Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Bierze udział, a nie wchodzi

W listopadzie popisałem sobie o dwóch różnych definicjach przedmiaru w przepisach rządowych, dotyczących kosztorysowania inwestorskiego w zamówieniach publicznych. Ponieważ teksty powstają co najmniej na miesiąc przed ich wydrukowaniem, rzeczony tekst napisałem na początku października, a więc jeszcze przed konferencją w Ciechocinku. Wyraziłem wtedy nadzieję, że opisane kłopoty uda się tam wyjaśnić.

 

Oczywiście jak rzekłem, te dwie różne definicje przedmiaru i wynikające z tego faktu kłopoty zgłosiłem na konferencji. Niestety słuchając wyjaśnień, srodze się zawiodłem! Dlatego, wracam do sprawy, że tak powiem da capo i czekam na oficjalne opublikowanie stanowiska resortu w tej sprawie.

 

W niniejszym tekście zabieram się natomiast, za dwa kolejne, moim zdaniem kiepsko zdefiniowane pojęcia, a mianowicie: roboty podstawową i tymczasową!

 

Czego dowiadujemy się o tych pojęciach z rozporządzeń majowego i wrześniowego. Ano po kolei:

Majowe[1] (§ 1 ust.2 pkt 7):

  • robota podstawowa - należy przez to rozumieć minimalny zakres prac, które po wykonaniu są możliwe do odebrania pod względem ilości i wymogów jakościowych oraz uwzględniający przyjęty stopień zagregowania.
  • robota tymczasowa - brak definicji.

Wrześniowe[2] - § 4 ust.1 pkt 3 i ust.2 pkt 2 wyjaśniają, że integralną częścią projektu jest przedmiar robót o którym mowa w § 6.

Najpierw zaglądamy do rzeczonego § 6 i dowiadujemy się, że: przedmiar robót powinien zawierać zestawienie przewidywanych do wykonania robót podstawowych (podkreślenie moje) w kolejności technologicznej ich wykonania wraz z ich szczegółowym opisem lub wskazaniem podstaw ustalających szczegółowy opis oraz wskazaniem właściwych specyfikacji technicznych wykonanie i odbioru robót budowlanych, z wyliczeniem i zestawieniem ilości jednostek robót podstawowych.

 

Więcej wiadomości na temat robót podstawowych znajdujemy w § 9, który w kolejnych dwóch ustępach stanowi, że:

ust.1  

Tabele przedmiaru robót powinny zawierać pozycje przedmiarowe odpowiadające robotom podstawowym.

ust.2  

W tabelach przedmiaru robót nie uwzględnia się robót tymczasowych - robót, które są projektowane i wykonywane jako potrzebne do wykonania robot podstawowych, ale nie są przekazywane zamawiającemu i są usuwane po wykonaniu robot podstawowych, z wyłączeniem przypadków, gdy istnieją uzasadnione podstawy do ich odrębnego rozliczania.

 

Zwraca tu naszą uwagę nowe pojęcie, wyskakujące jak diabeł z szopki, a mianowicie jakaś robota tymczasowa.

 

Właściwie to na wstępie tego tekstu, chyba popełniłem błąd, twierdząc, że omawiane pojęcia są kiepsko zdefiniowane, bo robota podstawowa, właściwie została zdefiniowana poprawnie. Tylko ta ........ tymczasowa, to raczej chyba wcale? Wprawdzie w miarę inteligentny i uważny kosztorysant, powinien się w końcu zorientować, co to takiego te roboty tymczasowe. Inaczej rzecz ujmując, to powinniśmy się domyślić, że robotami tymczasowymi nie są ostateczne rezultaty budowania, przekazywane zamawiającemu.

 

Czyli są to roboty, zamawiającemu niepotrzebne, rodem jak to mówimy z "technologiczności realizacji" budowlanej jak np. wykopy fundamentowe, szalowania tradycyjne i systemowe czy wreszcie rusztowania itp. itd. To coś takiego, jak katalizator w chemii. Bierze udział, a nie wchodzi, jak mówiono w PRL, o niektórych członkach biura politycznego. Ktoś powie - czysta perwersja!

 

Tymczasem wszyscy wiemy, że wykopy fundamentowe dla budynku, to potrafią zaangażować nawet i do 7% wydatków na robotę, natomiast w robotach inżynieryjnych to ...... ho,ho,ho! A ile zaangażują kapitału, pozostałe, te poza ziemnymi roboty tymczasowe, to nie podaję, bo nie chce mi się tego (dla celów marnego felietonu) pracowicie wyliczać. Nie będę (na razie) też ryzykował określenia przybliżonego wskaźnika udziału robót tymczasowych, w strukturze ceny kosztorysowej roboty. Ale obliczę, psia jucha, w końcu to obliczę, ot dla jakiegoś przeciętnego budynku mieszkalnego.

I twierdzą, że nie będzie to mało!

 

Tymczasem, z "litery" rozporządzeń jednoznacznie wynika, że przedmiar robót nie powinien zawierać robót tymczasowych!? No to jak obliczyć pełny, szacowany, koszt inwestorski robót budowlanych na podstawie przedmiaru sporządzonego według takiej metodologii?

 

A może resort mając na uwadze kłopoty budżetowe, pragnie w ten sposób wspomóc rząd, umniejszając mu wydatków. Najpewniej tak, bo takiej sytuacji, trzymając się ciągle "litery" omawianych rozporządzeń, to roboty tymczasowe powinni zafundować rządowi chyba oferenci?

 

W opisanej sytuacji w kosztorysie inwestorskim, trzymając się dalej tej nieszczęsnej "litery" to najpewniej wartości robót tymczasowych nie powinno się ujmować, skoro przepisy nie przewidują dla nich przedmiaru. Mamy więc przedmiar budynku mieszkalnego bez wykopów i rusztowań? I co dalej? Więc może trzeba będzie ująć te wykopy w jakimś odrębnym kosztorysie robót tymczasowych, o którym w metodologii kosztorysowania ani słowa?

Albo, może ...... Jezus, Maria! znowu jakimś wskaźnikiem.

Obym tekstem tego felietonu nie wywołał starego, wskaźnikowego wilka z lasu!

A więc tertium non datur! Albo, albo! Chociaż nie, jest trzecie wyjście, przecież sam wcześniej na to wpadłem, po prostu roboty tymczasowe fundują ojczyźnie oferenci i basta!

Taki drobny geścik patriotyczny.

 

Na zakończenie muszę stwierdzić, że rzeczywiście pomyliłem się w podanych na wstępie ocenach. Rzeczone pojęcia są jednak w miarę możliwe do zrozumienia bo, jedno zostało zdefiniowane, a drugie nie, ale zostało wniesione do tekstu sposobem i z nadzieją, że trafi na w miarę inteligentnego i domyślnego czytelnika. Tylko grzecznie zapytam, jeżeli już liczymy wyłącznie na inteligencję i domyślność odbiorców prawa, to po co takie prawo? Mamy przecież dziesięcioro przykazań boskich, nie wspominając, o "ŚRODOWISKOWYCH METODACH KOSZTORYSOWANIA".

 

Mając to wszystko na uwadze, mam czelność stwierdzić, że pomimo wydania przez resort infrastruktury, aż dwóch rozporządzeń, nie została zdefiniowana jak należy, metodologia kosztorysowania inwestorskiego w zamówieniach publicznych, co zmusi kosztorysantów, do wytwarzania symfonii, takich raczej niedokończonych!

A już myślałem, że ostatnim, który nie dokończył był Franz Schubert! Chociaż nie, bo w naszym kraju, i to nie tak dawno, mieliśmy twórcę, który pomimo, że chwalił się i obiecywał, też nie dokończył jak należy!

W naszych kolejnych rządach i ich otoczeniu, mamy tyle prawniczych mądrali, a te ich utwory prawne, to albo niedokończone i niejasne (patrz rzeczone rozporządzenia majowe i wrześniowe), albo przegadane, jak ustawa o podatku Vat, oczywiście też niejasna!

 

Dlatego, już chyba po raz trzeci wnoszę, o przeniesienie stolicy Polski do Kutna.

 

 

 

[1] - Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 18 maja 2004 w sprawie określenia metod i podstaw sporządzania kosztorysu inwestorskiego, metod i podstaw obliczania planowanych kosztów prac projektowych oraz planowanych kosztów robót budowlanych określonych w programie funkcjonalno - użytkowym (Dz.U. nr 130, poz.1389)

[2] - Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 2 września 2004 r. w sprawie szczegółowego zakresu i formy dokumentacji projektowej, specyfikacji technicznych wykonania i odbioru robót budowlanych oraz programu funkcjonalno-użytkowego (Dz.U. nr 202, poz.2072)