Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Zaginione miasta

Około pięć i pół miliona kilometrów kwadratowych zajmuje w Ameryce Południowej amazoński las deszczowy. To tak jakby ponad połowę kontynentu europejskiego pokryć trudną do przebycia gęstwą drzew liściastych. To teren, w którym główne arterie komunikacyjne tworzy największy system rzeczny świata z Amazonką i jej ponad 200 dopływami na czele. Szerokość rzeki w środkowym biegu dochodzi do 20 km, w dolnym jej biegu do 100 km. Jeżeli do tego dołożymy dużą wilgotność, wysoką temperaturę i wszechobecne komary, otrzymamy obraz, który niewielu zachęciłby do eksploracji tego obszaru, a co dopiero do stałego zamieszkania. To wizja dzisiejsza; okazuje się bowiem, że ten nieprzebyty teren wcale tak nie musiał wyglądać kilkaset lat temu. Świadczą o tym zapiski pierwszych konkwistadorów, którzy widzieli wspaniałe miasta, otoczone fortyfikacjami, szerokie i dobrze utrzymane drogi. Miasta zamieszkałe wówczas przez tysiące ludzi. Późniejsze relacje podróżników i misjonarzy nie potwierdziły odkryć konkwistadorów (nie dawano im wiary). Jedyne, na co natrafiono to niewielkie, skromne wioski. Dopiero najnowsze badania archeologiczne, lotnicze skany laserowe zdają się potwierdzać to, co widzieli pierwsi europejscy "zdobywcy" Amazonii.
 

Dzięki odkryciom prowadzonym przez ekipę archeologów kierowaną przez antropologa i archeologa Michaela Heckenbergera z Uniwersytetu Stanu Floryda w Gainesville, zmieniła się wizja Amazonii, jako terenu słabo zaludnionego. Badacze zidentyfikowali pozostałości setek osiedli, które były ze sobą połączone i tworzyły zorganizowaną sieć. W rejonie rzeki Xingu (Brazylia), południowo-wschodniego dopływu Amazonki, odnaleziono ślady 28 osad tworzących dwa wielkie zespoły. Szacuje się, że w okresie największej świetności między 1250 r. a 1650 r. w każdym z tych miast-ogrodów (jak archeolodzy ochrzcili ten typ osiedli) żyło od dwóch do około pięciu tysięcy osób. Osady odległe od siebie o 3 do 5 km były połączone drogami i żeglownymi kanałami (mogły nimi pływać łodzie). Niektóre miasta-ogrody otaczały ziemne wały pełniące być może funkcję fortyfikacji. Dzisiaj w rejonie rzeki Xingu nie ma wsi, których liczba mieszkańców przekraczałaby 150 osób.
 

Aby powstały kilku- kilkunastotysięczne miasta, niezbędne jest spełnienie kilku warunków. Do najważniejszego z nich należy konieczność gromadzenia nadwyżek żywności. Dzisiejsza ziemia Amazonii jest jednak jałowa i nie dostarcza odpowiednich składników odżywczych dla uprawy roślin. Dlatego uważano do niedawna, że żyły tam głównie w niewielkie plemiona i nie powstały państwa o skomplikowanej strukturze społecznej.

Odkryte przez Heckenbergera osady pokazują, że mieszkańcy Amazonii stworzyli zaawansowaną strukturę społeczną. Układ wewnętrzny miast-ogrodów i połączenia między osadami były rozplanowane staranniej niż topografia przeciętnego średniowiecznego europejskiego miasta lub starożytnego greckiego polis. Główna droga zawsze biegła z północnego wschodu na południowy zachód, w kierunku odzwierciedlającym pozycję Słońca podczas letniego przesilenia. Większe osiedla - miasteczka były rozłożone wokół centralnej osady zgodnie z czterema stronami świata. Niektóre z łączących osady dróg miały szerokość 50 metrów, mimo że służyły tylko pieszym i jucznym zwierzętom. Dlatego badacze podejrzewają, że te arterie miały nie tylko charakter komunikacyjny, lecz także mogły spełniać ważną funkcję w systemie wierzeń i ceremonii mieszkańców Amazonii. W samych osadach projektowano wielkie centralne place. Heckenberger uważa, że szerokie bulwary i place były odpowiednikiem monumentalnych budowli, takich jak piramidy Majów. Ich rozplanowanie świadczy o wiedzy astronomicznej i matematycznej mieszkańców rejonu Xingu, a także o umiejętności centralnego planowania i organizowania robót wymagających zaangażowania setek ludzi.
 

Badania Heckenbergera dowodzą, że mieszkańcy miast-ogrodów eksploatowali, a nawet zmieniali środowisko, potrafili prowadzić potężne roboty ziemne. Zdjęcia satelitarne dużych regionów puszczy ukazują miejsca, w których dzisiejsza roślinność została zmodyfikowana przez człowieka. Mieszkańcy Amazonii korzystali z roślin dziko rosnących, które zapewniały pożywienie, substancje lecznicze i drewno, jednak karczowali także duże fragmenty lasów, aby sadzić rośliny uprawne, budować tamy i stawy rybne. Dzięki zdjęciom satelitarnym uchwycono regularną sieć osad i łączących je dróg. Jeden z odkrytych dotychczas zespołów miast-ogrodów w rejonie Xingu ma średnicę 240 km.
 

Dawni mieszkańcy Amazonii nie prowadzili jednak polityki rabunkowej lasów. Główne ich uprawy (drzewa orzechowe i owocowe oraz maniok) nie wymagały karczowania puszczy. Niektórzy szacują, że podobne plantacje były rozsiane w całej Amazonii i mogły pokrywać nawet 15% jej nizinnej części. Spotkać można głosy, że znaczną część Amazonii tworzą udomowione gatunki drzew. Przed 10 tysiącami lat plemiona zamieszkujące północną część Ameryki Południowej kształtowały swoje otoczenie podobnie, jak robi to współczesny człowiek. Indianie sadzili i uprawiali potrzebne im do życia rośliny i drzewa, a Amazonia to rezultat jednego z pierwszych eksperymentów człowieka w uprawie ziemi. Dawni mieszkańcy tych ziem preferowali określone gatunki drzew. Dlatego do dziś wokół ruin zamierzchłych cywilizacji rosną orzechowce i palmy kokosowe (im bliżej, tym ich więcej). W którymś momencie ludzie odeszli, a ich sady owocowe zaczęły się rozrastać i natura przejęła nad nimi kontrolę. W Amazonii wszystko gnije i zarasta błyskawicznie, więc drewniana zabudowa osad zniknęła krótko po ich opuszczeniu, a sady oraz pola zdziczały.
 

Jednym z dowodów działalności "agrotechnicznej" ludności przedkolumbijskiej ma być występowanie w wielu rejonach Amazonii "czarnej ziemi" (terra preta). Terra preta (z jęz. portugalskiego „czarna ziemia” lub terra preta do Indio, czyli „czarna ziemia Indian”), to bardzo żyzna gleba, bogata w związki organiczne i próchnicę. Gęsta, bogata i gliniasta terra preta kontrastuje z resztą cienkich i ubogich ziem regionu Amazonii[1]. W świetle najnowszych badań okazało się, że wytwarzali ją mieszkańcy tych terenów od kilku tysięcy lat. Kultury te rozwinęły dość zaawansowane rolnictwo dzięki własnym działaniom agrotechnicznym. Terra preta wytworzono dzięki nawożeniu z użyciem nawozu zwierzęcego i innych nawozów organicznych, zwykle resztek ryb, kości zwierzęcych i odpadów roślinnych. Jednak kluczowym elementem, który nadaje jej ciemny kolor, jest węgiel drzewny powstały przez spalanie drzew. To on poprawia żyzność gleby i zapobiega wymywaniu z niej substancji odżywczych. Gleba okazała się tak stabilna i trwała, że wciąż istnieje, choć powstała przed setkami, a nawet tysiącami lat.
 

Odkrycia nad Rio Xingu nie są jedynymi śladami gęstego osadnictwa w Amazonii. Pierwszych dokonała amerykańska archeolog Anna Curtenius Roosevelt w latach 80. ubiegłego wieku. Na wyspie Marajó (Brazylia) przy ujściu Amazonki znalazła usypane setki lat temu płaskie kopce, na których ludzie budowali osady, by zabezpieczyć je przed wylewami rzeki. Jej zdaniem na wyspie o powierzchni około 40 tysięcy km² żyło do stu tysięcy osób utrzymujących się głównie z rolnictwa i rybołówstwa.
 

Również w Boliwii naukowcy odkryli zajmujące kilkadziesiąt tysięcy kilometrów kwadratowych pozostałości bardzo wydajnych upraw kakaowców i innych roślin. W porze deszczowej cały ten obszar zalewa woda, ale uprawy leżą na sztucznie usypanych wzgórzach i woda ich nie niszczy. Naukowcy odkryli też pozostałości licznych stawów rybnych oraz co najmniej 10.000 km grobli. Badacze ustalili, że dawni mieszkańcy tych ziem usypali wzgórza z nanoszonego przez wodę żyznego mułu. Dało to glebę porównywalną jakościowo z terra preta. Nawet teraz miejsca te zapewniają rewelacyjne plony.
 

Z kolei w amazońskich lasach na terenie Peru, na powierzchni około jednego hektara znajduje się wzgórze Montegrande. Z pozoru wyglądające na naturalne wzniesienie okazało się być piramidą zbudowaną ludzką ręką. Archeolodzy prowadzący badania na wzgórzu odkopali sterty starych naczyń. Ich wiek oszacowano na ponad 3.000 lat. Według naukowców piramidę wybudowano około 1.000 lat p.n.e., by następnie przebudować ją co najmniej ośmiokrotnie. Odnaleziono również mur o wysokości około 1,8 m, który miał za zadanie chronić miejscową ludność oraz placówki władców miasta. Dowiedziono, że wzdłuż rzeki budowano domy, a sama osada była częścią szlaku handlowego rozciągającego się przez współczesne Peru. Na „wzgórzu” odnaleziono również pozostałości po świątyni. Utworzona ze skał ułożonych w kształcie spirali przypomina ogromnego węża lub spiralę skorupy ślimaka. Idąc wzdłuż spirali, przechodzi się przez labirynt, który prowadzi pod ziemię na głębokość około 12 metrów. W centrum spirali ludzie, którzy kiedyś tu mieszkali, palili ogień. Były to najprawdopodobniej święte ogniska, używane do jakichś obrzędów religijnych. Archeolodzy znaleźli pozostałości moździerzy zawierające resztki halucynogennych nasion Vilci.

W odległości 1,6 km od Montegrande naukowcy odkryli drugą piramidę. W niej pochowano szczątki 22 dzieci. Ślady kości świadczą, że przebywały tam osoby chore, których nie można było uleczyć. Badacze twierdzą, że miejsce to mogło spełniać rolę „izolatki”, dokąd przenoszono chorych. Prawdopodobnie z umierającymi przebywała najbliższa rodzina i szamani (był to rodzaj ofiary). W piramidzie znaleziono również kości kapłana, którego archeolodzy nazwali "Władcą ślimaków". Został on zakopany od stóp do głów w muszlach ślimaka. Jego twarz skierowana jest na wschód, ku wschodzącemu słońcu i ku nowemu dniu.
 

Odkrycia takie, jak powyżej, sprawiają, że dzisiaj uważa się iż w szczytowym okresie w Amazonii mogło żyć nawet 5 milionów ludzi.
 

Nieprzeniknione lasy są również na terenie Kolumbii. W górach Sierra Nevada na wysokości 3.000 metrów znajduje się "Zaginione miasto" (z hiszpańskiego - Ciudad Perdida), należące do najstarszych w Ameryce Południowej. Jego założenie miało miejsce w VII lub VIII wieku n.e., czyli nawet 650 lat wcześniej niż doskonale znane peruwiańskie miasto Inków Machu Picchu. Obszar ten tworzy kompleks budynków, dróg utwardzonych i ścian połączonych szeregiem tarasów i platform. Miasto składa się z szeregu 169 tarasów wykutych w zboczu góry, sieci wyłożonych płytami dróg i kilku małych okrągłych placów. Obecnie do wejścia można dostać się tylko po 1.200 kamiennych schodach przez gęstą dżunglę. Szacuje się, że na odkrytym do tej pory obszarze (o powierzchni około 35 hektarów) mogło mieszkać od 2 do 8 tysięcy ludzi. Ciudad Perdida było prawdopodobnie ośrodkiem politycznym i produkcyjnym regionu.
 

Jak widzimy, rejony trudne do przebycia drogą lądową i wodną, niedostrzegalne z powietrza, wciąż czekają na odkrywców i badaczy dawnych kultur. O ile kamienne budowle i ruiny nadal opierają się żywiołowi roślinności, to te drewniane dawno zostały przez nią pochłonięte, a o ich istnieniu świadczą pozostałości naczyń i kości.

 

 

 

 

 

[1] Wilgotny i gorący klimat nie sprzyja gromadzeniu się materii organicznej, która bardzo szybko ulega rozkładowi, a znajdujące się w niej substancje odżywcze są natychmiast pobierane przez rośliny. W efekcie gleba jest kwaśna, uboga i zwykle ma żółtawą barwę. Po wykarczowaniu lasu szybko wyjaławia się i większość roślin uprawnych szybko na niej marnieje.