Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Korporacje... korporacje...

W trakcie cyklicznej lektury miesięcznika „Ceny, normowanie i kosztorysowanie robót budowlanych” nr 1 z tego roku, na stronie 59 wśród komunikatów przeczytałem: 

W Dzienniku Ustaw z dnia 20 grudnia 2002 r. Nr 222 w poz. 1868 ogłoszone zostało rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 10 grudnia 2002 r. w sprawie klasyfikacji zawodów i specjalności dla potrzeb rynku pracy oraz zakresu jej stosowania.
Rozporządzenie to zastąpiło dotąd obowiązujące w tym zakresie rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 20 kwietnia 1995 r.. W załączonej do rozporządzenia w formie załącznika klasyfikacji zawodów i specjalności zamieszczono zawód - kosztorysant budowlany – o symbolu 311201.
Rozporządzenie weszło w życie z dniem 1 stycznia 2003 r.” 1)

Dla niezorientowanego czytelnika sucha notka, dla mnie zaś kawał mojego kosztorysiarskiego życia. Oto starania paru pokoleń kosztorysantów stały się faktem. Wykonywanie pracy kosztorysanta budowlanego zostało z początkiem tego roku formalnie i „legalnie” wykonywanym zawodem.
Ktoś z czytelników może się obruszyć – „formalnie zgoda, ale dlaczego «legalnie», przecież ja wykonuję ten zawód od lat i pobieram wynagrodzenie, nie wspominając o płaceniu podatków?”.
Spieszę z wyjaśnieniem:

- otóż nie tak dawno, zaledwie parę lat temu, nasza prasa fachowa, głosami koryfeuszy zawodu, grzmiała różnymi opiniami w dyskusji nad rangą i miejscem zawodu kosztorysanta budowlanego. Pomimo obowiązujących wówczas regulacji prawnych, w których słowo kosztorys występowało w różnych formach i odcieniach, na temat osób sporządzających owe ważne obliczenia (ważne bo sięgające olbrzymich kwot), milczały owe akty prawne jak grób. W tym stanie rzeczy na temat osób uprawnionych do wykonywania tych, ustawowych wówczas, zadań panował chaos różnorodnych opinii - od zdania, że tylko rzeczoznawca majątkowy posiadający uprawnienia państwowe może się uważać za kosztorysanta budowlanego po skrajne opinie, że każdy kto chce i potrafi wejść w kontakt z komputerem może lub nawet powinien spróbować, szczególnie gdy jest młody i bezrobotny.

Napisałem wówczas nawet artykuł polemiczny, psu na budę potrzebny, gdyż sam ze sporą gromadką anonimowych kolegów pilnie przeliczających na gotówkę skutki techniczne działań innych budowlańców, miotałem się po mieście za przysłowiową złotówką, z nadzieją, że mnie nie aresztują za matactwo polegające na udawaniu kogoś, kto oficjalnie nie istnieje.

Jednak co do tego mają korporacje?, korporacje, czyli stowarzyszenia, tworzone w celu uzyskania efektu skali.

Korporacje zawodowe istniały w naszym kraju jeszcze w poprzedniej epoce tzw. realnego socjalizmu, mam na myśli NOT i stowarzyszone w NOT organizacje, w naszym przypadku PZiTB, PZiTS. W trakcie i po przemianach ustrojowych ostatniej dekady XX wieku z PZiTB wyłoniły się jednostki gospodarcze, których zadaniem stało się kreowanie zysków na bazie usług konsultingowych (np. Wacetob, Promocja).
Bardzo szybko, w związku ze zmianami ustawy zasadniczej i przywróceniu rangi prawu własności, w środowisku rzeczoznawców majątkowych powstała pilna potrzeba standaryzacji i integracji środowisk zawodowych. Te tendencje zaowocowały stworzeniem Polskiej Federacji Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych, której scentralizowany i wsparty potrzebami rynku lobbing spowodował opracowanie standardów zawodowych, a następnie uchwaleniem przez sejm ustawy o gospodarce nieruchomościami, która uregulowała formalnie status zawodowy rzeczoznawcy majątkowego (dotychczasowego „wyceniacza”).

Fakt ten być może legł u podstaw, wzmożonych działań innych środowisk zawodowych dla skonkretyzowania własnej pozycji i statusu.
Środowisko kosztorysantów budowlanych pod koniec roku 1995 zaktywizowało swe działania w celu wykrystalizowania zawodu kosztorysanta budowlanego w formalnym wykazie zawodów. Służyć temu celowi miały działania wspomagające integrację środowiska. Przede wszystkim stworzenie Stowarzyszeń Kosztorysantów, które korporacyjnie mogłyby oddziaływać na gremia decyzyjne w państwie. Stowarzyszenia powstały, jednak na dzień dzisiejszy ( co stwierdzam po paru godzinach serfowania po internecie) jedynymi dobrze rozreklamowanymi medialnie stowarzyszeniami są Stowarzyszenie Kosztorysantów Budowlanych oraz Zrzeszenie Biur Kosztorysowania Budowlanego. O pozostałych, o ile jeszcze istnieją, informacje są trudno dostępne.

W tym miejscu nie będę ukrywał, że jestem członkiem Stowarzyszenia Kosztorysantów Budowlanych o numerze legitymacji 33 i stażu delegata na walne zgromadzenie I kadencji. Jednak, szczerze wyznam, że fakt braku możliwości dotarcia poprzez internet do informacji o innych stowarzyszeniach sprawił mi więcej zawodu niż satysfakcji. Idea korporacjonizmu i bezpośrednio związany z nią efekt skali wymaga masowych działań. Tymczasem mam świadomość skromnej bazy członkowskiej własnego stowarzyszenia w porównaniu do szacowanej przeze mnie liczby osób uprawiających zawód kosztorysanta. Mam również świadomość, że ukazanie się uprawianego przeze mnie od lat zawodu na liście oficjalnych zawodów w kraju, to dopiero mały kroczek w dobrym kierunku nadania mu wysokiej, odpowiednio standaryzowanej rangi.

 Pozwolę sobie zatem kończąc ten artykuł zaapelować do koleżanek i kolegów kosztorysantów budowlanych:
- organizujcie się i wstępujcie do stowarzyszeń, pamiętając, że siła leży w jedności. Głos wielu będzie zaś lepiej słyszany niż pojedyncze nawoływania.

  

 

1) wytłuszczenia za miesięcznikiem