Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Roboty budowlane na żywym ciele pracującej firmy, czyli „Ordnung muss sein”!

Dla operatora wózka w hurtowni artykułów przemysłowych był to zwykły roboczy dzień, taki sam jak 251 innych dni w roku. Wjeżdżając do magazynu wysokiego składowania z paletą papierowych ręczników był przekonany, że nie musi szczególnie bacznie obserwować, co jest przed nim, gdyż pracował w tym magazynie tylko z kolegą, a on miał właśnie drugą zmianę, a poza tym doskonale widział wyraźne żółte linie z boku wyznaczające jego drogę między regałami. Silne szarpnięcie i łoskot walących się metalowych części zaskoczył młodego człowieka. W pierwszej chwili nawet nie poczuł, że uderzona metalową rurą wystawiona poza obrys kabiny ręka wygięła się pod mało odpowiednim anatomicznie kątem. Po chwili do brzęku stali dołączył łoskot upadku kilku ciężkich rzeczy, gdy wózek definitywnie zatrzymał się na regałach. Pracownik przyciskając uszkodzoną rękę do korpusu z trudem wydostał się z wózka. Zobaczył resztki rusztowania rozsypane po podłodze, dwie palety rozbite na ziemi i ciało nieznajomego mężczyzny. Jeszcze jeden człowiek wisiał na kratownicy stropu, trzymając się kurczowo stalowych prętów stężenia konstrukcji. Przez zaciśnięte gardło prosił o wezwanie pomocy.

 

 

Sytuacja prawie jak ze scenariusza kiepskiej komedii pisanej w częściach przez wielu autorów. Wyczuć tu można nutę bezmyślności pracownika, zaniechanie właściciela hurtowni oraz wielką improwizację graniczącą z ignorancją, którą popisał się przedsiębiorca budowlany wpuszczając swoich ludzi na remont stropu. Wielu osobom wydaje się bowiem, że praca na rusztowaniu w przedsiębiorstwie budowlanym należy do ABC fachu robotnika. A przecież każda praca wykonywana na wysokości ponad jednego metra nad poziomem podłogi lub ziemi jest kwalifikowana jako praca szczególnie niebezpieczna. Co więcej, prowadzenie robót budowlanych, rozbiórkowych, remontowych i montażowych w działającym zakładzie pracy w miejscach przebywania pracowników zatrudnionych przy innych pracach lub w zasięgu działających maszyn i innych urządzeń technicznych także zalicza się do prac o podwyższonym ryzyku – do prac szczególnie niebezpiecznych, których podstawowy katalog określa rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy (Dz.U. z 2003 r. Nr 169, poz.1650 ze zmianami). Ponieważ prace tego typu są uznane za szczególne zagrożenie dla życia i zdrowia pracujących, w myśl art. 304 kodeksu pracy określone obowiązki powinno się stosować nie tylko do pracowników zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, ale także wobec osób wykonujących pracę w oparciu o umowy cywilnoprawne.
W takiej sytuacji oprócz wyraźnego wskazania danego zakresu robót jako pracy szczególnie niebezpiecznej przedsiębiorca dopuszczający prace budowlane na terenie swojej firmy powinien:

  • zawrzeć z kierującym pracami w oddzielnym podpisanym przez obie strony protokole ustalenia dotyczące szczegółowego podziału obowiązków w zakresie zapewnienia warunków bezpieczeństwa i higieny pracy,
  • poinformować pracowników przebywających lub mogących przebywać na terenie prowadzenia robót (albo w jego sąsiedztwie) o prowadzonych robotach oraz o niezbędnych środkach bezpieczeństwa, jakie należy stosować w czasie trwania prac,
  • wydzielić i wyraźnie oznakować teren prowadzenia robót,
  • umieścić w miejscach niebezpiecznych znaki informujące o rodzaju zagrożenia oraz stosować inne środki zabezpieczające przed skutkami zagrożeń – taśmy, siatki, bariery, ogrodzenia itp.

 

Przedsiębiorca, który prowadzi prace niebezpieczne na terenie innego przedsiębiorcy musi natomiast:

  • zapewnić spisanie przez kierującego pracami z pracodawcą, u którego mają być prowadzone prace, protokołu dotyczącego szczegółowego podziału obowiązków w zakresie warunków bezpieczeństwa i higieny pracy,
  • wyznaczyć imiennie określone osoby i powierzyć im bezpośredni nadzór nad pracami,
  • zorganizować pracującym odpowiednie środki zabezpieczające – środki ochrony zbiorowej, środki ochrony indywidualnej oraz odzież ochronną, jeśli warunki pracy w danym miejscu tego wymagają,
  • przeprowadzić szczegółowy instruktaż dla pracujących, obejmujący zwłaszcza imienny podział pracy, kolejność wykonywania zadań oraz wymagania bezpieczeństwa przy poszczególnych czynnościach,
  • zorganizować stanowiska pracy w ten sposób, by dostęp do miejsca wykonywania szczególnie niebezpiecznej pracy miały jedynie osoby upoważnione i odpowiednio poinstruowane.

 

Dodatkowo, przed rozpoczęciem prac budowlano-montażowych w działającej firmie konieczna jest analiza warunków pracy w pomieszczeniach lub na obszarach prowadzenia robót. Co prawda większość normatywów higienicznych środowiska pracy odnosi się do kontaktu z czynnikiem szkodliwym w odniesieniu do ośmiogodzinnego dnia pracy i działania w dłuższym przedziale czasowym, jednak niektóre czynniki (zwłaszcza substancje chemiczne) mają określone wartości chwilowe lub pułapowe, przy których należy bezwzględnie stosować środki ochrony zbiorowej lub indywidualnej. Zdarzają się sytuacje, że w ogóle nie można wpuścić pracownika w toksyczne środowisko, trzeba najpierw usunąć czynnik niebezpieczny. Informacja o zagrożeniach oraz instruktaż bezpiecznego wykonywania pracy powinny także uwzględniać szeroko rozumiane zagrożenia natury mechanicznej. Brygada robotników „wchodząc” do obcego dla siebie zakładu pracy winna dobrze wiedzieć, gdzie i jak pracują dane urządzenia i maszyny i jakich można się spodziewać z ich strony zagrożeń, jak się przed nimi chronić. W takich sytuacjach bardzo ważne jest również wydzielenie stref niebezpiecznych i wyraźne ich oznakowanie, a nawet wyłączenie niektórych obszarów z ruchu pracowników, o ile da się pogodzić to z pracą zakładu. Spadające przedmioty, narzędzia, a także pracownicy (jak w naszym przykładzie) będą bowiem zagrażać nie tylko wykonującym roboty w przedsiębiorstwie osobom z zewnątrz, ale także, a może przede wszystkim, pracownikom danego zakładu, dla których prace budowlano-montażowe to zupełnie inna dziedzina, o której mają nikłe pojęcie.

Kierujący pracami wraz z przedsiębiorcą, którego zakład jest poddany remontowi lub przebudowie, powinni także ustalić szczegółowe zasady korzystania z energii elektrycznej. W starych halach urządzenia i maszyny wyglądają czasem, jakby już nie pamiętały, co to zasilanie, a jednak zdarza się, że nie są całkowicie odcięte od sieci. I choć zagrożenia te nie są równie namacalne i widoczne, jak w przypadku budzącej szacunek i respekt wysokości, to przecież prąd elektryczny zabija równie skutecznie co upadek. O ten zaś naprawdę nietrudno, zwłaszcza, jeśli podczas pracy pracownik musi się wychylać poza obrys platformy lub podestu rusztowania, na którym stoi – wtedy zgodnie z przepisami i zdrowym rozsądkiem pracownik winien być dodatkowo wyposażony w szelki bezpieczeństwa z linką przymocowaną do stałych elementów konstrukcji oraz hełm ochronny.

 

Jak widać po naszym opisie przebiegu zdarzenia, przy remoncie świetlików w stropie zabrakło praktycznie wszystkich elementów koniecznych do zapewnienia bezpieczeństwa zarówno pracującym w hurtowni, jak pracownikom przedsiębiorcy budowlanego. Nie odnalazł się „cudownie” nawet pisemny protokół dotyczący szczegółowego podziału obowiązków w zakresie warunków bezpieczeństwa i higieny pracy – pewnie dlatego, że żaden z przedsiębiorców nie chciał przyjąć na siebie post factum odpowiedzialności za niedopatrzenia i błędy w organizacji pracy. A wystarczyło jedynie uprzedzić pracowników, że w jednym z magazynów będą rozstawione rusztowania; wystarczyło ustawić lekką barierę na wjeździe, która nie wyrządziłaby szkody pojazdowi i kierowcy, ale uderzona wywołałby trochę hałasu, który z pewnością obudziłby uśpioną czujność pracownika. Niestety myślenie po fakcie nie wróci człowiekowi życia… choć może uratuje następne.