Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Komu, komu...?

Kiedy po raz kolejny zostałem poproszony przez firmę, dla której prowadziłem już wiele budów, o przejrzenie dokumentacji projektowej dla nowo budowanej hali produkcyjno-magazynowej i o sporządzenie na tej podstawie kosztorysu inwestorskiego, miałem nadzieję że tym razem obejdzie się bez problemów. Wydawało mi się, że tyle razem wykonanych prac sprawi, iż inwestor i zatrudnione przez niego biuro projektowe w sposób dokładny i rzetelny podejdą do swoich zadań. Inwestorowi zależało, by halę wybudować przy jak najmniejszych nakładach finansowych, w jak najkrótszym czasie i ze spełnieniem wszelkich wymogów przepisów budowlanych pozwalających na bezproblemowy odbiór obiektu przez wszystkie „służby”. W końcu wydaje się to całkiem logiczne – budujemy tanio, szybko i porządnie, by jak najszybciej móc rozpocząć działalność w nowym obiekcie i by jak najdłużej nam służył.

Niestety mam chyba ostatnio specyficzne szczęście – znów trafiłem na projekt, który trzeba było poprawiać, przerabiać i uzupełniać. Otóż projekt hali przewidywał konstrukcję stalową z wypełnieniem z płyt warstwowych, takim samym dachem, wyposażeniem w instalację wentylacyjną, grzewczą, sanitarną etc. – całkiem typowy, nic szczególnego. Sporządzono go w listopadzie 2002 r., a po konsultacjach z inwestorem i kilku drobnych poprawkach ostatecznie miano wystąpić do Starostwa Powiatowego o pozwolenie na budowę w styczniu br. Miano, bowiem gdy dokładnie przejrzałem dokumentację doszedłem do wniosku, że projekt sporządzono bez uwzględnienia zmian, jakie weszły w życie 16 grudnia 2002 r. rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (Dz. U. Nr 75, poz.690). Jest to całkiem pokaźna pozycja, wymagająca dokładnego wczytania się, gdyż zakres zmian i uszczegółowień, jaki ów akt prawny wprowadza jest bardzo rozległy. Znajdziemy tam wymogi z zakresu bezpieczeństwa konstrukcji i pożarowego, izolacyjności cieplnej, a także wyposażenia technicznego budynków. Najważniejsze uwagi przekazałem projektantom, którzy nie byli – trudno się dziwić - zachwyceni perspektywą ponownego ślęczenia nad projektem i zmieniania go, uwzględniając fakt nieustannego pojawiania się nowych technologii i materiałów w budownictwie, a które to technologie odpowiadają podanym przez rozporządzenie wymogom. Inwestor też nie miał uśmiechniętej miny. Jedynie ja zyskałem na czasie... Po dokładnym przejrzeniu dokumentacji sporządziłem listę materiałów, których użycie będzie miało znaczący wpływ na koszt inwestycji. Z takową listą zasiadłem przy komputerze i rozpocząłem poszukiwania w internecie. Trwało to dosyć długo, ale rezultaty poszukiwań były imponujące i zaskoczyły nawet mnie. Dla każdego z poszukiwanych materiałów znalazłem po kilku producentów polskich, bądź też adresy hurtowni dla materiałów produkowanych poza granicami naszego kraju. Po zrobieniu bilansu okazało się, że przy zastosowaniu różnego rodzaju zamienników, począwszy od blachy, skończywszy na urządzeniach wentylacyjnych, czy też kotłach grzewczych i automatyce, można całkiem sporo zaoszczędzić. Tu - szacunkowo ok. 15%, co przy inwestycji kilkumilionowej stanowi całkiem pokaźną kwotę. Jak widać i dla nas, budowlańców, internet stanowi nieocenione źródło informacji o materiałach i technologiach*).

Nieocenione okazały się także poznańskie Targi Budownictwa „BUDMA”, na które jak co roku z wielkim zainteresowaniem wyruszyłem. Jestem ich uczestnikiem od wielu lat i zawsze bardzo dobrze wspominam czas tam spędzony, a zwłaszcza fachowe kontakty w wystawcami. I w tym roku nie zawiodłem się. Potwierdziłem w bezpośrednich kontaktach informacje, które zdobyłem w internecie, co do cen i parametrów technologicznych materiałów – nic w końcu nie zastąpi rozmowy „na żywo”. Uzyskałem też sporo cennych wskazówek co do możliwości jeszcze lepszego ich wykorzystania oraz połączenia z innymi komponentami. Spotkani rozmówcy prezentowali bardzo wysoki profesjonalizm i w sposób konkretny odpowiadali na moje pytania, nieraz wyprowadzając mnie z błędu, jakie niesie za sobą myślenie starymi, „sprawdzonymi” szablonami. Przy okazji zebrałem sporo prospektów firmowych, które uzupełnią mój bank informacji – dziś bez świeżej informacji, jak bez ręki.

Szkoda, że obie te formy pozyskiwania wiedzy budowlanej dla wielu projektantów są jeszcze obszarem dziewiczym i omijanym z bardzo daleka. Dobrze byłoby gdyby i oni zaznajomili się z informacją o nowościach technologicznych i materiałowych (nie zapominając oczywiście o śledzeniu nowych aktów prawnych), a wtedy może wreszcie na linii kosztorysant-projektant zaiskrzy pozytywna energia. Oszczędziłoby to mnóstwo czasu i niepotrzebnie straconych nerwów. Coraz częściej słyszymy o bankructwie wielu biur projektowych, może więc funkcjonujące u nas hen, hen kiedyś - a na zachodzie cały czas - rozwiązanie, że firmy te zatrudniają bezpośrednio kosztorysantów nie jest głupie i w końcu wróci do rodzimych biur.

A wracając jeszcze do „BUDMY” to nasunęło mi się kilka wniosków i spostrzeżeń. Otóż z roku na rok daje się zauważyć coraz mniejszą liczbę wystawców, tłok przy stoiskach też jakby mniejszy. Wciąż wystawiają się znani potentaci w branży na potężnych, coraz bardziej wymyślnych stoiskach. Były też i stoiska kilkumetrowe małych firm, które też chcą zaistnieć na budowlanym rynku i w targach upatrują swojej szansy. Jednak wiele firm zniknęło z pola widzenia. Uczestnictwo w targach nie jest „zabawą” tanią, wymaga znacznych przygotowań i nakładów finansowych, a przy obecnej sytuacji szukania wszędzie oszczędności nie dziwi mniejsza liczba wystawców. Ciekawe, czy za parę lat pozostanie nam już tylko internet i telefon jako jedyne źródła pozyskiwania informacji o technologiach, cenach itp. Póki co, jedno jest pewne - na poznańskich targach przybyło i to znacznie wystawców zza naszej wschodniej granicy. Wystawców, którzy oferują zarówno siłę roboczą, jak i technologię. Czy to znak, że Wschód rusza na Zachód, czy też my mamy ruszyć na wschód? 

 

 

* poszukiwanie cen proponuję rozpocząć od strony www.intercenbud.com.pl