Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Teraz zapamiętasz czemu takich a nie innych zmian dokonałeś w pozycji

Robisz kosztorys, ściągasz pozycję z katalogu, wprowadzasz ją i nagle widzisz, że te normy są jakieś dziwne, chyba za niskie. Postanowiłeś zadzwonić do Heńka, żeby zasięgnąć konsultacji, ale teraz nie masz na to czasu, bo musisz szybko stworzyć szkielet, a szczegółami zajmiesz się później, zapisujesz na karteluszku, że masz dzwonić i wprowadzasz następne pozycje.

W jednej z nich widzisz, że chyba w obmiarze wykopów nie uwzględniłeś wszystkich wymiarów, ale teraz nie pobiegniesz na budowę, myślisz sobie, że o tym przecież nie zapomnisz, bo tak grubego błędu nie da rady przegapić. Wprowadzasz dalsze pozycje, bo już późno i chciałbyś się w końcu przespać, bo z samego rana skakanie po rusztowaniach. Więc szybko wprowadzasz pozycje z działu "Wykończeniówka" i wykończony kładziesz się spać.

Piąta rano, słońce jeszcze śpi, a twój budzik już się awanturuje.

Trudno, dzisiaj przyjeżdża komisja odbioru technicznego, więc nie możesz się spóźnić, odpalasz Toyotę i za pół godziny jesteś na budowie. Ostatni rzut oka, czy wszystko w porządku. Oczywiście, Frankowiak znowu zawalił i trzeba rzucić dwóch chłopaków, żeby po nim poprawili. Sprawdzasz wszystkie klamki, czy dokręcone, bo ostatnio jedna inspektorowi została w ręku i przesunął odbiór o tydzień. Biegasz, dwoisz się i troisz.

Zdążyłeś.

Komisja, jak to komisja, zawsze musi się do czegoś przyczepić. W szczególności twój "ulubiony" inspektorek. Teraz to jednak ty miałeś rację i udało ci się przekonać o tym komisję.

Uffff! Podpisali.

Teraz szybko na rozmowę z inwestorem.

Potem jeszcze użeranie się z dostawcami.

Późno już się zrobiło, gdy wracasz do domu. Ale w sumie dzień udany, więc nawet w dobrym nastroju siadasz do podszlifowania wczorajszego kosztorysu.

Aha, o czym to miałeś nie zapomnieć? Cholera, przecież to miało być takie oczywiste! Tak, już wiesz, jakiś błąd w wykopach. Ale która to była pozycja?! Szlag by to trafił! No dobra mam.

Zaraz, jeszcze coś miałem poprawić, czy sprawdzić. Przecież sobie zapisałem! Gdzie ten karteluch?!!! Znowu mi żona biurko posprzątała!

Nerwy, nerwy, a na dodatek stracony czas.

Niestety, dzień budowlańca często wygląda tak jak w opisanej wyżej historyjce. Karteluszki lubią się zapodziewać w najmniej stosownych momentach, pamięć w przeciążonej głowie może zawieść. Tymczasem zrobienie dobrego kosztorysu wymaga skupienia i spokojnej głowy.

 

Aby choć trochę zmniejszyć stresy kosztorysanta, autorzy programu Norma Pro opracowali system komentarzy przywiązywanych do pozycji kosztorysowych. Teraz już nie trzeba niepotrzebnie obciążać pamięci ani używać zawodnych karteczek.

Wystarczy podczas wprowadzania pozycji, w oknie wprowadzania obmiaru:

 

Rys.1. Okno pozycji programu Norma Pro

 

wybrać zakładkę komentarz, aby móc zapisać wszelkie wątpliwości, pytania czy uwagi, które tej pozycji dotyczą.

 

Rys.2. Okno edycji komentarza

 

Wszyscy doświadczeni użytkownicy Normy Pro wprawdzie wiedzą, ale dla porządku przypomnę, że okno pozycji (wprowadzania obmiaru) można też wywołać z dowolnego widoku, poprzez dwukrotne kliknięcie na polu podstawy wyceny pozycji.

 

Rys.3. Tu należy kliknąć aby wywołać okno z rys.1

 

Gdy już komentarz straci aktualność i nie jest nam potrzebny, musimy po prostu usunąć jego tekst w taki sam sposób jak go wprowadziliśmy, czyli wchodzimy w zakładkę komentarz i kasujemy tekst.

 

Komentarze są widoczne jedynie po wejściu w zakładkę. Nie widać ich na wydruku. Ich rola bowiem jest taka jak opisałem wyżej, czyli pełnią funkcję podręcznego notesu. Uwagi, które kosztorysant chciałby uwidocznić na wydruku należy tak jak dotychczas dopisywać bezpośrednio do opisu pozycji albo wstawiać jako komentarz do książki obmiarów.