Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

O pewnym postanowieniu SO w Warszawie oraz o uchwale Sądu Najwyższego

Kilka poniższych akapitów poświęcam istotnemu – z punktu widzenia przedsiębiorców wnoszących do sądów okręgowych skargi na orzeczenia Krajowej Izby Odwoławczej – postanowieniu Sądu Okręgowego w Warszawie oraz ważnej uchwale Sądu Najwyższego.

 

Wpierw kilka przepisów Pzp. Skargę wnosi się do sądu okręgowego właściwego dla siedziby albo miejsca zamieszkania zamawiającego (art.195 ust.1),

za pośrednictwem Prezesa UZP, w terminie 7 dni od dnia doręczenia orzeczenia Izby, przesyłając jednocześnie jej odpis przeciwnikowi skargi” (art.195 ust.2).

Ustawodawca w przepisie art.195 ust.2 posłużył się znanym z kpc zwrotem „przeciwnik skargi”. W przepisach kpc o apelacji (o czym niżej) ustawodawca używa zwrotu „strona przeciwna”, jednak znaczenie tych pojęć jest identyczne. Najważniejszym, z punktu widzenia przygotowania i wniesienia skargi oraz jej rozpoznania przez sąd, jest przepis art.194 ust.2:

W postępowaniu toczącym się wskutek wniesienia skargi stosuje się odpowiednio przepisy ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego o apelacji, jeżeli przepisy niniejszego rozdziału nie stanowią inaczej”.

W tym kontekście znaczenia nabiera przepis art.196 ust.1:

Skarga powinna czynić zadość wymaganiom przewidzianym dla pisma procesowego oraz zawierać oznaczenie zaskarżonego orzeczenia, przytoczenie zarzutów, zwięzłe ich uzasadnienie, wskazanie dowodów, a także wniosek o zmianę orzeczenia w całości lub w części”.

Nie od rzeczy będzie przypomnieć, że jeżeli wartość zamówienia na roboty budowlane jest mniejsza niż próg 20.000.000 euro, wniesienie skargi nie ma żadnego wpływu na zawarcie umowy przez zamawiającego z wybranym wykonawcą, bowiem orzeczenie KIO jest ostatecznym rozstrzygnięciem protestu (art.182 ust.2 pkt 3 lit.a Pzp). Tak więc z dniem ogłoszenia wyroku przez przewodniczącego składu orzekającego KIO zamawiający może zawrzeć umowę.

 

A teraz o orzeczeniu SO. Z publikowanego postanowienia Sądu Okręgowego w Warszawie V Wydział Cywilny Odwoławczy z dnia 3 kwietnia 2007 r. (sygn. akt V Ca 383/07) wynika, że wykonawca C wniósł skargę na postanowienie Zespołu Arbitrów z dnia 19 stycznia 2007 r. odrzucające odwołanie tego wykonawcy. Odpis skargi został wysłany przez wykonawcę zamawiającemu M na adres jego siedziby. Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił skargę z następującym uzasadnieniem:

W postępowaniu przed Zespołem Arbitrów zamawiający M był reprezentowany przez pełnomocnika - radcę prawnego Janusza N. W myśl art. 195 ust. 2 Prawa zamówień publicznych, strona wnosząc skargę za pośrednictwem Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych obowiązana jest jednocześnie jej odpis doręczyć przeciwnikowi skargi. Wobec treści art. 194 ust. 2 ustawy Prawo zamówień publicznych, nakazującego w postępowaniu toczącym się na skutek wniesienia skargi stosować odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania cywilnego (jeżeli przepisy ustawy nie stanowią inaczej) należy uznać, że w postępowaniu tym ma zastosowanie również art. 133 § 3 kpc. Zgodnie z tym ostatnim przepisem, jeżeli ustanowiono pełnomocnika procesowego, doręczenia należy dokonywać tej osobie. Ograniczenia stosowania tego przepisu nie zawierają przepisy ustawy Prawo zamówień publicznych. Oznacza to, że dyspozycja art. 133 § 3 kpc obejmuje swoim zakresem również kwestię doręczenia odpisu skargi przeciwnikowi. Odpis skargi powinien być zatem doręczony pełnomocnikowi przeciwnika. Doręczenie skargi innej osobie aniżeli wymaga tego prawo jest równoznaczne z sytuacją, jakby odpisu skargi w ogóle nie doręczono przeciwnikowi. Niedoręczenie odpisu skargi przeciwnikowi jest uchybieniem skutkującym odrzuceniem skargi. Brak ten mógłby być usunięty tylko przed upływem terminu przewidzianego do wniesienia skargi. Z tych względów Sąd Okręgowy odrzucił skargę, na podstawie art. 370 w związku z art. 194 ust. 2 ustawy Prawo zamówień publicznych”.

 

 

Krótki komentarz do powyższego postanowienia SO. Wpierw należy zauważyć, że SO błędnie cytuje przepis art.195 ust.2 Pzp – trudno powiedzieć, czy wskutek niewiedzy (wszak wystarczy zajrzeć do ustawy), czy po to, by przepis „pasował” do uzasadnienia. W przepisie jest bowiem mowa o „przesłaniu” odpisu skargi przeciwnikowi, a nie o „doręczeniu” (przepis ten, poza zmianą wynikającą z wprowadzenia instytucji „Izby” w miejsce „zespołu arbitrów” nie uległ zmianie od czasu uchwalenia ustawy – Prawo zamówień publicznych, czyli od dnia 29 stycznia 2004 r.). Doręczenie, np. pisma, ma miejsce z chwilą jego wręczenia adresatowi, zaś przesłanie oznacza jedynie nadanie pisma, np. za pośrednictwem placówki pocztowej operatora publicznego, i bez znaczenia jest fakt kiedy (a nawet czy) zostało ono doręczone. Pojęć „przesłać” i „doręczyć” utożsamiać nie można. Przykładowo, w doktrynie prawa cywilnego wyróżnia się cztery zasadnicze teorie dotyczące momentu złożenia oświadczenia woli: teoria uzewnętrznienia (np. sporządzenia dokumentu zawierającego treść oświadczenia woli), teoria wysłania (nadanie dokumentu, niechby na poczcie), teoria otrzymania lub inaczej doręczenia (oświadczenie jest złożone z chwilą wręczenia go adresatowi) oraz teoria zapoznania się (oświadczenie jest złożone z chwilą, gdy adresat zapoznał się z jego treścią)[1]. Polskie prawo cywilne stoi na stanowisku teorii doręczenia

(„oświadczenie woli, które ma być złożone innej osobie, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w taki sposób, że mogła zapoznać się z jego treścią” – art.61 § 1 kc).

Z kolei art.133 kpc, na który powołał się Sąd, zawarty jest w rozdziale II zatytułowanym „Doręczenia” działu I „Przepisy ogólne o czynnościach procesowych” w tytule VI „Postępowanie” kodeksu postępowania cywilnego. Przepisy tego rozdziału, w tym art.133, dotyczą doręczeń dokonywanych przez sąd, jak słusznie zauważa np. Maria Jędrzejewska[2]:

W trakcie postępowania doręczenia (z wyjątkiem art. 132 § 1 i art. 4799 § 1) dokonywane są przez sąd”.

(Dla wyjaśnienia: przepis art.132 § 1 dotyczy bezpośredniego doręczania sobie nawzajem pism przez radców prawnych i adwokatów w toku sprawy, a przepis art.4799 dotyczy postępowania w sprawach gospodarczych, co z interesującym nas zagadnieniem pozostaje bez związku).

Sąd doręcza zarówno pisma sądowe, jak i odpisy pism procesowych składanych do sądu (art.140 kpc). Dobrodziejstwo przepisu art.195 ust.2 Pzp zwolniło sądy z uciążliwości doręczania odpisów skarg stronie przeciwnej, co jednak nie oznacza, że wnoszący skargę obowiązany jest doręczyć odpis skargi pełnomocnikowi przeciwnika, jak chciałby tego SO w Warszawie. Wróćmy do owego „pełnomocnika procesowego”. Chociaż w postępowaniach odwoławczych ustanawiani są pełnomocnicy, w tym tzw. pełnomocnicy procesowi (w szczególności mając na uwadze, że do postępowania odwoławczego stosuje się odpowiednio przepisy kpc o sądzie polubownym (arbitrażowym), jeżeli ustawa nie stanowi inaczej – art.184 ust.6 Pzp), to niezależnie od charakteru pełnomocnictwa (procesowe czy materialnoprawne), pełnomocnicy ci działają wyłącznie w granicach określonych granicami postępowania odwoławczego. Innymi słowy, w toku postępowania odwoławczego nie można udzielić pełnomocnictwa procesowego do działania przed sądem, gdyż rozpatrująca odwołanie Krajowa Izba Odwoławcza (uprzednio zespół arbitrów) nie jest sądem (niekiedy mówi się, że jest organem quasi-sądowym), a odwołanie nie jest wnoszone do sądu, lecz do Prezesa UZP, który jest organem administracji rządowej. Na marginesie należy zauważyć, że status prawny zespołu arbitrów oraz KIO wielokrotnie był podnoszony w orzeczeniach (głównie postanowieniach) zespołów arbitrów, KIO oraz sądów okręgowych, w szczególności w sytuacji, gdy pełnomocnik (tak wykonawcy, jak i zamawiającego) umocowany był do reprezentowania mocodawcy przed sądem, co zawsze kończyło się odrzuceniem odwołania. Na takim niewłaściwym umocowaniu „poległo” w szczególności wielu profesjonalnych pełnomocników. Dla przykładu wystarczy przytoczyć fragment uzasadnienia jednego z wielu orzeczeń, wydanych już pod rządami Prawa zamówień publicznych:

W dokumentacji przedłożono również pełnomocnictwo udzielone radcy prawnemu (…) upoważniające do reprezentowania i działania w imieniu spółki przed sądami powszechnymi, organami administracji państwowej oraz sądami administracyjnymi. (…) Wobec powyższego wskazać należy, iż zgodnie z obowiązującym ustawodawstwem Zespół Arbitrów nie jest ani sądem powszechnym, ani organem administracji państwowej, ani sądem administracyjnym. Uznać, więc należy, że przedłożone wraz z odwołaniem pełnomocnictwo radcy prawnego nie obejmuje swym zakresem umocowania ani do wniesienia odwołania ani do występowania przed Zespołem Arbitrów

(postanowienie Zespołu Arbitrów z dnia 26 stycznia 2005 r., sygn. akt UZP/ZO/0-108/05).

 

Jeżeli nawet strona postępowania odwoławczego była reprezentowana przez pełnomocnika procesowego, to żadną miarą nie oznacza to, że ów pełnomocnik jest pełnomocnikiem ustanowionym do reprezentowania strony przed sądem. Na marginesie należy zauważyć, że sama KIO (pomimo, że przy rozstrzyganiu co do kosztów często używa zwrotu „koszty zastępstwa procesowego” lub „koszty strony poniesione z tytułu zastępstwa procesowego”) traktuje pełnomocnictwo jako pełnomocnictwo materialnoprawne (wg przepisów kc, a nie kpc). Dość przytoczyć charakterystyczny fragment z uzasadnienia postanowienia KIO z dnia 10 marca 2008 r. (sygn. akt KIO/UZP 165/08):

Pełnomocnictwo do wniesienia odwołania (tak też pełnomocnictwo do występowania przed Krajową Izbą Odwoławczą) należy oceniać według przepisów kodeksu cywilnego. Brak jest bowiem przepisów, które nakazywałyby stosowanie w takim przypadku przepisu art. 86 – 97 Kpc dotyczących pełnomocnictw procesowych, jak i brak jest szczegółowych regulacji odnośnie kwestii pełnomocnictw w przepisach ustawy Prawo zamówień publicznych, czy przepisów wykonawczych”.

 

Kilka pytań i prób odpowiedzi. Czy i na jakiej podstawie wykonawca, ówczesny odwołujący, mógł wiedzieć kto był pełnomocnikiem ówczesnego zamawiającego? Czy mógł znać treść pełnomocnictwa, w szczególności jaki był zakres umocowania pełnomocnika? Czy mógł znać charakter pełnomocnictwa, tj. czy było ono pełnomocnictwem procesowym w rozumieniu przepisu art.88 kpc, czy pełnomocnictwem materialnoprawnym w rozumieniu przepisów art.98 i nast. kc? Rzecz jasna ówczesny odwołujący mógł się „pofatygować” do Urzędu Zamówień Publicznych i zażądać wglądu do akt sprawy. Dowiedziałby się w szczególności kto był pełnomocnikiem i jaki był zakres jego umocowania. Ale już niekoniecznie jaki był jego adres. Mógł, ale nie miał takiego obowiązku. Miał on „w ręku” orzeczenie zespołu arbitrów i wyłącznie treść tego orzeczenia była dla niego wiążąca. Przyjmując, że odwołanie jest pismem procesowym i stosują się do niego przepisy art.126 § 2 kpc

(„Gdy pismo procesowe jest pierwszym pismem w sprawie, powinno ponadto zawierać oznaczenie miejsca zamieszkania lub siedziby stron, ich przedstawicieli ustawowych i pełnomocników oraz przedmiotu sporu, pisma zaś dalsze - sygnaturę akt”),

należy zauważyć, że stroną przeciwną był ówczesny zamawiający, który żadnego pisma procesowego nie składa. Jedynie przy pierwszej czynności przed KIO (zespołem arbitrów) składa pełnomocnictwo

(„Pełnomocnik obowiązany jest przy pierwszej czynności procesowej dołączyć do akt sprawy pełnomocnictwo” – art.89 § 1 kpc),

którego kopia nie jest załączana do orzeczenia KIO (zespołu arbitrów) i którego skład orzekający KIO (zespół arbitrów) nawet nie okazuje odwołującemu. O czym być może sąd okręgowy nie wie, ale to już nie musi obchodzić odwołującego (skarżącego).

W tej sytuacji należy zadać zasadnicze pytania. Czy celem przepisu art.195 ust.2 Pzp (obowiązek przesłania odpisu skargi przeciwnikowi) w związku z przepisem art.194 ust.2 Pzp (stosuje się odpowiednio przepisy kpc o apelacji) jest ułatwienie stronie (przeciwnikowi skargi) jak najszybsze ustosunkowanie się do skargi i przygotowanie się do rozprawy, czy przeciwnie – wprowadzenie czystego formalizmu mogącego prowadzić wprost do absurdów, gdy np. pełnomocnik, w sytuacji gdy był umocowany wyłącznie do reprezentowania zamawiającego przed zespołem arbitrów, otrzymuje odpis skargi i odkłada go ad acta? Czy zatem przepisu art.195 ust.2 Pzp nie należy rozumieć wprost: odpis skargi należy przesłać przeciwnikowi skargi, a nie pełnomocnikowi przeciwnika, jak stwierdził SO w Warszawie przywołując przepis art.133 § 3 kpc. Jeżeli tak, to rygoryzm zastosowany przez SO w Warszawie nie znajduje żadnego usprawiedliwienia w przepisach zarówno Pzp jak i stosowanych odpowiednio przepisach kpc.

Tym niemniej Sąd Okręgowy w Warszawie wydał takie, a nie inne postanowienie. Chociaż dotyczyło ono stanu prawnego obowiązującego w okresie, gdy odwołania rozpatrywały zespoły arbitrów, to postanowienie to nie straciło na aktualności, gdyż w przepisach proceduralnych nie zaszły żadne zmiany.
 

A teraz inny problem, z którym nie mógł się uporać SO w Warszawie i przedstawił Sądowi Najwyższemu do rozstrzygnięcia następujące zagadnienie prawne:

Czy w przypadku, gdy wykonawca nie wnosi własnego protestu i odwołania w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego, a przystępuje do postępowania odwoławczego w trybie przewidzianym w art.184 ust.4 ustawy z 29 stycznia 2004 r. - Prawo zamówień publicznych (Dz.U. Nr 19 z 2004 r. poz. 177, z późn. zm.), koniecznym jest, aby mógł brać udział w postępowaniu wywołanym wniesieniem skargi do sądu okręgowego, zgłoszenie przez takiego wykonawcę interwencji ubocznej, czy też staje się on automatycznie uczestnikiem postępowania skargowego przed sądem okręgowym?"

 

Zwracam uwagę, że SO w pytaniu przedstawił dwie możliwości: wykonawca, który przystąpił do postępowania odwoławczego, albo staje się automatycznie uczestnikiem postępowania skargowego albo, aby mógł brać udział w postępowaniu wywołanym wniesieniem skargi, musi zgłosić interwencję uboczną. Interwencja uboczna jest zdefiniowana przepisem art.76 kpc:

Kto ma interes prawny w tym, aby sprawa została rozstrzygnięta na korzyść jednej ze stron, może w każdym stanie sprawy aż do zamknięcia rozprawy w drugiej instancji przystąpić do tej strony (interwencja uboczna)”.

Wstępujący w takim charakterze do sprawy (zgłaszający interwencję uboczną) nazywany jest interwenientem ubocznym. Interwenient uboczny wstąpienie swe do sprawy

powinien zgłosić w piśmie, w którym poda, jaki ma interes prawny we wstąpieniu i do której ze stron przystępuje. Pismo to należy doręczyć obu stronom” (art.77 § 1 kpc).

I na tle tego przepisu zrodziło się pytanie prawne SO w Warszawie.

W dniu 7 grudnia 2007 r. Sąd Najwyższy podjął uchwałę (sygn. akt III CZP 123/07):

Wykonawca, który nie wniósł własnego protestu ani odwołania przewidzianego w przepisach ustawy z dnia 29 stycznia 2004 r. - Prawo zamówień publicznych (Dz.U. Nr 19 poz. 177 ze zm.), lecz przystąpił do postępowania na podstawie art. 184 ust. 4 tej ustawy, w postępowaniu wywołanym wniesieniem skargi do sądu okręgowego ma status interwenienta ubocznego, bez konieczności zgłaszania wstąpienia do sprawy na podstawie art. 77 kpc”.

 

Z sentencji uchwały nie wynika, że wykonawca, który przystąpił do postępowania odwoławczego, staje się automatycznie uczestnikiem postępowania skargowego. Wynika jedynie, że ma on status interwenienta ubocznego, jednak bez konieczności formalnego zgłaszania interwencji ubocznej na podstawie przepisu art.77 kpc. A zatem, skoro nie „automatycznie”, to w jaki sposób nabywa on ów status interwenienta ubocznego. To wyjaśnił Sąd Najwyższy w uzasadnieniu uchwały, dostrzegając inne, trzecie rozwiązanie, którego nie zauważył SO w Warszawie, a nadto stosując podejście „zdroworozsądkowe”. Sąd stwierdził (przepraszam za przydługi cytat oraz podkreślenie kilku wyrazów, lecz ma to, jak się okaże, istotne znaczenie):

Należy więc stwierdzić, że przepisy wspomnianej ustawy [ustawy Prawo zamówień publicznych – przyp. JK] zapewniają wykonawcy, który przystąpił do postępowania odwoławczego w specjalnym trybie (art.184 ustawy) możliwość wszczęcia postępowania skargowego przed sądem. Jeżeli taki wykonawca może wszcząć postępowanie skargowe, to nie ulega wątpliwości, że wnioskując z większego na mniejsze należy także zapewnić mu możliwość wzięcia udziału w postępowaniu przed sądem w takim samym charakterze jak występował dotychczas. Problem sprowadza się tylko do tego, czy wykonawca ów powinien złożyć formalną interwencję uboczną, czy też wystarczy, że zgłosi się on do procesu w charakterze uczestnika popierającego jedną ze stron, z powołaniem się na swoje wstąpienie do postępowania odwoławczego przed zespołem arbitrów. Z wykładni językowej oraz systemowej przepisów ustawy Prawo zamówień publicznych wynika, że wykonawca, który brał udział w postępowaniu odwoławczym jako uczestnik popierający stanowisko jednej ze stron, powinien złożyć interwencję uboczna zgodnie z art.76 i 77 kpc. Do postępowania skargowego przed sądem stosuje się przecież odpowiednio przepisy kpc, a żaden przepis ustawy Prawo zamówień publicznych nie wprowadza wprost regulacji sytuacji prawnej wykonawcy w postępowaniu skargowym. Jeżeli jednak wziąć pod uwagę, że postępowanie wywołane wniesieniem skargi ma na celu szybkie rozstrzygnięcie sprawy oraz zapewnienie ochrony praw wszystkich stron i uczestników tego postępowania, to wymaganie, aby wykonawca, który otrzymał wyrok zespołu arbitrów oraz odpis skargi i zgłosił się na rozprawę przed sądem, jeszcze dodatkowo złożył pisemną interwencję, jest nadmiernym formalizowaniem postępowania przed sądem (…). Skoro ustawodawca, w celu przyspieszenia postępowania odwoławczego, zezwala wykonawcy, aby przystąpił on do niego w sposób uproszczony (art.184 ustawy Prawo zamówień publicznych), to podobnie należy traktować takiego wykonawcę w procesie przed sądem. Mając na uwadze, że w postępowaniu odwoławczym złożył on już pismo, z którego wynika, którą stronę i dlaczego popiera, wystarczy, że w procesie przed sądem zgłosi, iż dalej chce występować w tym samym charakterze. Wymaganie od niego, w tej sytuacji, aby jego udział w procesie zależał od tego czy złożył formalne pismo zatytułowane interwencja uboczna, jest nadmiernym formalizowaniem procesu wywołanego wniesieniem skargi (…). Takie rozumienie przepisów ustawy Prawo zamówień publicznych w niczym też nie ogranicza praw innych uczestników postępowania przed sądem, wywołanego wniesieniem skargi. Skoro bowiem do postępowania tego stosuje się odpowiednio przepisy kpc, w tym jak trafnie wywiódł Sąd Okręgowy przepisy o interwencji ubocznej, to do sytuacji wykonawcy, który zgłosił się jako uczestnik popierający jedną ze stron tego postępowania należy odpowiednio stosować przepisy art.76-83 kpc. Wniosek innego uczestnika postępowania przed sądem, zmierzający do niedopuszczenia do tego postępowania wykonawcy, który zgłosił zamiar występowania w nim jako uczestnik na tych samych zasadach co w postępowaniu odwoławczym, należy więc rozpoznać stosując odpowiednio art.78 kpc.

 

Tak więc jednoznacznie został wskazany sposób, w jaki wykonawca nabywa status interwenienta ubocznego – obowiązany jest on zgłosić się na rozprawę, na co wskazuje użyty w uzasadnieniu pięciokrotnie czasownik „zgłosić (się)” z objaśnieniem gdzie, do czego i w jakim charakterze: „zgłosi się on do procesu w charakterze uczestnika popierającego jedną ze stron”, „zgłosił się na rozprawę przed sądem”, „w procesie przed sądem zgłosi, iż dalej chce występować w tym samym charakterze”, „zgłosił się jako uczestnik popierający jedną ze stron”, „zgłosił zamiar występowania w nim jako uczestnik na tych samych zasadach co w postępowaniu odwoławczym”. Wykonawca może zatem zgłosić formalnie interwencję uboczną na piśmie, zgodnie z przepisem art.77 § 1 kpc (i dołączyć odpisy zgłoszenia tak, aby sąd mógł doręczyć odpisy skarżącemu i przeciwnikowi skargi), gdyż żaden przepis nie zabrania mu wstąpienia do sprawy tą drogą. Może także, i jest to, jak wynika z uchwały SN, wystarczające, zgłosić się przed sądem (na rozprawę, do procesu) oświadczając, że zamierza występować w charakterze uczestnika popierającego jedną ze stron. Owo „zgłoszenie” przed sądem musi przybrać jednak jakąś formę. Nie wystarczy samo stawiennictwo na rozprawie, lecz konieczne jest złożenie oświadczenia, co do swej roli w procesie (w postępowaniu skargowym). Wykonawca taki (tzn. ten, który przystąpił do postępowania odwoławczego) nie staje się natomiast automatycznie, to jest z chwilą wniesienia skargi przez innego uczestnika postępowania odwoławczego, uczestnikiem postępowania skargowego.

Dwa wnioski wydają się być oczywiste. Wnoszący skargę powinien doręczyć jej odpis wykonawcy, który przystąpił do postępowania odwoławczego (niezależnie po której stronie), aby z jednej strony poinformować go o wniesieniu skargi (ani sąd ani Prezes UZP nie ma obowiązku zawiadamiać takiego wykonawcy o wniesieniu skargi), a z drugiej umożliwić mu zapoznanie się z treścią skargi, dając tym samym możliwość podjęcia decyzji, czy będzie zgłaszał się w charakterze interwenienta ubocznego. I wniosek drugi: wykonawca, który przystąpił do postępowania odwoławczego, nie jest przeciwnikiem skargi (stroną przeciwną). Może natomiast nabyć status interwenienta ubocznego, ale wówczas gdy zgłosi interwencję uboczną lub co najmniej zgłosi swe przystąpienie do postępowania skargowego. Z tą chwilą, zgodnie z przepisem art.80 kpc, należy mu doręczać, tak jak stronie, zawiadomienia o terminach i posiedzeniach, jak też orzeczenia sądu.
 

 

 

 

[1] por. np. – J. Gajda, Z. Gawlik, Podstawy prawa cywilnego. Część ogólna, Wydawnictwa Prawnicze PWN, Warszawa 1999, str. 110

 

[2] patrz – T. Ereciński, J. Gudowsaki, M. Jędrzejewska, Komentarz do kodeksu postępowania cywilnego. Część pierwsza: Postępowanie rozpoznawcze. Tom 1, Wydawnictwo Prawnicze LexisNexis, Warszawa 2002, str. 326