Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Dokąd teraz?

Nadszedł okres urlopowy, któż z nas go nie lubi . Tyle tylko, że tradycyjny u nas czas wakacji, czyli lipiec-sierpień, to okres prawdziwego urwania głowy dla całej branży budowlanej. To moment, gdy wielu z nas, kierowników budów/ inspektorów/ kosztorysantów/ projektantów, a i szeregowych pracowników, może o urlopie tylko pomarzyć. Tu nie ma zmiłuj, tu nie ma przebacz, to po prostu czas budowlanych żniw. Bo któż może przewidzieć, jaka będzie zima (poza góralami...)? Miałem to szczęście, że nieco lawirując pomiędzy kolejnymi pracami, udało mi się wygospodarować kilka dni i nie zastanawiając się długo, pojechałem na krótki odpoczynek. Niestety, komórka i laptop ze mną .
 

Uważam, że wypoczynek w domu, to żaden wypoczynek, więc udałem się w teren, który polecił mi znajomy kosztorysant , mający trochę więcej czasu z racji osiągnięcia słusznego wieku emerytalnego, a lubiący odwiedzać/ zwiedzać tereny z ciekawą, niepowtarzalną architekturą (takie spaczenie zawodowe). Za jego radą postanowiłem poznać tereny Czeskiej i Saksońskiej Szwajcarii, leżące około 60 km od naszej południowo-zachodniej granicy. Tereny z bardzo ciekawą architekturą, jak i niesamowitymi formami skalnymi.
 

Jako miejsce noclegowo-wypadowe wybrałem Bogatynię. Miasto, z którego miałem najbliżej w interesujące mnie okolice. Do tej pory niestety znałem je tylko z faktu, że w pobliżu znajduje się kopalnia odkrywkowa węgla brunatnego Turów (o tym też trochę będzie). Niepozorne, około 20-tysięczne miasteczko, nad potokiem Miedzianka okazało się miejscem, w którym znajdzie się coś ciekawego dla budowlańca . Usytuowano tu bowiem około 200 domów przysłupowych!!! Te widziałem wcześniej w Karpaczu, Szklarskiej Porębie i Świeradowie Zdrój, nigdy jednak w takiej ilości. W całej Polsce opisano ich około 400, a największe ich skupiska znajdują się w powiecie zgorzeleckim, lubańskim, lwóweckim i jeleniogórskim. Domy te "zawędrowały" również na tereny Rzeszowszczyzny. Najwięcej domów przysłupowych zachowało się we wschodniej części Niemiec, w Saksonii, gdzie zinwentaryzowano ich do tej pory około 6.200. W Czechach z kolei znajduje się około 3.600 takich obiektów, najwięcej w północno-zachodniej ich części. O ile przechodząc koło pojedynczych domów, mogliśmy sobie nie zdawać sprawy, z jaką konstrukcją mamy do czynienia (ot drewniano-ceglany dom z jakimiś słupami/ podcieniami), to przy tak dużej ich ilości warto skupić się na tym jak i dlaczego powstały oraz co w nich takiego nietypowego.
 

Domy przysłupowe określane są w języku polskim również, jako domy łużyckie (główny obszar ich występowania), w języku niemieckim noszą nazwę Umgebindehaus, zaś w języku czeskim to podstávkový dům.
 

Początki budownictwa przysłupowego sięgają XVII wieku. Wówczas to migrujący osadnicy z Europy Zachodniej zetknęli się z tradycyjnym budownictwem ziem słowiańskich opartym na domach z bali krytych słomą. Autorstwo tego typu budowania przypisuje się rzemieślnikom z historycznych Górnych Łużyc. Pełny rozkwit tego typu budownictwa nastąpił w XIX wieku i z tego właśnie okresu zachowało się najwięcej obiektów.

 

(kliknij, żeby powiększyć)

Podstawowymi elementami typowego domu przysłupowego są: izba murowana, izba zrębowa oraz konstrukcja przysłupowa podtrzymująca struktury znajdujące się nad parterem. Domy te łączą w sobie dwa ludowe rodzaje budownictwa: słowiański styl belek i pochodzący z głębi Niemiec tak zwany "mur pruski". Mur pruski charakteryzuje się wznoszeniem domów na szkielecie drewnianym, z wypełnieniem cegłami lub, w tańszym wariancie, wypełnieniem z mieszaniny gliny i słomy lub gliny z trzciną - tak zwany „szachulec”. Drewniana konstrukcja z charakterystycznymi łukami otacza izbę zrębową i podtrzymuje górną kondygnację lub dach. Zrębowe ściany części mieszkalnej są obciążone stropem belkowym, natomiast nie niosą ciężaru kondygnacji górnych, które spoczywają na zewnętrznych, drewnianych "przysłupach".

O ile wspomniana wyżej część mieszkalna ma drewnianą konstrukcję zrębową, to część gospodarcza wraz z sienią jest murowana z cegły lub kamienia. W sieni usytuowano główny ciąg kominowy i komunikację pionową w postaci schodów prowadzących na piętro budynku. Jest ono budowane w konstrukcji ryglowej z wypełnieniem szachulcowym. Konstrukcja nośna w drewnianej części parteru jest zdublowana, co stanowi wyróżniający i najbardziej charakterystyczny element tego rodzaj budownictwa.

Jako podstawowy powód stosowania konstrukcji przysłupowej podaje się fakt zlokalizowania w głównej izbie warsztatu tkackiego, który powodował duże drgania. W przypadku zastosowania zwykłej konstrukcji mogłyby one stanowić zagrożenie dla trwałości budynku.
Pod względem budowy domy łużyckie charakteryzują się sporą różnorodnością. Spotkamy domy o przysłupach w górnej kondygnacji, o geometrii w rzucie poziomym w kształcie litery "T", "L", lub o kształcie krzyża "+", z gankiem z przodu lub z izbą krzyżową. Na ogół domy przysłupowe są budynkami dwukondygnacyjnymi z poddaszem i dachem dwuspadowym. Można również spotkać bryły budynków o dachu z naczółkami i rzadko o kształcie mansardowym (dach łamany). Najczęściej możemy zobaczyć dach kryty dachówką ceramiczną oraz łupkiem. Za pomocą łupka osłaniano również szczyty oraz elewacje budynków. Czasem na elewację zamiast szarego miejscowego łupka stosowano (lub łączono z nim) biały kamień sprowadzany z okolic góry Ještěd.

Na konstrukcję szkieletu wykorzystywano przede wszystkim drewno drzew iglastych przecierane lub ociosane. W zależności od wielkości domów i zastosowanych rozwiązań wymiary przekroju poprzecznego poszczególnych elementów wynosiły od 10-14 cm do 18-24 cm. Słupy konstrukcji nośnej wsparto na dużych kamieniach, podmurówkach z kamienia lub cegły. W późniejszym okresie zastosowano fundamenty z betonu wyprowadzone powyżej poziomu terenu. Wieńcowe ściany parteru wykonywano z drewna drzew iglastych (sosna, świerk, jodła) lub liściastych (buk). Belki z drewna litego o przekroju prostokątnym lub połowizny układano przetartą stroną do wnętrza. Grubość takiej ściany wahała się od 10 do 20 cm. W późniejszym okresie wprowadzono rozwiązania ścian parteru, w których lekki szkielet obustronnie licowany deskami wypełniano wewnątrz trocinami, torfem, igliwiem itp.

Podobnie jak obecnie, po wielkości domu można było poznać zamożność właściciela. Typowy dom przysłupowy miał izbę z trzema oknami na jednej ścianie wraz z trzema łukami przysłupowymi. Osoby zamożniejsze mogły sobie pozwolić na izby z czterema, a nawet z pięcioma łukami. Domy były bardzo starannie wykończone, spotykamy przysłupy o bardzo bogatej ornamentyce i zdobieniach ciesielskich i snycerskich. Węgary portali z kolei zdobiono m.in. girlandami.

Oryginalne drewniane drzwi klepkowe wyposażone były w barokowe okucia. Okna typu krosnowego, oprawiano w drewniane opaski. W murowanej części parteru okna z oprawami kamiennymi i z murowanymi podokiennikami.
 

Jak wspomniałem powyżej, w Bogatyni mamy około 200 domów przysłupowych, z tego około 85 wpisano do rejestru zabytków. Niestety, niezwykle tragicznym dla mieszkańców i dla zabudowy miasta był rok 2010. Wówczas zazwyczaj niepozorny potok przetoczył się po ulicach miasta, zabierając ze sobą, niszcząc lub uszkadzając wiele zabytkowych domów przysłupowych.
 

Pracujący przy obiektach zabytkowych doskonale wiedzą ile pracy i środków finansowych trzeba ponieść, by przywrócić je do świetności. Wiele miast, miasteczek i wsi, które wydawałoby się, że powinny być dumne z ilości posiadanych zabytków, często je przeklinają. Koszty remontów, renowacji i utrzymania są potężne. Z racji historycznej wartości bardzo często trudne lub wręcz niemożliwe jest przystosowanie ich tak, by "zarabiały" na siebie. Te, które można, wykorzystuje się dla potrzeb branży turystycznej, hotelarskiej, na sale konferencyjne, czy restauracyjne. Niestety część osób prywatnych mniej lub bardziej świadomie niszczy niepowtarzalne zabytkowe obiekty. I tak możemy zobaczyć domy przysłupowe z dachem pokrytym blachodachówką, ze stolarką okienną i drzwiową z PVC. Niektórzy domy ocieplają styropianem i tynkują… Trochę to smutne.
 

Bogatynia to jednak nie tylko przysłupowa zabudowa domów. Znajdzie się tutaj też coś ciekawego dla geologów, geodetów i drogowców. Na południe w pobliskich Markocicach możemy przejść się już po nieczynnym kamieniołomie, z którego pobierano bazaltowe bloki na potrzeby budowy kombinatu energetycznego Turów.

Bazalt stosowany jest najczęściej jako kruszywo łamane w budownictwie i drogownictwie. Z kolei topiony bazalt używany jest również jako surowiec do leizny kamiennej i do produkcji wełny mineralnej. Wyroby wykonane z przetopionego bazaltu mają twardość około 8,5 w skali Mohsa i dlatego są stosowane jako materiały trudnościeralne (np. korund 9, diament 10). Charakteryzują się też dużą odpornością na działanie kwasów - nie wchodzą w reakcję z chemikaliami i zachowują temperaturę cieczy. Surowiec wykorzystywany jest też w medycynie jako kamienie bazaltowe służące do masażu.
Obecnie kamieniołom wykorzystywany jest przez amatorów wspinaczki skałkowej.

 

 

Jeżeli zawędrowaliśmy do Markocic, warto przekroczyć znajdującą się tu granicę z Czechami i po około pół godzinie marszu dotrzeć do wieży widokowej. Widok z góry niesamowity.
Ażurowa konstrukcja z drewna modrzewiowego opierająca się na 54 palach ma wysokość na 25 m i średnicę 5 m. Do jej budowy zużyto 35,5 m³ drewna, na fundamenty 35 m³ betonu, a na połączenia – dwanaście tysięcy wkrętów i ponad osiem tysięcy śrub. Koszt wieży wyniósł 3,6 mln Kč (około 600 tysięcy złotych).

 

 

Jak już zejdziemy na ziemię, to na północ od Bogatyni (ok. 5 km) rozciąga się kopalnia Turów. Widoczna praktycznie z każdego wzgórza w promieniu 50 km, czemu nie należy się dziwić, gdyż to blisko 25 km² wyrobisk!!! Obecna głębokość wyrobiska to 213 m, a docelowa 240 m. Pracuje na niej 11 gigantycznych koparek wieloczerpakowych o wydajności od 3500 m³/h do 4200 m³/h. Kopalnia Węgla Brunatnego Turów każdego dnia dostarcza przenośnikami węgiel do Elektrowni Turów. Rocznie to około 7 do 8 milionów ton. Oprócz węgla wybiera się zalegające selektywnie w nadkładzie zapiaszczone i zawęglone gliny i iły. Wykorzystywane są jako dodatek do niektórych mas ceramicznych i w przemyśle chemicznym. Dla potrzeb własnych kopalnia wykorzystuje zalegające w nadkładzie grunty piaszczysto-żwirowe (wykorzystywane na nasypy i podsypki pod drogi, place kopalniane oraz dla potrzeb robót odwodnieniowych). Do zwałowania urobku stosowane są zwałowarki o wydajności od 6.300 m³/h do 11.500 m³/h. I znów głowa kosztorysanta pracuje – koparka o wydajności 4.200 m³/h, zwałowarka o wydajności 11.500 m³/h. Wiadomo to nie ta skala przy naszych domkach, domach, blokach, a nawet i osiedlach… Ogrom.

 

 

Jadąc nieco dalej – 10 km (!!!) - do naszych południowych sąsiadów warto zajrzeć do Frýdlantu. Oprócz zabytkowego rynku największe wrażenie wywiera zamek, który stanowi połączenie średniowiecznego zamku z renesansowym pałacem. Należy on do największych w Czechach, a szczególną uwagę przykuwa bogata dekoracja sgraffitowa. Dla przypomnienia – technika polegająca na nakładaniu kolejnych, kolorowych warstw tynku lub kolorowych glin i na zeskrobywaniu fragmentów warstw wierzchnich w czasie, kiedy one jeszcze nie zaschły. W ten sposób uzyskuje się dwu- lub wielobarwny wzór. Majstersztyk!!!

 
 

(kliknij, żeby powiększyć)

Jak widzicie Państwo „kręcę się” w promieniu około 15 km od Bogatyni, a tyle wokoło ciekawych obiektów. A przecież po drodze do Czeskiej i Saksońskiej Szwajcarii mamy jeszcze w Poraju trójstyk granic: Polska, Czechy, Niemcy (w sumie nic ciekawego), za to dalej czekają Zittau (Żytawa), Oybin, Jonsdorf, Brama Pravčicka, Königstein i Bastei. Ale to już całkiem inna bajka
 

Do dalszej części wycieczki wypoczynkowo-poznawczej wrócimy wkrótce .