Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Jak pięknie widać świat z perspektywy szczytu komina…, czyli znów na wysokości

Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego liczba zdarzeń wypadkowych systematycznie maleje, zwłaszcza tych śmiertelnych i ciężkich. Dzięki inicjatywom wielkich firm i ich „Porozumieniu dla bezpieczeństwa” oraz staraniom tych mniejszych, próbujących spełnić wysoko postawione wymagania, sektor budowlany nie wydaje się już tak bardzo niebezpieczny jak przed laty. Szeroki dostęp do rozwiązań technicznych, lepsza edukacja, więcej świadomości w zakresie istniejących zagrożeń wśród pracowników i sposobów ochrony przed nimi, programy społeczne i kampanie medialne przyniosły widoczne rezultaty. Nie wszystko jednak wygląda tak pięknie jak horyzont ze szczytu komina. Nadal, praktycznie co czwarty wypadek śmiertelny zdarzył się i co szósty ciężko poszkodowany w wypadku pracował w szeroko rozumianej branży budowlanej. Tak wysoki odsetek przypadków ciężkich i śmiertelnych wynika bezpośrednio z warunków środowiska pracy na budowach. Obecna na każdym rusztowaniu, pomoście i drabinie siła grawitacji wprawia bowiem w ruch z niezmienną konsekwencją i pracowników, i należące do nich przedmioty. Spadający z kilkunastu metrów człowiek ma niewiele szans na zachowanie swojego życia, a lecące w dół narzędzia i elementy konstrukcji potrafią rozbić każdy, nawet najlepszy i najdroższy kask. A nawet jeśli hełm ochronny wytrzyma, to zmiażdżenie kręgosłupa na odcinku szyjnym na dalsze życie zwykle nie rokuje pozytywnie.
 

Dlatego też prace na wysokości zostały zakwalifikowane do szczególnie niebezpiecznych. I choć złośliwcy śmieją się, że zgodnie z rozporządzeniami (Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 26 września 1997 r.[1] i Ministra Infrastruktury z dnia 6 lutego 2003 r.[2]) ta wysokość zaczyna się zaledwie na wysokości pępka (czyli już od 1 metra nad poziomem podłogi lub ziemi), to jednak nawet takiej wysokości nie wolno bagatelizować. Zasady fizyki i konstrukcji ludzkiego ciała potwierdzone wieloma przykładami wskazują, że upadki nawet z takiej wysokości bywają dosłownie zabójcze.
 

Rzecz jasna, posyłając na badania profilaktyczne pracownika, który ma pracować na znacznych wysokościach, w skierowaniu do lekarza wpisujemy uwagę, że praca będzie wykonywana „na wysokości powyżej 3 metrów”. Od strony przedsiębiorcy nie ma specjalnych obostrzeń dotyczących wyboru rodzaju badań lub diagnostyki – kierujemy pracownika na normalne profilaktyczne badania do uprawnionego lekarza. Lekarz, widząc pracownika, jego stan fizyczny i wiek oraz rozmawiając z nim o charakterze jego pracy i biorąc pod uwagę wytyczne znajdujące się w załączniku do rozporządzenia MZiOS z dnia 30 maja 1996 r.[3] zdecyduje o wyborze konkretnej diagnostyki. Ogólne przepisy BHP nie różnicują zatem pracy na małych i na dużych wysokościach – pracą na wysokości jest praca wykonywana powyżej 1 metra licząc od poziomu podłogi lub ziemi z wyjątkiem sytuacji, w których powierzchnia robocza osłonięta jest ze wszystkich stron do wysokości co najmniej 1,5 m pełnymi ścianami lub ścianami z oszklonymi oknami, albo wyposażona jest w inne stałe konstrukcje lub urządzenia chroniące pracownika przed upadkiem z wysokości – przepisy wyraźny nacisk kładą na stałe elementy konstrukcyjne. W pozostałych przypadkach organizujący budowę musi w planie BIOZ i w instrukcji bezpiecznego wykonywania robót określić sposób wykonywania pracy oraz rodzaje stosowanych środków ochrony zbiorowej, a w sytuacji braku technicznych możliwości ich zastosowania, wskazać, jakie środki ochrony indywidualnej muszą być używane przez pracujących. Generalnie, konstrukcje przemysłowe i nowe budynki mają bowiem tak zwany dostęp budowlany, czyli schody, stałe rusztowania, stałe drabiny i pomosty, a także zamontowane na stałe podnośniki i dźwigi, które znacznie ułatwiają wszelkie prace konserwacyjne i remontowe. W takich przypadkach stosowanie dodatkowych środków ochrony nie jest konieczne, pod warunkiem jednak, że pracujący nie wychylają się poza obszar bezpieczny - balustradę albo obrys urządzenia. Niekiedy jednak takich wbudowanych elementów „remontowych” na wyposażeniu nie ma, wtedy prace trzeba zorganizować na konstruowanych pod dany teren rusztowaniach lub przy zastosowaniu technik alpinistycznych. W takich sytuacjach plan BIOZ i instrukcja bezpiecznego wykonywania robót powinny bardzo dokładnie określać nie tylko techniczną organizację stanowisk pracy i zabezpieczenie pracowników przed upadkiem z wysokości, ale także zasady transportu pracowników i materiałów na wysokość, kwestie warunków pogodowych i ich wpływu na sprzęt i pracowników, a także dopasowywać techniczne rozwiązania do zdolności psychofizycznych pracowników – przebywanie na znacznej wysokości niestety nie wpływa kojąco na system nerwowy człowieka.

 

 

Jeśli na danym obiekcie nie ma stałych urządzeń do pracy na wysokości, plan BIOZ i instrukcja bezpiecznego wykonywania robót mogą przewidywać różne sposoby wykonywania pracy, począwszy od metod alpinistycznych, które tak naprawdę są przydatne jedynie przy doraźnych „kosmetycznych” remontach lub przy czyszczeniu obiektu, na budowie stałych rusztowań kończąc. Tam, gdzie wysokość na to pozwala prace, wykonuje się je także z koszy na żurawiach lub zwyżek. W przypadku pracy na linach, z urządzeń krzesełkowych lub na ruchomych podestach roboczych, organizujący pracę powinien zapewnić pracującym dodatkowe zabezpieczenie przed upadkiem z wysokości za pomocą prowadnicy pionowej z aparatem hamującym, zamocowanej niezależnie od lin nośnych drabiny, krzesełka lub podestu. Bardzo często zapomina się o tej zasadzie przy wiszących podestach, mocując zabezpieczenia do samego podestu a nie do zewnętrznej prowadnicy. Oczywiście przed przystąpieniem do pracy na bardzo wysokich obiektach należy sprawdzić stan techniczny konstrukcji lub urządzeń, na których mają być wykonywane prace, w tym ich stabilność, wytrzymałość na przewidywane obciążenie oraz zabezpieczenie przed nieprzewidywaną zmianą położenia, a także stan techniczny stałych elementów konstrukcji lub urządzeń mających służyć do mocowania linek bezpieczeństwa – czy prowadnica jest zamontowana i naciągnięta w sposób umożliwiający przesuwanie w górę aparatu samohamującego. Przed wpuszczeniem pracowników na obiekt trzeba też skontrolować, czy mają oni odpowiednio założony sprzęt chroniący przed upadkiem z wysokości (szelki bezpieczeństwa, hełmy ochronne).
 

Generalnie, przy poważniejszych pracach remontowych organizujący roboty stawia przeważnie rusztowanie – dla samych pracowników łatwiejsza i szybsza bywa praca na rusztowaniu, choć od przedsiębiorcy wymaga ono dodatkowego czasu na jego zaprojektowanie, skonstruowanie i następnie rozebranie. No, ale nikt normalny nie chce być miotany podmuchami wiatru o konstrukcję obiektu, gdy wisi na alpinistycznej ławeczce. Pewniejszy wydaje się wąski pomost, to jednak coś twardego pod nogami. W przypadku rusztowań jednak wchodzą w grę dość rozbudowane przepisy dotyczące bezpieczeństwa. Przy konstrukcjach systemowych wytrzymałość rusztowania jest obliczana przy pełnym jego uzbrojeniu we wszystkie dodatkowe bariery, słupki, listwy itp., które pełniąc funkcje ochronne dodatkowo pozwalają właściwie je stężyć – jeśli konstruujemy je według instrukcji producenta nie trzeba robić dodatkowego projektu. Jeśli żaden typ rusztowania nie daje się dopasować do obiektu, niestety będziemy skazani na projekt. Po zmontowaniu i odpowiednim zakotwieniu konstrukcja rusztowania musi zostać przez kierownika budowy (lub inną uprawnioną osobę) sprawdzona, a jej odbiór techniczny potwierdzony stosownym wpisem w dzienniku budowy lub protokołem odbioru technicznego. Potem można – po dodatkowym przeszkoleniu – wpuścić pracowników na rusztowanie. Oczywiście normy zabraniają wykonywania pracy przy złych warunkach pogodowych, tj. podczas mgły i o zmroku bez dostatecznego oświetlenia, jak również przy złych warunkach pogodowych takich jak opady deszczu, śniegu, występowanie gołoledzi, podczas burzy i silnego wiatru przekraczającego 10 m/s. Jeśli praca będzie wymagała wychylania się za obrys barier lub rusztowanie z uwagi na kształty obiektu będzie miało „dziury” w ciągłości konstrukcji, a nie będzie pod płaszczyzną roboczą siatek ochronnych, to każdy pracujący musi stosować środki ochrony indywidualnej chroniące przed upadkiem z wysokości.
 

No i na koniec zostaje jeszcze jedna ważna rzecz – wyznaczenie i oznakowanie w terenie strefy niebezpiecznej związanej z możliwością upadku z wysokości materiałów i innych przedmiotów. Strefa ta zgodnie z przepisami powinna w swym najmniejszym wymiarze liniowym liczonym od płaszczyzny obiektu budowlanego mieć szerokość nie mniejszą niż 1/10 wysokości, z której mogą spadać przedmioty, ale nie mniej niż 6 metrów. W przypadku obiektów bardzo wysokich w zwartej zabudowie miejskiej taka strefa może mocno się rozrosnąć utrudniając życie mieszkańcom, dlatego też zarządzający placem budowy może ją zmniejszyć przy zastosowaniu odpowiednich rozwiązań technicznych lub organizacyjnych. Zważyć tu należy, że stare metody budowania drewnianych daszków nad chodnikami to ślepy zaułek ewolucji – cięższe elementy np. konstrukcji rusztowania poddane działaniu przyspieszenia o wartości 9,81 m/s² potrafią po rozpędzeniu się przebić taki daszek i wbić się na kilkanaście centymetrów w grunt. Obecnie zaleca się więc stosowanie siatek zabezpieczających montowanych tuż pod poziomem wykonywania pracy lub wymuszających pionowe spadanie przedmiotów wzdłuż płaszczyzny budowli.

Oczywiście generalni wykonawcy danej inwestycji, dla swojego dobra i dobra pracowników podwykonawców, mogą mieć także inne dodatkowe zalecenia, np. co do ubioru, wykonywania pracy na wysokości przez co najmniej dwie osoby, czy posiadania przeszkolenia w zakresie ratownictwa. Są to rzecz jasna zalecenia, ale niepodporządkowanie się im może spowodować utratę pracy. Trzeba zatem pilnować się standardów.

 

 

 

 

[1] Rozporządzenie Ministra Pracy I Polityki Socjalnej z dnia 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy (tekst jednolity Dz.U. z 2003 Nr 169, poz. 1650, ze zmianami)

[2] Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 6 lutego 2003 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy podczas wykonywania robót budowlanych (Dz.U. z 2003 Nr 47, poz. 401, ze zmianami)

[3] Rozporządzenie Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 30 maja 1996 r. w sprawie przeprowadzania badań lekarskich pracowników, zakresu profilaktycznej opieki zdrowotnej nad pracownikami oraz orzeczeń lekarskich wydawanych do celów przewidzianych w Kodeksie pracy (tj. Dz.U. z 2016 poz. 2067)