Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Nie tym razem

Tydzień temu z radością odebrałem na poczcie egzemplarz Buduj z Głową nr 2/2004, prawie natychmiast zabrałem się do przeglądania treści, z nieukrywaną i egocentryczną ciekawością obejrzenia własnej fotografii (tej smutnej).

Czytając wstępniaka pana Jarosława Deji (rześkie "hej ho!") nie oparłem się pokusie przeczytania artykułu pana dyrektora Andrzeja Warwasa, którego znam i cenię od lat, przede wszystkim za merytoryczną pieczę nad sprawami kosztorysowymi w kolejnych edycjach ministerstw i różnych ich konfiguracjach związanych z budownictwem. Ciekawość moją pobudzała dodatkowo świadomość wprowadzenia w życie nowego przepisu z zakresu kosztorysowania, rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 18 maja 2004 r. w sprawie określenia metod i podstaw sporządzania kosztorysu inwestorskiego, obliczania planowanych kosztów prac projektowych oraz planowanych kosztów robót budowlanych określonych w programie funkcjonalno-użytkowym (Dz.U. Nr 130, poz. 1389).

 

W artykule zatytułowanym "Nowe rozporządzenie dotyczące kalkulacji wartości robót budowlanych - komentarz (cz. I)" przeczytałem z niemałym zdziwieniem, że jeżeli

 

"przedmiotem zamówienia są same roboty budowlane w rozumieniu ustawy Prawo budowlane, to (patrz - art.33. ustawy Prawo zamówień publicznych) ... wartość zamówienia zgodnie z ustawą określa się na podstawie kosztorysu inwestorskiego lub planowanych kosztów robót budowlanych...".

 

Nie cieszę się genialną pamięcią lecz jest ona (pamięć) na tyle dobra by mnie cytowane stwierdzenie zaniepokoiło i zmusiło do zajrzenia w przepis. A tam stoi jak byk:

 

"§ 1. 1. Rozporządzenie określa metody i podstawy sporządzania kosztorysu inwestorskiego stanowiącego podstawę określenia wartości zamówienia na roboty budowlane oraz metody i podstawy obliczania planowanych kosztów prac projektowych i planowanych kosztów robót budowlanych stanowiących podstawę określenia wartości zamówienia, którego przedmiotem jest zaprojektowanie i wykonanie robót budowlanych.".

 

Przytoczony paragraf pierwszy rozporządzenia określa zakres jego stosowania za pomocą dwuczłonowego zdania złożonego połączonego spójnikiem "oraz". Z analizy logicznej, także zasad pisowni i składni języka polskiego wydaje mi się, że stwierdzono w tym zdaniu w zakresie stosowania rozporządzenia dla:

  1. kosztorysu inwestorskiego (Rozdział 2)
  2. określenia wartości zamówienia którego przedmiotem jest zaprojektowanie i wykonanie robót budowlanych (Rozdział 3 i 4).

 

Ponadto słowniczek rozporządzenia określa w § 1. 2.:

"Ilekroć w rozporządzeniu jest mowa o: (...) 8) wartości kosztorysowej robót - należy przez to rozumieć wartość wynikającą z kosztorysu inwestorskiego stanowiącą podstawę określenia wartości zamówienia;...".

 

Gdyby interpretacja pana dyrektora Warwasa wynikała z logiki tekstu, omawiane paragrafy rozporządzenia powinny mieć brzmienie:

"§ 1.1. Rozporządzenie określa metody i podstawy sporządzania kosztorysu inwestorskiego oraz planowanych kosztów robót budowlanych stanowiących podstawę określenia wartości zamówienia na roboty budowlane (art.33 ust.1 pkt 1 pzp), oraz metody i podstawy obliczania planowanych kosztów prac projektowych i robót budowlanych stanowiących podstawę określenia wartości zamówienia, którego przedmiotem jest zaprojektowanie i wykonanie robót budowlanych."

(art.33 ust.1 pkt 2 pzp), ponadto należałoby dodać w § 1. 2.:

Ilekroć w rozporządzeniu jest mowa o: "10) wartości zamówienia na roboty budowlane - należy przez to rozumieć wartość wynikającą z kosztorysu inwestorskiego albo planowanych kosztów robót budowlanych".

 

Czy ja się czepiam słówek koleżanki i koledzy? Nie. W pamięci utkwiła mi dyskusja sprzed lat o tym czy pewne Zarządzenie z 1996 roku ma moc obowiązującą czy też jej nie ma, stanowiąca smar dla umysłów i piór przez długi czas (na zasadzie kabaretowej dykteryjki zacytowanej mi przez znanego nam wszystkim pana dr. inż. Jerzego Dylewskiego "o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy"), więc na zimne dmucham.

 

Z doświadczenia wyrobnika kosztorysiarskiego zawodu, wynika dla mnie, że jak na górze się przejęzyczą to na mnie, na dół spada wielka góra problemów z wyjaśnianiem, mniej fachowym i mniej zorientowanym klientom faktycznej roli mojej pracy w dziele "rzeźbienia" (znowu pan J. Dylewski "Buduj z Głową" nr 4/2002) kosztów ich zamysłów inwestycyjnych.

 

A skoro się już rozpędziłem to dalej:

w         § 3. 1. Podstawę do sporządzania kosztorysu inwestorskiego stanowią:

1) dokumentacja projektowa;
2) specyfikacja techniczna wykonania i odbioru robót budowlanych;

w         § 8. 2. Podstawę obliczenia planowanych wartości robót budowlanych stanowią:

1) program funkcjonalno-użytkowy;

 

Pięknie i fachowo powiedziane! Czego się czepiam? Otóż tego: w ustawie z dnia 29 stycznia 2004 roku Prawo Zamówień Publicznych (Dz.U. Nr 19 poz.177) w art. 31 ust.4 zapisano "Minister właściwy do spraw budownictwa, gospodarki przestrzennej i mieszkaniowej określi, w drodze rozporządzenia, szczegółowy zakres i formę:

1) dokumentacji projektowej,
2) specyfikacji technicznych wykonania i odbioru robót budowlanych,
3) programu funkcjonalno-użytkowego

- mając na względzie rodzaj robót budowlanych, a także nazwy i kody Wspólnego Słownika Zamówień."

 

Poświęciłem trochę czasu i przejrzałem w internecie Polski Serwer Prawa, ostatni numer Dziennika Ustaw jaki znalazłem miał numer 196 (w dniu 08.09.2004 roku)[1]. Dzienniki nie zawierają delegowanych przez PZP rozporządzeń, za to z niemałą satysfakcją znalazłem rozporządzenie regulujące przeciwdziałanie afrykańskiemu pomorowi świń, gdyż jako konsument szynki jestem wybitnie uzależniony od dostaw miłej mojemu podniebieniu wędliny z Afryki.

 

Tworząc poprzez "rzeźbienie" kosztorys inwestorski, jestem w stanie poradzić sobie z dokumentacją projektową dzięki ustawie Prawo Budowlane (chociaż od dnia 2 marca br. z drżeniem serca - dalej nie wiem czy projekt w świetle ustawy PZP to ten sam projekt, który tłamszę w dłoniach), nie poradzę sobie jednak ze specyfikacją techniczną wykonania i odbioru robót budowlanych. W 2000 roku w trakcie konferencji w Częstochowie "Zamawiający i Wykonawca w procesie przygotowywania oferty na roboty budowlane" pan dr inż. Jerzy Dylewski w trakcie referatu pt. "Dokumentacja projektowa a specyfikacje techniczne wykonania i odbioru robót budowlanych" uświadomił mi, że poza robotami w budownictwie drogowym specyfikacje takie nie istnieją, zaś wydanie setek potrzebnych specyfikacji przekracza możliwości firm komercyjnych. Sytuacja ta trwa do dnia dzisiejszego. Co prawda PROMOCJA usiłuje od niedawna wydawać specyfikacje (ukazało się sześć) jednak nawet gdyby pokonała setki trudności, to czy będą one zgodne z ustawową formą i zakresem?

W części dotyczącej programu funkcjonalno-użytkowego w analizowanym numerze "Buduj z Głową" znalazłem artykuł pana dr. inż. Olgierda Sielewicza Prezesa Stowarzyszenia Kosztorysantów Budowlanych "Wartość zamówienia na roboty budowlane", który w przystępny i jasny sposób zdefiniował problem:

"(...) program funkcjonalno-użytkowy obejmuje opis zadania budowlanego, przeznaczenie ukończonych robót budowlanych, stawiane im wymagania techniczne, ekonomiczne, architektoniczne, materiałowe i funkcjonalne, (...) z jego zakresu powinno być możliwe wyodrębnienie poszczególnych grup robót i przypisanie im następnie odpowiednich składników kosztów. (...)"

Nawet tak klarowna definicja nie przesądza jednak o "szczegółowym zakresie i formie", o której mowa w ustawie PZP.

 

Wydaje mi się, że dobrze pojąłem zasady gospodarki rynkowej (targować się, aby drogo sprzedać i tanio kupić), jednak wśród wielu firm komercyjnych konkurujących ze sobą w zakresie specyfikacji technicznych grozę budzi wątpliwość o co będziemy się tak naprawdę targować, czy aby nie o kolor okładki?

 

W tym niewesołym nastroju wrócę do kosztorysowania "rzeźbiąc" w "zgodzie" z kolejnymi paragrafami ciemnych zakamarków niejasnego rozporządzenia, coraz częściej bawiąc się nierozwiązywalnym dylematem w zakresie wyższości jednych świąt nad innymi, pomrukując czasami pod nosem "nie tym razem, nie tym razem Panowie...".

 

P.S. Przepraszam pana dr. inż. Jerzego Dylewskiego jeżeli nadużyłem w cytatach jego nazwiska, jednak jest to wynik b. czytelnego dla mnie humoru jaki reprezentuje.

 

 

 

 

[1] przyp.red. - w dniu 2 września 2004 r. Minister Infrastruktury podpisał ROZPORZĄDZENIE w sprawie szczegółowego zakresu i formy dokumentacji projektowej, specyfikacji technicznych wykonania i odbioru robót budowlanych oraz programu funkcjonalno-użytkowego (Dz.U. nr 202, poz. 2072, z dnia 16.09.2004).