Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Urzędnicy nadzoru będą karać

Poniżej, z uwagi na duże zainteresowanie jakie wzbudza stosowania w praktyce przepisów prawa budowlanego, przedstawiamy Państwu przedruk felietonu, który ukazał się w "Życiu Warszawy" w dniu 14 stycznia 2004 r.

 

 

Korupcja murowana
Nowe przepisy budowlane będą sprzyjać łapownictwu

 

Urzędnicy nadzoru budowlanego dostali znacznie większe uprawnienia niż dotąd. Będą kontrolować kończone inwestycje pod kątem zgodności z projektem. Nowe prawo stwarza wielkie pole do korupcji.

 

Dotychczas inwestor, czyli w wielu wypadkach zwykły człowiek (który budował dom czy choćby altankę na działce) zlecał prace budowlane na podstawie przygotowanego wcześniej projektu architektonicznego. Po zakończeniu robót przekazywał do powiatowego inspektoratu nadzoru budowlanego opinię niezależnego architekta (nie tego, który projekt przygotował) poświadczającą zgodność wykonania z planem. Na tym sprawa się kończyła. Inwestor - po skontrolowaniu dokumentów - niemal automatycznie dostawał pozwolenie na użytkowanie.
Choć ten system doskonale się sprawdzał, nie był biurokratyczny i od lat nie zdarzyła się w Polsce katastrofa w świeżo wybudowanym gmachu, nadzór budowlany postanowił system zmienić. Od 1 stycznia każdą budowę - po zakończeniu prac - kontrolują urzędnicy nadzoru. Do tego nowe zapisy prawa budowlanego są na tyle niejasne, że inspektorzy budowlani będą wyrocznią w zakresie interpretacji zgodności wykonania z projektem. W przepisach jest bowiem mowa o tym, że kontrola będzie skupiona zwłaszcza na "istotnych" odstępstwach od projektu. Sęk w tym jednak, że formalnie nie wiadomo czym jest odstępstwo "istotne" i czy np. przestawienie albo skrócenie ścianki działowej między pokojami podlega karze, czy nie. W wypadku zmian, dokonanych w domku jednorodzinnym kara wyniesie 600 zł.

 

Żeby było bezpiecznie

 

Urzędnicy Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego, który opracował wszystkie szczegóły nowelizacji prawa budowlanego (przyjętej przez Sejm w marcu 2003 r.) przekonują, że obowiązkowe kontrole zgodności wykonania budynku z projektem są rozwiązaniem bardzo dobrym.
- Wielokrotnie zdarzało się, że inwestor robił znacznie więcej, niż mógł na podstawie projektu. To miało często negatywny wpływ na bezpieczeństwo osób przebywających w takim budynku - wyjaśnia Elżbieta Janiszewska-Kuropatwa, dyrektor departamentu inspekcji budowlanych GUNB.

 

Tylko ryba nie bierze

 

Nowe zapisy stwarzają potężne pole dla korupcji. Inwestorzy obawiają się, że urzędnicy będą piętrzyć problemy i straszyć karami, aby zmusić nas do płacenia łapówek. - Każdy woli dać 100 czy 200 zł niż zapłacić pięć razy wyższą karę - uważa Wiktor Mazurski, który planuje w połowie roku rozpocząć budowę domu pod Piasecznem.
To ryzyko dostrzega także Krzysztof Dzierżawski, z Centrum im. Adama Smitha. - Urzędnicy dostali sporą władzę, i sądzę, że będą z niej korzystać. Korupcja jak najbardziej wchodzi w grę - mówi.
Czy GUNB nie obawia się, że przepisy, które stworzył, będą nielegalnie nabijać kieszenie kontrolerom? Elżbieta Janiszewska-Kuropatwa wierzy w uczciwość swoich pracowników. - To porządni ludzie. Nie będą brać - zaklina się pani dyrektor.