Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Dawniej pisano: "mówimy partia, a w domyśle Lenin" a dziś w specyfikacji istotnych warunków zamówienia: "mówimy KNR, a w domyśle łapówa"!

Przedstawiona w artykule opinia odzwierciedla prywatne zdanie autora

 

 

Często się zdarza, że w specyfikacji istotnych warunków zamówienia, znajdujemy przedziwne oczekiwanie inwestora publicznego!!! Oczekuje on bowiem, że oferty zostaną opracowane w postaci kalkulacji szczegółowej. Mało tego znajdziemy nawet wskazanie wydawcy katalogu KNR, na podstawie którego, nieszczęśni oferenci powinni zdaniem inwestorów (publicznych - tak, tak) swoje ceny skalkulować. Jak ktoś zastosuje KNR innego wydawcy, wtedy inwestor ze względów formalnych, ma prawo odrzucić taką ofertę. I konia z rzędem temu, kto się przed taką decyzją inwestora obroni. Każdy prawnik bowiem orzeknie, że oferta nie była zgodna z oczekiwaniami specyfikacji, a więc zostaje odrzucona ze względów formalnych i już! Prawnika nie interesuje meritum, bo nie musi, a tylko formalne spełnienie oczekiwań wspomnianej specyfikacji. A przecież wszyscy wiemy, że na rynku funkcjonuje ogromna ilość przeróżnych KNR-ów' w których na te same roboty, znajdziemy różne, a czasem nawet bardzo różne normatywy. Przykładem mogą być normatywy dla technologii YTONG, pap termozgrzewalnych, nie wspominając o najróżniejszych płytkach ceramicznych układanych na kleju itp. itd. Nie wymieniam wszystkich przykładów, bo nie piszę przecież na wierszówkę!
Na początku lipca 2001r. ustawodawca, zmieniając zasadniczo postanowienia ustawy o cenach, nową wersją tej ustawy pozbawił rząd uprawnień do stanowienia metod kosztorysowania. Tymczasem, 8 dni po tym fakcie, przepracowany Minister Rozwoju Regionalnego i Budownictwa, wydał rozporządzenie tak, jakby ustawy sejmowe jego resortu nie dotyczyły. Ale prawo jest prawem, jak mówił pewien sędzia, wypuszczając z mamra bandytę, więc dlatego ten bezprawny akt normatywny pana ministra na kilka miesięcy stał się prawem.
Czemu wspominam to nieszczęście kodyfikacyjne? Ano dlatego, że w tym rozporządzeniu zafunkcjonowała pewna zasada, wprowadzająca na rynek kosztorysowy nową i bardzo ciekawą jakość, a mianowicie - katalogi KNR (i nie tylko, bo i wszelkie inne normatywy kosztorysowe) utraciły walor normatywów bezwzględnie obowiązujących. Spadły do roli zwykłych podręczników technicznych.
Pomimo kolizji z ustawą, decyzja pana ministra w sprawie likwidacji obligatoryjności KNR-ów była ze wszech miar słuszna i pożyteczna, bowiem w III Rzeczpospolitej, począwszy od bardzo wczesnych lat dziewięćdziesiątych, wydawanie kaenerów stało się niezłym byznesem. Sprzyjała temu zjawisku ogromna inflacja, która dziś prawie nie istnieje. W tym właśnie czasie w rozliczeniach budowlanych, królowały kosztorysy powykonawcze kalkulowane szczegółowo. Wykonawcy robót twierdzili bowiem, że z powodu inflacji to nie można inaczej, chociaż w starych przepisach, wydanych chyba jeszcze przez nowatorski (na owe czasy) rząd Rakowskiego, istniała możliwość waloryzacji wynagrodzeń ustalonych w umowach, sposobem innym niż powykonawczy.
Zaistniał więc spory rynek na normatywy, tym bardziej, że napływ nowych technologii z zachodu wzmagał taką potrzebę. I byłoby całkiem fajnie, gdyby nie fakt, że poza potwornym bałaganem jaki się wytworzył, niektórzy wydawcy katalogów zaczęli "ulepszać" swoje normatywy. Kto nie wierzy, niech sprawdzi przeglądając to, co posiada w bazie swego komputra. Musiało się więc stać to co się stało, a więc normatywy KNR musiały utracić walor obligatoryjności!
Począwszy od 12 grudnia 2001r. nie mamy rządowych metod kosztorysowania, a tylko wydane przez Stowarzyszenie Kosztorysantów Budowlanych i Zrzeszenie Biur Kosztorysowania Budowlanego - "Środowiskowe metody kosztorysowania robót budowlanych"[1]. Jest to normatyw obywatelski, a więc fakultatywny. I będzie takich normatywów obywatelskich coraz więcej, bowiem już ukazały się na rynku "Środowiskowe metody wyceny kosztów inwestycji" zastępujące oczekiwany od stycznia 2001r. przepis wykonawczy do rozporządzenia Rady Ministrów w tej sprawie. Siłami obywatelskimi ww. stowarzyszeń, przy wspomaganiu Izby Projektowania Budowlanego powstają również wzorcowe specyfikacje techniczne, które też miał dawno temu wydać rząd i do tej pory nie wydał. I jak wróble ćwierkają nigdy nie wyda, a to z czterdziestu powodów, po pierwsze z braku pieniędzy w budżecie. I musimy się do tego przyzwyczaić. Przecież w Europie, do której aspirujemy, tego rodzaju normatywy od lat wydają organizacje inżynierskie i wszyscy to respektują.
Ale wróćmy do tego, o czym było na początku. Dlaczego inwestorzy publiczni stawiają w specyfikacjach istotnych warunków zamówienia opisane wymagania? Przecież inwestora nie powinna interesować kuchnia kalkulacyjna oferenta, a CENA i tylko CENA (przy zachowaniu wymaganej jakości dzieła). Czyżby inwestor był ciekawy, ile oferent zużyje kitu do okien, czy papieru ściernego do pomalowania płotu?
Odpowiedź na to pytanie jest tylko jedna - chęć eliminacji przewidzianych do tego zabiegu oferentów z przetargu i pozostawienie tego jednego, ukochanego dobrodzieja, wiecie Sz. Czytelnicy którego? Jakie to proste! W specyfikacji istotnych warunków zamówienia po prostu stawiamy warunek - oferta ma być złożona w postaci kalkulacji szczegółowej w oparciu o KNR 2-02 wydany przez np.: firmę "Paradowski - spółka niegłupia" wydanie XXXVII. I już! Kto ma taki katalog, ten wygra przetarg. A kto ma taki katalog ? Ano przyjaciel i dobrodziej biednego inwestora publicznego. Przecież wcześniej, to sobie po prostu uzgodnili! I to chcieliśmy udowodnić, zapisując w tytule tezę: "mówimy jaki KNR, a w domyśle łapówa"! I o to chodzi!!!
Szanowna "Atheno", nie daj się zwieść i nie próbuj, wprowadzić do bazy swojego świetnego programu kosztorysowego NORMA, piętnastu różnych KNR 2-02, 4-01, 2-15, 5-08 itp., itd., bo my nieszczęśni kosztorysanci zgłupiejemy przez to błyskawicznie i do reszty, a co najważniejsze - program utraci walor wspaniałej prostoty. Do kompletnego zidiocenia, wystarczą nam przecież, wydawane przez rząd przepisy podatkowe!
A tak serio, to chyba nasze stowarzyszenia (SKB i ZBKB) powinny podjąć uchwałę, o konieczności (i obowiązku) weryfikacji szeregu przedziwnych KNR-ów funkcjonujących na rynku, a dopuszczać nowe (KNR) po solidnej inżynierskiej recenzji. Poruszymy ten problem na konferencjach ciechocińskiej i częstochowskiej. Przecież do licha, trzeba wreszcie zacząć zarządzać na tej w końcu naszej grządce! A tak przy okazji - Panowie z NIK-u i Regionalnych Izb Obrachunkowych (nie wspominam o Wielce Szanownym Urzędzie Zamówień Publicznych, który moim zdaniem powinien to zacząć jako pierwszy) - może byście, tak łaskawie, przejrzeli te przetargi, w których postawiono opisane wyżej warunki dla oferentów. Łapowników macie na łopacie. Mamy przecież nową akcję - walkę z korupcją - ha, ha, hi hi, he....,hee.......,heeeee (ale się obśmiałem, tyle, że coraz ciszej, nie bez kozery)!! A panowie inwestorzy publiczni (celowo z małej litery), jak już jesteście "TACY SZCZEGÓŁOWI", to może byście w tych swoich zakichanych specyfikacjach istotnych warunków zamówienia pomyśleli o księgach obmiarów robót. Co? Nie, bo to robota dla kumpla, której ten nie lubi niestety, a ponadto rzetelny dowód na to, co faktycznie zrobił. No, i ile tego zrobił, tak rzeczowo, a nie finansowo. Bo jak w czasie roboty, ten wasz umiłowany kumpel i dobrodziej, nie daj Panie Boże, zbankrutuje, to powinniście wiedzieć co, i - jeszcze ważniejsze - ile, będzie musiał zrobić jego następca?

 

 

 

1 przyp.red. - na rynku funkcjonują też:
- "MET-KOSZT-BUD" - Środowiskowe metody kosztorysowania obiektów i robót budowlanych " opracowane w Biurze Ekspertyz i Doradztwa Organizacyjno - Ekonomicznego Przemysłu Budowlanego "ORGBUD" Spółka z o.o. w Warszawie
- "Regulamin kosztorysowania obiektów i robót budowlanych" POLCEN
- rozporządzenie Ministra Rozwoju Regionalnego i Budownictwa z dnia 13 lipca 2001r. wykorzystywane jako podstawa sporządzenia własnego regulaminu kosztorysowania