Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

"Intercenbud" od trzech lat fruwa w internecie, tylko brać!

"No to pani Millerowo, będziemy mieli wojnę" - powiedział do swojej posługaczki, smarującej mu zreumatyzowane nogi opodeldokiem Józef Szwejk, dowiedziawszy się o zamachu na księcia Ferdynanda. No to mamy nowe zamieszanie w kosztorysowaniu inwestorskim w zamówieniach publicznych, możemy powiedzieć, po przeczytaniu art. 33, wydanej dnia 29 stycznia 2004 roku ustawy pod groźnym, do tej pory nieczęsto spotykanym tytułem "Prawo zamówień publicznych". A zamieszanie dlatego, bo wcześniej, bowiem 24 stycznia 2004 r. Minister Infrastruktury, w oparciu o art. 35 ust. 3 pkt 1 "starej", odchodzącej w przeszłość ustawy o zamówieniach publicznych, wydał rozporządzenie w sprawie metod i podstaw sporządzania kosztorysu inwestorskiego. Najpewniej Pan Minister, zajęty budową autostrad nie zauważył, że w Sejmie od wielu miesięcy, trwają mozolne prace nad nową wersją tym razem już "Prawa zamówień publicznych". Możemy więc stwierdzić, że kolizje pomiędzy aktami normatywnymi najwyższego rzędu, czyli ustawami, i aktami wykonawczymi w sprawach kosztorysowania, stały się w naszym kraju epidemią.

 

Pamiętamy przecież niedawne i niesławne, rozporządzenie z 13 lipca 2001 roku, podczas gdy o osiem dni wcześniejsza ustawa o cenach, niszczyła to rozporządzenie w całości, czyli totalnie. Dziwny ten nasz kraj, w którym regułą jest często wieloletnie, a nawet bezskuteczne oczekiwanie na akty wykonawcze, a wyjątkiem od tej reguły, są akty wykonawcze, dotyczące kosztorysowania wyprzedzające te ustawy. Ha!??

 

Przepisy art. 33 "nowej ustawy", pardon Prawa, dają uprawnienia ministrowi właściwemu do spraw budownictwa, gospodarki przestrzennej i mieszkaniowej, podobnie jak art. 35 "starej ustawy" dawały: do ustalania metod kosztorysowania inwestorskiego w zamówieniach publicznych i to nie tylko w zakresie metodyki, ale i instrumentarium.
Mamy więc nadzieję, że wreszcie, w oparciu o ten art. 33 Prawa, znikną raz na zawsze załączniki nr nr 1, 2 i 3, które jak już nieraz pisałem, przenosiły budownictwo do głębokiego socjalizmu.

 

Tę nadzieję czerpię z komunikatu Kancelarii Sejmu, odnalezionego pod adresem internetowym: http://isip.sejm.gov.pl/ (proszę Sz. Czytelników o odszukanie i sprawdzenie), w którym to zbiorze aktów normatywnych uznanych za uchylone, odnalazłem taki zapis: Dz.U. 2000 nr 174 poz.1195 2004.03.02. Przekładając to na język ludzki ustaliłem, że zostało uchylone sławne rozporządzenie Ministra Rozwoju Regionalnego i Budownictwa z 26 września 2000 r., (był wtedy takowy minister) wprowadzające do kosztorysowania inwestorskiego w zamówieniach publicznych owe trzy, nieszczęsne załączniki. Ponadto Minister Infrastruktury w swoim pośpiesznie wydanym rozporządzeniu dotyczącym metod kosztorysowania inwestorskiego, nie wspomina o tych załącznikach, chociaż kto to wie, bowiem z art. 33 nowego Prawa wynika, że minister dużo może. Oby tylko nie wpadł na pomysł aktualizacji tych niewydarzonych załączników.
Dlatego pozwalam sobie, na wyrażenie opinii, że delegacja płynąca z powołanego wyżej art. 33 Prawa, jest szansą, na dostosowanie wreszcie kosztorysowania inwestorskiego w zamówieniach publicznych do rynku kapitalistycznego.

 

Tylko pytam, czy Pan Minister skorzysta z tej szansy?
A jak to powinno być do licha, jak tę szansę zrealizować, żeby nareszcie było dobrze, czyli normalnie? Ano trzeba nareszcie sięgnąć do rynku, do cen rynkowych, tak ostro reagujących na wahania koniunktury, czyli do cen oferowanych przez producentów materiałów budowlanych, usług sprzętowych itd. Przecież wiadomo, że w każdym miejscu naszego kraju, ceny tych samych materiałów (a wiadomo, że ten składnik poważnie wpływa na cenę rezultatu końcowego w budownictwie) bywają różne. Odejdźmy wreszcie od ukochanych przez naród polski cen średnich. Na kursach kosztorysowania często tłumaczę słuchaczom, że "Kowalski utopił się w basenie o średniej głębokości 1 m". Dlatego twierdzę, że zupełnym nieporozumieniem, jest wytwarzanie i stosowanie cen średnich, a już co woła o pomstę do Boga, wytwarzanie cen i to o charakterze urzędowym, o zgrozo też średnich dla całego kraju. Pytam, czy cegła w Suwałkach kosztuje tyle samo co w Warszawie? A figę, na pewno nie. Gdyby tak było, to ceny materiałów dla budowy szkoły w Suwałkach i w Warszawie byłyby jednakowe. A czy są? Oczywiście nie! Sięgnijmy więc wreszcie do wiedzy płynącej z rynku. Czy jest to kłopotliwe? Nie! Zdecydowanie nie, bowiem już od chyba trzech lat, funkcjonuje w internecie i na CD system notowań, nazwany "Intercenbudem"! Ten system, gromadzi póki co, ponad 100 000 tys. cen materiałów i sprzętu o wysokościach przekazywanych przez producentów i stale się powiększa. A należy pamiętać, że producenci, podając "Intercenbudowi" swoje ceny, mają na uwadze konkurencję!!! Żaden z tych dżentelmenów, na pewno nie zaryzykuje podania ceny wyższej niż ta, za którą ma szansę sprzedać swój towar, na trudnym, no bo właśnie konkurencyjnym rynku. Daje to gwarancję, że te informacje są rzetelne, bo jakżeby inaczej? Przecież konkurencja nie śpi! Mamy więc dzięki "Intercenbudowi" w każdej chwili dostęp do tego prawdziwego źródła informacji cenowej, dzięki czemu, w rezultacie, możemy wytwarzać również i kosztorysy inwestorskie dla zamówień publicznych o wartościach szacunkowych - bliskich cenowej rzeczywistości. Przy okazji, na pohybel malkontentom, wyrażam opinię, że bez komputera i dostępu do internetu, to chyba już żaden uważający się za zawodowego kosztorysant nie funkcjonuje, bo to przecież niewykonalne!
Skorzystajmy więc wreszcie z tej wiedzy i z tego źródła informacji również i w kosztorysowaniu w zamówieniach publicznych.
Daje to szansę, po przejściowym zamieszaniu, wyjścia na prostą, czyli trafiania w realia cenowe, a nie, jak do tej pory - kulą w płot!

 

Ale jak to faktycznie będzie, to najpewniej dowiemy się z kolejnego, mam nadzieję, że już nie kolidującego z "Prawem zamówień publicznych", rozporządzenia w sprawie metod kosztorysowania. Panie Ministrze, w internecie już od dawna fruwają aktualne, czyli rynkowe ceny "Intercenbudu", tylko brać, nie musi się Pan Minister męczyć. One już są! Miejmy więc nadzieję, że w tym, tym razem już zgodnym z "Prawem zamówień publicznych" akcie wykonawczym, czyli w rozporządzeniu w sprawie metod kosztorysowania w zamówieniach publicznych, pojęcia - rynek, czy kapitalizm, nie okażą się puste i wreszcie zaczniemy liczyć te wartości szacunkowe inwestorskie tak, jak w prawdziwym kapitalizmie, a nie w takim, jak do tej pory "kapitalizmie na niby"!