dalszej części tej krótkiej, bo zaledwie 75-stronicowej (w wydaniu książkowym) instrukcji przytoczono formuły wyliczeń kosztorysowych, zasady kalkulacji indywidualnej, sposoby kalkulacji pracy sprzętu budowlanego, kosztów transportu samochodowego, kolejowego, wodnego i tego z poniżej zamieszczonej tabeli*, kosztów jednorazowych, kalkulacji narzutów uzupełniających NU (dopuszczalnych wyłącznie przy wykazaniu zwiększonych kosztów robocizny bezpośredniej lub ponadnormatywnych kosztów zaplecza tymczasowego budowy), dodatków procentowych D, itd.

 

 

 

Wymieniona instrukcja precyzowała również zasady wykonywania Zbiorczych Zestawień Kosztów (popularnych ZZK), a w zakończeniu zarządzenia nr 39 zamieszczono listę ponad 100 powszechnie obowiązujących KNK i KCK, w dalszym ciągu przydatne pozostały jednak Katalogi Norm Jednostkowych (KNJ), Katalogi Norm Zużycia Materiałów Budowlanych (KNZMB), KNiCA i Katalogi Norm Pracy (KNP), służące wg instrukcji do indywidualnej kalkulacji zużycia materiałów i indywidualnej kalkulacji cen jednostkowych pracy maszyn, dla których w dalszym ciągu obowiązywał cennik najmu maszyn i sprzętu budowlanego, wprowadzony zarządzeniem nr 39 Ministra Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych z 28 grudnia 1970 roku (ogłoszonym w Dz.Urz.Bud. nr 10 z 1970 roku, pod poz.63). W użyciu, zwłaszcza przy wycenianiu robót o bardziej indywidualnym charakterze pozostawały też wydawane przez Centralny Związek Rzemiosła Katalogi Wzorcowych Cen Jednostkowych, czyli popularne KWCJ -ty.

 

 

Każda zmiana w przepisach dotyczących cen pociąga za sobą całkiem zrozumiałą chęć wykorzystania okazji i ich podniesienia. Nie można było do tego dopuścić i dlatego, realizując dyrektywę zawartą w zarządzeniu nr 40 Prezesa Rady Ministrów z 12 maja 1970 roku w sprawie zapobiegania wzrostowi wartości kosztorysowej inwestycji w fazie ich realizacji (MP nr 15, poz.126) kilka miesięcy po ww. zarządzeniu nr 39 Minister BiPMB wydał kolejny edykt, w postaci zarządzenia nr 53 w sprawie stawek narzutów do cen robót budowlanych i montażowych oraz zmiany niektórych przepisów dotyczących przeliczania wartości kosztorysowych inwestycji i remontów budowlanych oraz zasad kosztorysowania robót budowlanych i montażowych (Dz.Urz.Bud. nr 1 z 1972 roku, poz.1). W swoich siedmiu załącznikach zarządzenie określało:

 

  • stawki procentowe i zasady stosowania narzutów podstawowych do cen robót budowlanych i montażowych z tytułu kosztów ogólnych i zysku (od 25% R+S dla robót rozbiórkowych do aż 120% dla torowisk tramwajowych i kolejowych sieci elektrotrakcyjnych - czyżby tak jak w czasach Feliksa Edmundowicza Dzierżyńskiego transport był oczkiem w głowie władzy?),
     
  • stawki procentowe i zasady stosowania narzutów uzupełniających z tytułu utrudnionych warunków realizacji inwestycji lub remontów (od 0,5 % dla obiektów strzeżonych przez uzbrojoną straż przemysłową do 3,5 % dla robót wykonywanych na wyspach bez połączeń mostowych przy istnieniu jedynie komunikacji promowej - szkoda w sumie, że Maurycy Beniowski tak krótko utrzymał się na tronie króla Madagaskaru),
     
  • stawki procentowe i zasady stosowania narzutu uzupełniającego z tytułu ponadnormatywnych kosztów zatrudnienia pracowników zamiejscowych (o wysokości 1,5% dla 6 wymienionych w tym załączniku województw o zapewne najwyższych wówczas kosztach utrzymania),
     
  • stawki procentowe i zasady stosowania narzutu uzupełniającego z tytułu dodatkowych kosztów realizacji obiektów i robót zlokalizowanych w strefach o ostrym klimacie, oparte u normę obciążeniową PN-70/B-02010 (obciążenia śniegiem) z dodatkowym opisem o indywidualnym zakwalifikowaniu ok. 100 miejscowości leżących w pobliżu granicy normowych stref klimatycznych. Dopuszczalne stawki narzutów, określanych jako Nu4 wynosiły od 1,5 % dla strefy III do 5,5 % dla strefy V, przy czym jeśli w warunkach górskich przy bardzo dużych pochyłościach terenu i bardzo stromych dojazdach wielkość tego narzutu można było kalkulować indywidualnie (co oczywiście nie znaczy swobodnie, lecz ściśle wg zasad szczegółowej kalkulacji cen robót budowlanych i montażowych podanych we wspomnianym już zarządzeniu MBiPMB z 27 lipca 1971 roku). A jeśli do robót prowadzonych w rejonach górskich konieczne było dojście piesze, trwające więcej niż pół godziny (w jedną stronę) stawkę narzutu Nu4 można było zwiększyć o kolejne 2%. Aż strach pomyśleć jak, nie mając tych wszystkich uregulowań, poradzono sobie z wybudowaniem i rozliczeniem w latach 30 -tych kolejki linowej na Kasprowy Wierch,
     
  • stawki procentowe i zasady stosowania narzutu uzupełniającego z tytułu robót budowlanych i montażowych wykonywanych w małym zakresie (decydowała wartość tych robót, a narzut sięgał do 6% w przypadku robót inwestycyjnych i aż 25 % (poz.4, tablicy 2 załącznika 5 zarządzenia) przy wykonywaniu awaryjnej naprawy ubikacji użytku publicznego,
     
  • stawki procentowe i zasady stosowania narzutu uzupełniającego z tytułu dostarczania częściami dokumentacji dla obiektów (do 1,5%),
     
  • stawki procentowe i zasady stosowania narzutu uzupełniającego z tytułu zamówionego przyśpieszenia realizacji budowy.

 

Dla zrozumienia tego narzutu (Nu7) akurat konieczny jest kawałek komentarza. Otóż w owym okresie, nie tak jak w czasach obecnego bezhołowia, obowiązywały normatywne lub dyrektywne cykle realizacji obiektów budowlanych, zestawione w odpowiednim, zatwierdzonym wydaniu broszurowym, powstałym na mocy uchwały nr 128 Rady Ministrów z 17 lipca 1969 roku w sprawie normatywów cykli budowy (MP nr 33, poz.243). Sam pamiętam, jak pierwszego dnia w biurze projektów, jeszcze w 1979 roku dostałem do zrobienia harmonogram dyrektywny dla jednego ze złożonych obiektów przyszłej elektrowni jądrowej w Żarnowcu, tej o której już wówczas mówiono, że się jej nie zbuduje. Robota palce lizać. Gdy kończyłem już pracowite wykreślenie formularza takiego harmonogramu na rajzbrecie (format gdzieś tak pomiędzy A-0 a A-1) pokazali mi gotową odbitkę transparentową tego druku, mogącą w ciągu minuty być powieloną w wyświetlarni. Trudno, młody zawsze jest celem żartów. Dlatego też kiedy z łbem nabitym wiedzą politechniczną na temat sztuki harmonogramowania (od wykresów Gantta do wydruków RIAD-a 32) spytałem kierownika pracowni jak to, tak w praktyce policzyć i narysować, jego odpowiedź potraktowałem jako kolejny żart - „weź znajdź coś podobnego w tej książeczce i jakoś sensownie podziel ten czas na poszczególne obiekty i roboty. Aha, i pamiętaj, że to nie różaniec, czyli, że pewne kreski powinny na siebie zachodzić". Czyli potraktowałem zupełnie błędnie, bo przekazany mi przez doświadczonego projektanta przepis na harmonogram dyrektywny wcale żartem nie był.

Zatem potencjalny wykonawca robót (czyli ten którego inwestor zdołał ubłagać o wprowadzenie tej roboty do swojego portfela zleceń bez oglądania się na permanentny „brak mocy przerobowych" lub ten, którego władza namaściła jako wykonawcę szczególnie ważnej inwestycji centralnej) nie musiał zawracać sobie głowy wyliczaniem jakichś tam terminów do oferty, decydował urzędowy katalog cykli realizacyjnych. I teraz możemy już przejść do wyjaśnienia idei narzutu Nu7. Inwestor mógł zażądać od wykonawcy (a ten mógł się zgodzić lub nie, przy czym dla inwestycji centralnych trochę na zasadach takich na jakich republiki związkowe mogły zawsze swobodnie wystąpić ze Związku Radzieckiego) skrócenia cyklu realizacji. W takim przypadku narzut uzupełniający do ceny obiektu lub całego zamierzenia inwestycyjnego wynosił od 0,5 % przy skróceniu cyklu ponad 5% - do 5 % za skrócenie cyklu ponad 40%.

 

Ze wszystkich tak „szczeblowo" wymienionych i opisanych (prośba o wybaczenie) narzutów najbardziej zafrapował mnie ten 2% składnik Nu4, związany z droga „pod górkę" do pracy (bez skojarzeń proszę). Otóż nigdzie nie udało mi się znaleźć jakiegokolwiek okólnika na temat obowiązkowej do przyjmowania przy wyznaczaniu czasu dojścia prędkości marszu robotnika w funkcji procentowego nachylenia terenu, pory roku (ewentualne oblodzenie) i ciężaru przenoszonych narzędzi prostych. Poza tym pod górkę idzie się wolniej niż schodzi, jak odróżnić chód od biegu (coś na ten temat w początkach swojej kariery miał do przemyślenia Robert Korzeniowski), itd.. Czyżby tak ważne kwestie mogły pozostać poza sferą regulacji ?. A może działał tu mechanizm opisany szerzej przez Aleksandra Sołżenicyna w książce „Jeden dzień z życia Iwana Denisowicza", wg którego nie wyganiano z łagru do wyrębu lasu, jeśli temperatura powietrza spadała poniżej -30°C. I dlatego w zakresie obowiązków jednego z funkcyjnych obozu leżało co rano takie chuchanie na słupek rtęci w termometrze, aby o zadanej godzinie doprowadzić go do -29°C. Być może więc do pracy pod górkę też zawsze było 29 minut drogi.

 

Opieka jaką władze otaczały kwestie cen, kosztów i kosztorysowania rozciągała się także na niektóre inne działy gospodarki i administracji. Ciągła była też walka o jak najwyższy poziom zaspokajania społecznych potrzeb. Uznano np. że chorować i dożywać swoich dni należy w sposób godziwy (tak, tak, panie były ministrze Łapiński !) w szpitalach i przytułkach wykończonych w sposób przyzwoity pod względem jakościowym. Dlatego też pojawiło się zarządzenie nr 1 Ministra Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych z 6 stycznia 1972 roku w sprawie wprowadzenia współczynników do norm i cen akordowych niektórych robót wykonywanych przy realizacji inwestycji służby zdrowia i opieki społecznej (Dz.Urz.Bud. nr 92, poz.3). W 1973 roku (zarządzeniem nr 6 Ministra Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych z 8 marca 1973 roku) rozszerzono to także na obiekty nauki i szkół wyższych, z czego prawdopodobnie skorzystałem, rozpoczynając w tym właśnie roku studia na Politechnice Warszawskiej.

 

Licząc tekst w poprzednim odcinku, to już 8 strona felietonu, co do którego umówiliśmy się kiedyś z ATHENĄSOFT na dwie do trzech stron. O permanentnym lekceważeniu umów miałem już kiedyś okazje napisać, ale pozwólcie Państwo, że odpuszczę już część historii dotyczącej przepisów odnośnie ustalania cen materiałów budowlanych (materiałów dobrych i, uregulowanych osobnym zarządzeniem, materiałów niepełnowartościowych), zakupów maszyn i sprzętu budowlanego, wykonywania typowych i nietypowych usług budowlanych, cen eksportu robót budowlanych, odsprzedawania ponadnormatywnych zapasów, itd. również sprecyzowanych tabunem rozmaitych zarządzeń, instrukcji i okólników. A także mające istotny wpływ na sposób rozliczeń budowlanych uregulowania kolejnych OWRI:

 

  • pierwszego, wydanego jako zarządzenie nr 6 Ministra Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych z 11 lutego 1970 roku w sprawie ogólnych warunków umów o realizację inwestycji i wykonania remontów budowlanych (MP nr 7, poz.66 z późn.zm.),
     
  • kolejnego z 1974 roku, też wydanego jako zarządzenie Ministra Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych (nr 67 z 8 kwietnia 1974 r.) w sprawie ogólnych warunków umów o prace projektowe w budownictwie oraz o realizację inwestycji budowlanych i o wykonanie remontów budowlanych i instalacyjnych (MP nr 14, poz.94 z późn.zm.),
     
  • ostatniego, z 1983 roku, mającego postać uchwały Rady Ministrów z 11 lutego 1983 roku w sprawie ogólnych warunków umów o prace projektowe w budownictwie oraz o wykonania inwestycji, robót i remontów budowlanych (MP nr 8, poz.47 z późn.zm.).

 

Nie sposób wprost jednak nie odnotować zatwierdzenia, zarządzeniem nr 13 Ministra BiPMB z 16 kwietnia 1973 roku Katalogów Norm Pracy i taryfikatora kwalifikacyjnego robotników budowlanych w oparciu o protokół dodatkowy z 16 kwietnia 1973 roku do Układu zbiorowego pracy w budownictwie z 15 marca 1958 roku. Wprowadzono nim, jako powszechnie obowiązujące normy pracy, większość wielkości podanych w KNP wg wydania WKiC, Warszawa 1973.

A także wejścia, na razie bardzo nieśmiałego, komputeryzacji kosztorysowania, choć do początków lat 80-tych kosztorysowanie było nadal czynnością wyjątkowo żmudną. Wertowanie przetłuszczonych od ciągłego kartkowania katalogów (w klejonych oprawach, czyli szybko samoistnie rozczłonkowywanych na pojedyncze kartki), przepisywanie ich przez kalkę na papier, pracowite mnożenie i dodawanie to codzienne zajęcie ówczesnych kosztorysantów. Nieocenioną pomocą, gdzieś tak od początku lat 70-tych stał się kalkulator, zwykłe aż czterodziałaniowy, duży, zasilany prądem z sieci, z czerwonym wyświetlaczem. W porównaniu ze swoim poprzednikiem jakim był tzw. kręciołek

był jednak ogromnym krokiem naprzód, szybko zresztą dalej modernizowanym i miniaturyzowanym.

Jak stwierdził pewien historyk, gdyby np. w technikach komunikacji postęp był równie szybki jak w technikach komputerowych - podróż z Warszawy do Nowego Jorku powinna obecnie trwać ok. 0,5 minuty (i 0,5 minuty z powrotem, po odmowie wpuszczenia, mimo posiadania wystanej w kolejce na Pięknej w Warszawie oryginalnej wizy wjazdowej).

 

Do dziś pamiętam swój pierwszy mały kalkulator i pierwsze jego użycia przy robieniu kosztorysu. Kupiłem go w trakcie studenckiej praktyki w Paryżu (a tak!) za całe 160 FF w 1975 roku. Jak na studencką kieszeń był to wydatek niemal niewyobrażalny, stanowiący równowartość ok. 35 dolarów USA. Czyli (po kursie czarnorynkowym) ok. 3500 ówczesnych złotych, czyli (po kursie oficjalnym) ok. 1160 ówczesnych, baryłkowatych butelek piwa „Pełne warszawskie". Koszmar, dziś najtańszy kalkulator kosztuje ok. 10 zł czyli równowartość piw 3.

 

 

CZĘŚĆ V
Lata 80-te

 

Przejdźmy więc już z dekady sukcesu do mrocznej dekady lat 80 -tych, w których władza, pamiętając jeszcze nauczkę roku 1970 i społeczny entuzjazm związany z wprowadzeniem stanu wojennego pilnowała cen jak oka w głowie. Lecz jednocześnie nie było już odwrotu od drogi w stronę mechanizmów rynkowych. Z jednej strony oprócz istniejącego „od zawsze" Ministerstwa Finansów, powstał nawet osobny resort zatytułowany Ministerstwem do Spraw Cen, a jego pierwszy szef, sympatyczny profesor Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, obiecujący w telewizji ciepłe bułeczki z codzienną poranną dostawą do domu (proszę się nie śmiać, wszak to właściwie się spełniło, może trochę później niż obiecywano, ale jednak) był wiodącym animatorem pierwszej polskiej ustawy o cenach z 26 lutego 1982 roku (ostatni tekst jednolity w Dz.U. z 1988 nr 27 r., poz.195). Z drugiej strony ustawa ta wprowadziła ceny umowne, jako wynik uzgodnienia pomiędzy kupującym a sprzedającym. Całkowita nowość w podejściu i wyraźny krok w stronę rynku. Choć z drugiej strony były już wcześniejsze precedensy, któż by nie pamiętał mięsnych sklepów komercyjnych, w których w okresie przedkartkowym, w końcu epoki sekretarza Edwarda Gierka zawieraliśmy liczne ustne umowy, polegające na pokornym uzgodnieniu wywieszonej na kiełbasie ceny komercyjnej, uiszczeniu należności i otrzymaniu towaru.

W art.12 ustawy o cenach stwierdzono, że obowiązkowa do okazania na żądanie kupującego (czyli w budownictwie Inwestora) kalkulacja uzasadniająca wysokość zaproponowanej przez sprzedającego (Wykonawcę) ceny umownej ma w budownictwie postać kosztorysu. I dalej, w ust.2 tego artykułu, że „metody kosztorysowania obiektów i robót budowlanych ustali w drodze zarządzenia Minister Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych w porozumieniu z Ministrem do Spraw Cen. Realizacją tego zapisu było kilka zarządzeń; zarządzenie nr 5 Ministra do Spraw Cen z 18 czerwca 1982 roku w sprawie zasad ustalania cen regulowanych w budownictwie (Dz.Urz.UC nr 2, poz.7), zarządzenie nr 6 Ministra BiPMB z 28 kwietnia 1983 roku w sprawie metod kosztorysowania szczegółowego robót budowlanych i montażowych (Dz.Urz. MBiPMB nr 2, poz.5 wraz z wydaną osobno pokaźną instrukcją), zarządzenie nr 21 Ministra BiPMB z 12 listopada 1984 roku w sprawie metody kosztorysowania robót budowlanych i montażowych oraz remontów budowlanych (Dz.Urz.MBiPMB nr 1 z 1985 roku, poz.1 i nr 2, poz.5 oraz z 1987 roku nr 1, poz.1) oraz zarządzenie nr 10/84 Ministra dSC z 20 sierpnia 1984 roku w sprawie zasad kosztorysowania obiektów i robót budowlanych (Dz.Urz.Cen nr 6, poz.27).

 

Znaczną merytoryczną zmianę w kosztorysowaniu przyniosła połowa lat 80-tych. Po pierwsze do lamusa odeszła stara baza normatywna w postaci KNK, zastąpiona przez zapowiedziane już zarządzeniem nr 6 z 28 kwietnia 1983 roku nowe Katalogi Nakładów Rzeczowych, czyli całkiem współczesne już KNR-y. Liczba stopniowo pojawiających się KNR-ów, wydawanych głównie pod auspicjami Ministerstwa Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych a następnie Ministerstwa Gospodarki Przestrzennej i Budownictwa, lecz nie tylko - szybko rosła.

 

Oczywiście, gdyby obyło się bez pewnych perturbacji, byłoby „nieważne". W stosunku do KNR-ów było to słynne 0,955, czyli wielkość, przez którą należało pomnożyć wyliczoną wielkość nakładu roboczogodzin, tak aby otrzymać wartość właściwą, za którą dopiero można było zainkasować pieniądze.

Drugą nowością było upowszechnienie się PC -tów i pojawienie się pierwszych prawdziwych kosztorysowych programów obliczeniowych (o ile dobrze pamiętam, pierwszy był program firmowany przez słupski Inwestprojekt).

 

Dwa ostatnie z wymienionych wyżej aktów prawnych obowiązywały do końca 1988 roku. Od 1 stycznia 1989 roku zastąpiło je już tylko jedno (w międzyczasie zniknął bowiem Urząd Ministra do Spraw Cen) zarządzenie, noszące zresztą też nr 21, wydane przez Ministra Gospodarki Przestrzennej i Budownictwa 7 grudnia 1988 roku (Dz.Urz.MGPiB nr 3 z 1989 roku, poz.10) w sprawie metod kosztorysowania obiektów i robót budowlanych.

 

Najistotniejszą jego częścią była kolejna instrukcja kosztorysowania budowlanego czyli kilkudziesięciostronicowy załącznik określający rodzaje kosztorysów, formuły kalkulacyjne (przewidujące metodę szczegółową i uproszczoną) których podstawowe wzory przedstawia poniższa ilustracja:

 

Jako oficjalną bazę normatywną namaszczono istniejące już od kilku lat KNR-y, dopuszczając jednak (w przypadku ich braku) do stosowania norm starszych KNK i norm zakładowych.

 

Chętnych do poczytania o całkiem już współczesnej, co nie znaczy mniej ciekawej, historii lat 90 -tych, zapraszam do następnego odcinka.

 


*)