Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Palący (brzydko pachnący) problem

Zmorą każdego inwestora, a w szczególności tego, który dysponuje środkami publicznymi, jest unieważnienie przetargu na wykonanie inwestycji. Ból staje się jeszcze większy, gdy grozi to utratą dotacji budżetowych, czy unijnych. Czara goryczy przelewa się w momencie, gdy trzeba zapłacić wysokie kary za niedostosowanie się do obowiązujących przepisów prawnych. Szczególny nacisk prawny, w obecnych mocno zurbanizowanych czasach, kładziony jest na kwestie związane z ochroną środowiska.

Jak to wygląda w praktyce w naszym kraju nikomu związanemu z budowlanką nie trzeba mówić, wystarczy udać się nad co większą (choć i z mniejszymi też jest niestety podobnie) rzekę i przyjrzeć się jej kolorowi, bądź zaciągnąć do płuc nieco powietrza unoszącego się nad nią. To co płynie w polskich rzekach przypomina niestety coraz bardziej raczej otwarty kanał ściekowy, aniżeli wodę, którą chcąc nie chcąc wiele miejscowości po tzw. uzdatnieniu pobiera do celów konsumpcyjnych.

Aby zmienić tę dramatyczną sytuację w Polsce należy oczywiście przystosować całą infrastrukturę wodno-ściekową do przepisów i norm obowiązujących w krajach unijnych. Niezbędne są więc budowy nowych i modernizacje starych oczyszczalni ścieków, budowa kolektorów i całej sieci wodno-kanalizacyjnej. Na ten cel nasz kraj otrzymał całkiem pokaźny zastrzyk pieniędzy z Unii Europejskiej. Co ciekawe, dotacje te dotyczą nie tylko wielkich miast, ale i małych gospodarstw, które dzięki częściowemu zwrotowi kosztów z Funduszu Ochrony Środowiska budują małe przydomowe oczyszczalnie ścieków, bądź przyłączają się do kanalizacji wiejskiej, likwidując stare, często dziurawe szamba. O ile można powiedzieć, że oszacowanie kosztów budowy przydomowych instalacji jest stosunkowo nieskomplikowane, to w przypadku dużych aglomeracji miejskich kwestia oszacowania kosztów inwestycji związanych z oczyszczaniem ścieków (czy – uzdatnianiem wody) nie jest już taka prosta. O tym, że problem jest spory i ważki świadczą właśnie unieważnienia przetargów na duże, drogie inwestycje jakimi są budowy infrastruktury wodno-kanalizacyjnej.

 

Ustalenie kosztorysowej wartości inwestycji zawsze stwarzało mniejsze lub większe problemy. I o ile rok czy dwa lata wcześniej przejście od wartości kosztorysowej inwestycji jaką podawał inwestor, do wartości kosztorysowej jaką proponował oferent było raczej łagodne i rzadko charakteryzowało się odchyłką większą niż kilka do kilkunastu procent (najczęściej cenę niższą podawał oferent), to w chwili obecnej mamy do czynienia z sytuacją, gdy oferty dostarczane przez potencjalnych wykonawców są o kilkadziesiąt, a nawet o kilkaset procent wyższe od założeń inwestora.

 

Skąd się biorą takie przypadki? Przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka. Tym, co najmocniej wpływa na wartość kosztorysową inwestycji, są oczywiście ceny materiałów budowlanych, a te jak doskonale wiemy wciąż rosną; mało tego - zaczyna ich również na rynku brakować. Dochodzi już do dawno zapomnianej sytuacji, że dziś płacimy za materiały, które będą wyprodukowane za miesiąc, czy dwa. Stąd też wykonawcy, mający podjąć się trudu realizacji długoterminowych inwestycji, zakładają obecnie ceny materiałów wyższe o kilka, kilkanaście kolejnych procent. Dodatkowo, firmy wykonawcze dla zapewnienia sobie siły roboczej na potrzeby terminowej i rzetelnej realizacji inwestycji, muszą odpowiednio podnosić stawki pracowników, a tym samym kosztorysowe stawki robocizny również są coraz wyższe. Ponieważ jednak kosztorysy inwestorskie wykonywane są najczęściej kilka dobrych miesięcy wcześniej niż ma miejsce otwarcie ofert przetargowych – mamy w tym miejscu odpowiedź dlaczego tak bardzo różnią się kalkulacje oferentów od inwestorskich.

 

Jest jeszcze jeden bardzo istotny czynnik mający wpływ na wartość inwestycji: technologia wykonania robót.

 

Projektanci w chwili obecnej mają szerokie pole do popisu dzięki nowoczesnym materiałom i bardzo wysoko zaawansowanej technologii wykonania robót. Korzystają więc z tych możliwości. Bardzo dobrze, że tak się dzieje, gdyż dzięki temu powstaje wiele ciekawych, niepowtarzalnych budowli, czy obiektów (nawet jeżeli mówimy o oczyszczalniach ścieków). Zastosowanie nowych technologii nosi, czy też rodzi problem, z którym z kolei muszą sobie poradzić kosztorysanci. Jak takie nowości skosztorysować? Odpowiedź wydaje się prosta i oczywista. Należy tylko sięgnąć do odpowiednich katalogów nakładów rzeczowych i skorzystać z zawartych w nich norm. Na tym jednak owa prostota i oczywistość się kończy w przypadku tych nowych technologii, czy robót nietypowych, bądź stosunkowo rzadko wykonywanych. Baza katalogowa jest bowiem bardzo uboga w takie pozycje, dlatego przeważnie pozostają jedynie kalkulacje indywidualne. Bywa tak, że stanowią one większość pozycji kosztorysowych i decydują o wartości kosztorysowej inwestycji. Wynika więc z tego niestety bardzo prosty wniosek: ilość dostępnych obecnie katalogów jest wciąż niewystarczająca, a nowo powstałych wciąż jest jak na lekarstwo. Niestety! Bowiem nieumiejętne stosowanie kalkulacji indywidualnych może być powodem popełniania licznych błędów niedoszacowania lub przeszacowania inwestycji.

 

 

I tu nasuwa się oczywiste pytanie: Dlaczego więc nie powstają nowe katalogi, które porządkowałyby takie niejasne sytuacje? Przecież popyt rodzi podaż; o tym każdy z nas wie już z nauki w szkole podstawowej.

Sytuacja nie jest jednak tak jednoznaczna. Jak sądzę składa się na to kilka przyczyn. Po pierwsze samo ministerstwo budownictwa uznało za wiodącą uproszczoną metodę kalkulacyjną, a wydawanie katalogów zakończyło definitywnie w roku 2000. Ostatni Biuletyn Informacyjny wprowadzający zmiany w KNR-ach (oraz wprowadzający nowe do stosowania) został opublikowany w 1996 roku.

Na dzień dzisiejszy każdy może wydać katalog nakładów rzeczowych z normami kosztorysowymi. Każdy, lecz tych, którzy się decydują na takie przedsięwzięcie jest niewielu. Ośrodki kosztorysowe, bądź firmy obsługujące budownictwo od strony merytoryczno-programowej, rzadko publikują nowe katalogi. Widać nie są to tematy łatwe, a zyski z ich wydania pewnie nie pokrywają kosztów ich wytworzenia. Po 2000 r. praktycznie publikowane są jedynie katalogi z zakresu budownictwa ogólnego.

Z instalacji sanitarnych można jedynie wymienić „Instalacje wewnętrzne sanitarne systemu GEBERIT” autorstwa warszawskiego Wacetobu.

Z kolei tylko Athenasoft zdobyła się na wydanie katalogów z branży elektrycznej, traktowanej przez inne ośrodki po macoszemu. Dzięki tym publikacjom możemy skorzystać z norm na okablowanie strukturalne i systemy alarmowe, bez których trudno sobie wyobrazić nowoczesny budynek.

Z kolei interesujący nas problem dotyczący infrastruktury kanalizacyjno-ściekowej jest niemalże pominięty przez wydawców. Dla stosowanych obecnie powszechnie metod bezwykopowych możemy jedynie skorzystać z norm zawartych w katalogu 2-28 „Urządzenia zaopatrzenia w wodę i sanitacji wsi” wydanego jeszcze przez MRiGŻ w roku 1997, który obejmuje między innymi przewierty rurami stalowymi. Natomiast z nowszych wydawnictw dostępnych na rynku kosztorysowym, poznański ORGBUD opublikował katalog dotyczący sieci kanalizacyjnych z rur kamionkowych, umieszczając w nim normy na przeciski sterowane i przewierty sterowane w technologii mikrotunelingu[1].

Przy technologiach wykopowych warto zaś skorzystać z katalogu AT-11 „Wykopy w umocnieniach systemu PODLASIE” zawierającym kosztorysowe nakłady rzeczowe na wykonanie wykopów liniowych o ścianach pionowych w umocnieniu słupowo-liniowym, typu box i słupowo-listwowym.

Pozostały obszar niestety – choć z pewnością zbadany – wciąż nie jest opisany. Może w tym miejscu uda się namówić wydawców „Buduj z głową” na wprowadzenie na swoją stronę internetową kącika umożliwiającego zamieszczanie własnych norm, często bardzo dobrze dopracowanych i sprawdzonych w warunkach bojowych, a niestety skrytych w czeluściach firmowych i domowych komputerów? Baza taka z pewnością wzbogaciłaby naszą kosztorysową biblioteczkę norm bez konieczności wyważania już otwartych drzwi, czy odkrywania na nowo Ameryki. Jednocześnie można by stworzyć miejsce na forum dyskusyjne dla kosztorysantów celem podnoszenia własnych kwalifikacji i uniknięcia pomyłek i błędów przy sporządzaniu kosztorysów. Tym samym umożliwiłoby to takie sporządzanie kosztorysów, by procent unieważnianych przetargów z tego powodu był zerowy.

 

A wracając do tematu zasadniczego. Trudno oczekiwać, że z powodu braku normatywów kosztorysowych, inwestor wybierze inną technologię wykonania robót (co z kolei wiąże się z dodatkowymi kosztami dokumentacyjnymi) albo wręcz zrezygnuje z budowy spalarni odpadów, czy oczyszczalni ścieków. Jak zwykle trzeba znaleźć jakiś kompromis – najważniejsze, aby zdążyć na czas, którego dla kosztorysanta zawsze pozostaje za mało.

 

 

 

 

[1] przyp. red. - KNR nr 9-08 „Sieci kanalizacyjne z rur kamionkowych KERAMO-STEINZEUG oraz okładziny KeraLine”