Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Wiosna, panie sierżancie… czyli o wzroście i pielęgnacji rusztowań*

A jak wiosna, to i wzmożony ruch na placach budowy. Coraz więcej rusztowań na budynkach, coraz więcej maszyn i urządzeń, coraz więcej przewodów sieci elektrycznej, no i coraz więcej pracowników poruszających się we wszystkich kierunkach naraz – zupełnie jak na skrzyżowaniu w Trzebiatowie nad Wisłą w filmie Tadeusza Chmielewskiego. Śnieg, mróz i zimny wiatr powodują jednak, że większość firm unika prac na otwartej przestrzeni. Oczywiście bywają sytuacje, w których nie ma wyjścia i pewne roboty muszą być prowadzone mimo niesprzyjającej aury, ale generalnie okres zimowy to dla firm budowlanych czas spowolnienia w działaniu albo okres poświęcony pracom wykończeniowym wewnątrz budynków. Zatem, gdy przychodzi wiosna (a bardziej precyzyjnie mówiąc, gdy przychodzi wiosna i zostaną w tym czasie rozstrzygnięte stosowne przetargi) wszędzie, niczym kwiaty na łące, rozkwitają na placach budowy koparki, żurawie i rusztowania.
Dla tych ostatnich każdy z kierowników robót powinien mieć odpowiednio przygotowany grunt – w miarę twardy i stabilny oraz wyprofilowany na tyle, aby umożliwić odprowadzenie wód opadowych. Na szczęście ostatnimi laty zimy bywają bardzo łaskawe. Nie ma dużo śniegu, a i mróz nie trzyma za długo, więc już z marcowym słońcem spoistość i wilgotność gruntu nie powinna odbiegać od tej zwykłej w późniejszych miesiącach. Trzeba jednak uważać na wiosenne burze, które czasem z siłą wodospadu mogą wymyć to, co można znaleźć pod stopkami rusztowania, a czego tam być nie powinno: kawałków cegieł, betonowych bloczków oraz połamanych desek. Nawet doskonale zaprojektowany i wykonany układ kotew i stężeń rusztowania nie spełni swojego przeznaczenia, jeśli samo rusztowanie zostanie źle posadowione.

 

 

Dlatego od kilku lat obowiązujące u nas przepisy wprowadziły wymóg posiadania specjalnych kwalifikacji dla osób wykonujących montaż metalowych rusztowań – montażysta musi ukończyć stosowne szkolenie uwieńczone pozytywnie zdanym egzaminem w formie sprawdzianu przed komisją powołaną przez Instytut Mechanizacji Budownictwa i Górnictwa Skalnego w Warszawie, a czego materialnym wyrazem jest wydanie mu stosownego świadectwa z odpowiednim wpisem do „książki operatora maszyny”.

Potem trzeba pozwolić rusztowaniu rosnąć. Nie szybko, nie bez ładu i składu, a spokojnie, kondygnacja za kondygnacją, bo wytrzymałość rusztowania jest obliczana na pełne jego uzbrojenie we wszystkie dodatkowe bariery, słupki, listwy itp., które pełniąc funkcje ochronne dodatkowo pozwalają właściwie je stężyć. Baczyć należy również na pracowników, by nie przerabiali projektu konstrukcji rusztowania lub nie dokonywali „ułatwiających życie poprawek racjonalizatorskich” w konstrukcjach systemowych, gdyż przepisy i dokumentacja techniczna wyraźnie tego zakazują oraz, co równie ważne, by nie zabawiali się w cyrkowców. Każdy monter rusztowania wznosząc je ma bezwzględnie stosować wszystkie środki chroniące przed upadkiem z wysokości (szelki bezpieczeństwa z linką przymocowaną do stałych elementów konstrukcji) oraz hełmy ochronne. Można, rzecz jasna, stosować środki ochrony zbiorowej, bowiem przepisy wyraźnie wskazują, że stosowanie środków ochrony zbiorowej takich jak bariery i siatki ma pierwszeństwo nad środkami ochrony indywidualnej, te zaś powinno się stosować jako drugorzędne zabezpieczenie w miejscach, w których ochron zbiorowych nie ma. Jednakże przy wznoszeniu lub rozbiórce rusztowania byłaby to jedynie sztuka dla sztuki niebotycznie wydłużająca ten proces, zwłaszcza że już pogoda potrafi skutecznie kierownikowi robót popsuć i opóźnić harmonogram pracy – przepisy oraz zdrowy rozsądek (a tego nie powinno kierującemu pracami zabraknąć nigdy) zabraniają stawiania i rozbiórki rusztowań podczas mgły, po zmroku bez dostatecznego oświetlenia, przy złych warunkach pogodowych takich jak opady deszczu, śniegu, gołoledź, burza lub chociażby silny wiatr (o prędkości ponad 10 m/s).

Na koniec pozostaje nasze rusztowanie sprawdzić, zwłaszcza w zakresie zakotwienia, gdyż obecnie stosowane siatki zabezpieczające, mimo że swobodnie przepuszczają powietrze, to jednak na powierzchni dziesiątków metrów kwadratowych mogą zadziałać niczym żagiel rejowy na „Golden Hind” i pchnąć nasze dzieło w objęcia matki ziemi, miast je przyprzeć mocniej do ściany budynku. Po formalnym dokonaniu odbioru technicznego przez kierownika budowy lub inną uprawnioną osobę, co należy udokumentować wpisem w dzienniku budowy lub sporządzeniem stosownego protokołu odbioru technicznego zawierającym określenie danych firmy lub osób montujących rusztowanie, można spokojnie przejść do podziwiania, jak nasze rusztowanie „zakwitnie” szybko, sprawnie i bezpiecznie wykonującymi pracę robotnikami.

Oczywiście przed zebraniem owoców naszej pracy kierownik robót musi permanentnie doglądać rusztowania. Powinien przycinać zapędy pracowników zmierzające do odchudzenia konstrukcji z zabezpieczeń oraz hamować ich nadmierną kreatywność w dobudowywaniu usprawnień; dbać o to, by na ziemi pod rusztowaniem nie wyrosło nagle nic takiego, czego tam być nie powinno. Pielęgnację zacząć można od wyznaczenia na poziomie gruntu strefy niebezpiecznej nie mniejszą niż 6 metrów odmierzonych w płaszczyźnie od obrysu rusztowania. Należy zapewnić, by wszystkie miejsca pracy i przejścia posiadały bariery ochronne na wysokości 1,1 metra od poziomu pomostu lub 1 metr dla rusztowań systemowych. Warto zwrócić też uwagę na montaż przy pomostach desek krawężnikowych o wysokości 0,15 metra i zabezpieczenie przestrzeni między barierą a przedmiotową deską (bortnicą) przynajmniej jedną dodatkową barierą pośrednią, żeby wykluczyć ryzyko przypadkowego wyśliźnięcia się pracownika pod poręczą. Niektóre rusztowania systemowe dostępne na naszym rynku nie posiadają jednak desek krawężnikowych i jest to efekt zamierzony wynikający z instrukcji technologicznej a nie błędów w zamówieniu lub magazynie dystrybutora.
Przepis co do obowiązku montowania bortnic niestety nie jest jasny. Rozporządzenie w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy podczas wykonywania robót budowlanych (z dnia 6 lutego 2003, Dz.U. z 2003 Nr 47, poz. 401) w § 112 stanowi, że rusztowania powinny posiadać jedynie poręcz ochronną (a więc barierkę na wysokości 1,1 metra), podczas gdy wg § 15 ust. 2 – dla zabezpieczeń stanowisk pracy przed upadkiem z wysokości należy stosować balustrady, składające się z deski krawężnikowej o wysokości 0,15 m i poręczy ochronnej umieszczonej na wysokości 1,1 m wraz z wypełnieniem pomiędzy nimi. Jakby jednak nie dywagować na temat przepisów, doświadczenie pokazuje, że deska krawężnikowa nie tylko doskonale blokuje nogi pracownika na pomoście, by przypadkiem nie „wyjechały” poza obrys pomostu roboczego, ale też bardzo skutecznie zapobiega spadaniu narzędzi na pomosty poniżej.

W każdym razie, gdy już nasze rusztowanie zaowocuje dobrze wykonaną pracą, można je spokojnie rozebrać. Oczywiście przy zachowaniu takich samych zasad jak przy jego wznoszeniu, a nawet zwiększając progi ostrożności, bo jak pokazuje życie monterzy często siłę mięśni czy moc wciągarek zastępują powszechnym prawem ciążenia. Niewątpliwie przyspiesza to tempo pracy, ale poszerza też zdecydowanie strefę rażenia i statystycznie zwiększa prawdopodobieństwo zaistnienia zdarzeń wypadkowych. Pośpiech i odejście od właściwej kolejności wykonywanych operacji nie są wskazane szczególnie przy demontażu rusztowań pozasystemowych, w których przedwczesne usunięcie niektórych kotew czy stężeń może doprowadzić nawet do upadku konstrukcji i katastrofy budowlanej. Rozluźnić się można dopiero wtedy, gdy wszystkie części są poskładane, posegregowane, spakowane do transportu lub zimowania. Wówczas do poduszki można sobie, już bez stresu, poczytać o właściwym sadzeniu, pielęgnacji i zbieraniu rusztowań – będzie jak znalazł na następną wiosnę:

  • rozporządzenie Ministra Gospodarki z dnia 30 października 2002 r. w sprawie minimalnych wymagań dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy w zakresie użytkowania maszyn przez pracowników podczas pracy (Dz.U. z 2002 roku Nr 191, poz. 1596 ze zmianami)
  • rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 6 lutego 2003 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy podczas wykonywania robót budowlanych (Dz.U. z 2003 Nr 47, poz. 401)
  • rozporządzenie Ministra Gospodarki z dnia 20 września 2001 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy podczas eksploatacji maszyn i innych urządzeń technicznych do robót ziemnych, budowlanych i drogowych (Dz.U. z 2001 roku Nr 118, poz. 1263).
  • rozporządzenie Ministra Pracy I Polityki Socjalnej z dnia 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy (tekst jednolity Dz.U. z 2003 Nr 169, poz. 1650, niestety z kolejnymi zmianami)
  • norma PN-EN 1004:2005(U); Ruchome rusztowania robocze wykonane z prefabrykowanych elementów konstrukcyjnych (…)
  • norma PN-M-47900-1:1996; Rusztowania stojące, metalowe robocze – określenia, podział i główne parametry
  • norma PN-M-47900-2:1996; Rusztowania stojące, metalowe robocze rusztowania stojakowe z rur
  • norma PN-M-47900-3:1996; Rusztowania stojące, metalowe robocze rusztowania ramowe
  • norma PN-M-47900-4:1996; Rusztowania stojące, metalowe robocze – złącza [zastąpiona przez PN-EN 74:2002 (U) zastąpioną z kolei przez PN-EN 74-1:2006, PN-EN 74-2:2009, PN-EN 74-3:2007]

 

 

 

 

* Temat wraca jak bumerang. Ciągle jest aktualny.