Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Wyścig rozstrzygnięty?

O tym, że z poziomem budowlanej legislacji (w rozumieniu poziomu jednoznaczności i spójności obowiązujących przepisów normujących zagadnienia procesu budowlanego w naszym kraju) nie jest dobrze, wiadomo nie od dziś. Obowiązująca obecnie ustawa Prawo budowlane z 7 lipca 1994 roku, pracowicie „łatana” w ok. 50 wprowadzonych do tej pory (od 1 stycznia 1995 roku) nowelizacjach, usiłujących zapewnić jej kompatybilność z innymi, też co chwila zmienianymi, przepisami regulującymi znacznie szersze zagadnienia procesu inwestycyjnego, również nie pozostały bez negatywnego wpływu na jej klarowność i łatwość stosowania.

W roku 2005 rozpoczęto więc prace nad całkowicie nową wersją ustawy Prawo budowlane, noszącą w pierwszej wersji prac roboczą nazwę Kodeksu budowlanego. Miała to być, w założeniu inicjatorów tego pomysłu, czwarta już powojenna ustawa Prawo budowlane (pierwsza to rok 1961, następna pochodziła z roku 1974, a obecna, jak już wspomniano, z roku 1994), a hasła towarzyszące rozpoczęciu prac legislacyjnych oczywiście, jak mogłoby być inaczej, obiecywały daleko idące uproszczenia procedur, rezygnację ze zbędnej biurokracji, „przyjazność dla inwestorów” itp. słodko brzmiące obietnice.

Prace nad projektem nowych przepisów trwały cały rok 2006, a wstępna wersja ustawy gotowa była wiosną roku 2007. Wtedy też trafiła ona na biurko świeżo upieczonego szefa równie świeżo utworzonego (głównie pod potrzebę chwili związaną z wejściem do rządu pewnej dość kontrowersyjnej partii chłopskiej) resortu budownictwa. Rozdzielono wówczas dotychczasowy resort transportu i budownictwa, pozostawiając transport dalej pod komendą ministra Jerzego Polaczka i tworząc nowy resort budownictwa. Mało kto pamięta dziś pierwszego szefa tego resortu, natomiast drugi, Andrzej Aumiller, pracowicie podjął trud dalszej procedury legislacyjnej, doprowadzając projekt nowej ustawy do na tyle spójnego tekstu, że możliwe było poddanie go tzw. konsultacjom środowiskowym, co nastąpiło w lecie 2007 roku.

W trakcie tych konsultacji okazało się, że wszystkie zapowiedzi o tworzeniu ustawy ułatwiającej działalność inwestycyjną, czego sztandarowym hasłem była chwytliwa medialnie zapowiedź „koniec pozwoleń na budowę domów jednorodzinnych”, pozostały głównie w sferze obietnic. Bliższa analiza rzeczywiście zapisanych w projekcie tej ustawy regulacji skłaniała niektórych czytelników do stwierdzeń „a może warto się zrzucić i dać na mszę, aby te przepisy nigdy nie stały się faktem” (to autentyczna wypowiedź jednego z uczestników szkoleń, które w tym okresie prowadziłem, prezentując również, na życzenie uczestników, jak to ma być już niedługo „po nowemu”).

Projekt ten wzbudził więc bardzo istotne zastrzeżenia, a że promujący go wspomniany minister Aumiller z Samoobrony wkrótce zmuszony został do pożegnania się z resortem (po słynnej akcji CBA w ministerstwie rolnictwa zakończonej wyjściem jego partii z koalicji sejmowej i rządu). Następny minister, pan Barszcz nie miał już chyba serca do tego projektu, przeleżał więc on do zmiany ekipy rządzącej w listopadzie 2007 roku, a następnie powędrował do kosza.

A nowe władze (w międzyczasie zlikwidowano bowiem Ministerstwo Budownictwa, przenosząc jego zakres działania do Ministerstwa Infrastruktury) rozpoczęły prace przy przygotowywaniu bardzo gruntownej, łącznej nowelizacji dwóch ustaw – Prawa budowlanego i ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Kolejne projekty takiej nowelizacji, pilotowane tym razem przez podsekretarza stanu, pana ministra Olgierda Dziekońskiego, pojawiały się na stronach internetowych Ministerstwa Infrastruktury od wiosny 2008 roku, ulegając jednocześnie częstym modyfikacjom (nieraz bardzo daleko idącym). Na tyle częstym, że kiedy w prasie fachowej pojawiały się krytyczne artykuły omawiające niektóre z fragmentów propozycji nowych przepisów, tekst projektu nowelizacyjnego fragmentów tych był już pozbawiony. Tak było między innymi z kontrowersyjną propozycją wprowadzenia do ustawy jeszcze jednego uczestnika procesu budowlanego (obok czterech dotychczasowych, tj. inwestora, projektanta, inspektora nadzoru inwestorskiego i kierownika budowy lub robót) a mianowicie mało skonkretyzowaną osobę wykonawcy.

Ponieważ dość długo na ww. stronach internetowych utrzymywał się bez zmian projekt noszący datę 5 września 2008, pozwalało to przypuszczać, że był on już dość bliski postaci ostatecznego projektu rządowego, który wniesiony zostanie pod obrady Sejmu i po przejściu całej złożonej drogi legislacyjnej oraz zapewne sporej jeszcze liczby modyfikacji, ostatecznie zostanie uchwalony.

Niejako w cieniu ww. ministerialnego projektu nowelizacji powstał jednak projekt konkurencyjny. Leżał on od 20 maja 2008 roku w Sejmie, jako druk sejmowy nr 1048, a określany był umownie jako projekt poselski, projekt komisji „Przyjazne Państwo” albo od nazwiska szefa tej komisji, jako projekt „komisji Palikota”.

Był on również bardzo znaczną modyfikacją Prawa budowlanego, sporo jednak różniącą się od zapisów ww. projektu ministerialnego, co więcej, rzeczywiście niektóre elementy urzędowych procedur związanych z procesem budowlanym znacznie upraszczającym, w stopniu większym niż wersja nowelizacji przygotowana w resorcie infrastruktury. Powszechnie przyjmowano jednak, że zdecydowanym faworytem w tym swego rodzaju wyścigu legislacyjnym jest projekt ministerialny ministra Dziekońskiego, który w międzyczasie zdołał go dość szeroko rozpropagować, tak w mediach jak i na spotkaniach odbywanych ze środowiskiem budowlanym organizowanych pod patronatem izb samorządu zawodowego.

Jak to bywa jednak w życiu, w listopadzie zeszłego roku doszło do nieoczekiwanej zamiany miejsc. W Sejmie gwałtownego przyspieszenia nabrały prace nad projektem „Przyjaznego Państwa”. Na 30-tym posiedzeniu Sejmu w dniu 2 grudnia skierowano ponownie projekt nowelizacyjny do Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej oraz Komisji Infrastruktury w celu rozpatrzenia poprawek zgłoszonych w drugim czytaniu, a Komisje te już dzień później odniosły się do 44 poprawek zgłoszonych w Sejmie. Kolejnego dnia, tj. 4 grudnia, pozytywnie (w sensie zgodności z prawem Unii Europejskiej) o projekcie wypowiedział się szef Komitetu Integracji Europejskiej, wyrażając jedynie obawę, czy aby wystarczająco zabezpieczono wymagania w zakresie dyrektywy unijnej nr 92/43/EWG z 1992 roku, popularnie zwanej „dyrektywą środowiskową”, a będącą przejawem wyjątkowego wprost wyczulenia unijnych legislatorów na sprawy ochrony środowiska.
W ostatecznym efekcie, po tzw. trzecim czytaniu, 12 lutego 2009 roku przyjęty przez Sejm tekst nowelizacji został skierowany do Senatu.

Wydaje się zatem, że klamka zapadła, choć oczywiście Senat może w swojej uchwale zarekomendować wprowadzenie do tekstu nowelizacji jeszcze pewnych poprawek, tak jak np. miało to miejsce w roku 2007, kiedy to w Senacie do końca optowano, aby nowelizacja Prawa budowlanego wprowadzona ostatecznie 18 czerwca 2007 roku obejmowała także gruntowną reorganizację służb nadzoru budowlanego (m.in. likwidację powiatowych inspektoratów nadzoru budowlanego i utworzenie na to miejsce inspektoratów okręgowych, obejmujących swoim działaniem po kilka powiatów). Z kolei oczywiście Sejm może kwalifikowaną większością głosów nie przyjąć poprawek Senatu, tak jak miało to miejsce przy wspominanej próbie zreorganizowania nadzoru budowlanego, który w efekcie ostatniego głosowania w Sejmie pozostał bez zmian.

Tak więc, mimo że możliwe są jeszcze pewne modyfikacje dziś dostępnego tekstu, to co do tytułowego rozstrzygnięcia wyścigu można z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że w zaistniałej sytuacji kolejna wersja projektu ministerialnego, którą pod adresem pojawiła się w dniu 30 grudnia, nota bene po raz kolejny istotnie zmodyfikowana, uwzględniająca zmiany Prawa budowlanego spowodowane nowelizacjami z jesieni 2008 roku, była już tylko „łabędzim śpiewem”. A dalsze prace nad nowelizacją w wydaniu Ministerstwa Infrastruktury prawdopodobnie nie będą już kontynuowane.

Na ile obecnie procesowana wersja nowelizacji Prawa budowlanego jest zbieżna z tym, co (w zakresie wspomnianych już ogólnie wyżej istotnych ułatwień w urzędowej „drodze przez mękę”, jaką muszą przejść inwestorzy budowlani) zakładane było w jej pierwszym projekcie z kwietnia 2008 roku? Szczegółowe omówienie byłoby zbyt obszerne jak na ramy niniejszego krótkiego artykułu; generalnie można jednak stwierdzić, że ze sporej części uproszczeń ostatecznie się wycofano, a niektóre zmiany mają charakter pozorny, ograniczony w dużej mierze do modyfikacji nazewnictwa, jak np. nowe pojęcie „zgody urbanistycznej”, pod którą kryć się będą ustalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego albo decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu albo innej decyzji, jeżeli na podstawie przepisów odrębnych stanowi ona podstawę do wykonania projektu budowlanego i rejestracji budowy. Wraz ze stwierdzeniem, że jeżeli przepisy znowelizowanej ustawy wymagają dołączenia zgody urbanistycznej, to zgoda ta jest dołączana w formie wypisu i wyrysu z miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego albo kopii tej decyzji (jak widać nihil novi sub sole).


Kiedy można spodziewać się wprowadzenia nowych przepisów, zakładających m.in. zniesienie decyzji administracyjnej o pozwoleniu na budowę i zastępujących ją rejestracją budowy przez organ administracji architektoniczno-budowlanej (rejestracja ta ma być przyjęciem zgłoszenia bez sprzeciwu lub wydaniem decyzji o rejestracji budowy)?
Zakładając jeszcze 2-3 miesiące na wydanie uchwały Senatu, jej rozpatrzenie w Sejmie, podpis prezydenta i wydrukowanie w Dzienniku Ustaw oraz przewidziane w tekście 6 miesięcy tzw. vacatio legis na wejście w życie opublikowanego przepisu, prawdopodobnie będzie to późna jesień bieżącego roku.
Jest również całkiem możliwe, że zanim to się stanie, doczekamy się jeszcze dwóch wcześniejszych nowelizacji obecnej ustawy.

Pierwszą z nich mogą być poprawki przepisów dotyczących świadectw efektywności energetycznej budynków, wprowadzonych już (na raty) w styczniu 2008 roku i obecnie, od 1 stycznia 2009 roku. Od dłuższego bowiem czasu, na wymienionych już stronach internetowych Ministerstwa Infrastruktury widoczne są oznaki „nowelizacyjnego majstrowania” przy kwestiach związanych z świadectwami efektywności energetycznej budynków, w ramach którego co pewien czas rodzą się nowe pomysły zmiany tych przepisów (ostatnia wersja to projekt ustawy „o zmianie ustawy Prawo budowlane oraz ustawy o gospodarce nieruchomościami” z 21 listopada 2008 roku), które zostały wprowadzone nowelizacją z 19 września 2007 roku.

Od pewnego czasu czeka też kolejna malutka nowelizacja, określana jako „karuzelowa”, mająca wyłączyć spod regulacji Prawa budowlanego „przenośne urządzenia rozrywkowe” oraz zmienić decyzję tymczasowego obiektu budowanego, również przygotowaną w komisji „Przyjazne Państwo”.

Jedno jest pewne, na pewno czeka nas w najbliższych miesiącach sporo kolejnych zmian w Prawie budowlanym i przepisach z nim związanych, a autora tego artykułu, sporo nowych szkoleń do poprowadzenia z zakresu tej właśnie tematyki.