Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Idzie zima

Powoli dobiega kolejny rok spędzony na budowach - nadchodzi pora roku, podczas której, w naszej szerokości geograficznej, trzeba czym prędzej zakończyć prace na świeżym powietrzu i kontynuować je pod dachem. Jest to bowiem czas, gdy aura nie pozwala na prowadzenie robót, do których konieczne jest użycie wody. W praktyce oznacza to, że wszelkiego rodzaju prace związane z betonowaniem, tynkowaniem czy też murowaniem ulegają znacznemu spowolnioniu, a nawet wręcz wstrzymaniu. I dzieje się tak mimo możliwości zastosowania różnego rodzaju środków opóźniających proces zamarzania wody. Również wykonywanie wielu prac ziemnych jest znacznie utrudnione, nie mówiąc już o sianiu trawnika.

 

Cóż więc ma robić zimą firma budowlana?

 

Przede wszystkim pozostają do wykonania wszelkie prace wewnątrz budynku i każda firma stara się tak przyszykować pracę by właśnie tych "wewnętrznych" było jak najwięcej.
Oczywiście jak zwykle i tu teoria teorią, a praktyka praktyką.
Choć to głównie w sferze budżetowej prace wciąż rozpoczynają się na tyle późno, że trudno je skończyć przed pierwszymi mrozami, również i indywidualni inwestorzy "budzą się" na ostatnią chwilę chcąc za wszelką cenę dokonać niewielkich remontów, czy modyfikacji jeszcze w starym roku. Te małe modyfikacje to głównie wymiana stolarki okiennej i drzwiowej oraz ocieplenia zewnętrzne ścian lub stropów, czy też pokrycia dachowe.

 

Tym razem trafił mi się przypadek z ocieplaniem ścian zewnętrznych.
Ponieważ inwestor nie był z branży budowlanej, całe jego pojmowanie kwestii ocieplenia sprowadzało się do aspektu wizualnego, czyli do wybrania koloru elewacji i jej faktury - takiej, którą wypatrzył kiedyś na jakiejś willi. W sumie nie interesowała go kwestia techniki i technologii wykonania, czy też wybór producenta materiałów. Całość miała być funkcjonalna, długowieczna i "z bajerem". Przy tym wszystkim, jak się okazało po przedstawieniu kilku projektów wykonania, również i cena nie była bez znaczenia - oczywiście najmilej widziana była najniższa.
I jak tu dogodzić człowiekowi - dobre i tanie, czy to możliwe?
Ponieważ sama propozycja wykonania dociepleń pojawiła się już we wrześniu, uznałem, że ze spokojem jako technologię można przyjąć, tę najczęściej spotykaną - lekką mokrą - czyli warstwę styropianu z cienkowarstwowym tynkiem.
System wspólny dla większości producentów, czyli klej do styropianu, styropian mocowany na kołki, warstwa siatki podtynkowej wtopionej w zaprawę klejową i strukturalny tynk.

 

O wartości i trwałości tak wykonanego docieplenia w głównej mierze świadczy ostatnia powłoka - cienkowarstwowy tynk. W zależności od tego, jaki materiał zastosujemy cena waha się od 4 zł do 35 zł/m2 - za sam tynk.
Skąd te różnice? Otóż należy wyróżnić cztery rodzaje tynków cienkowarstwowych: mineralne, akrylowe, silikatowe i silikonowe. Najtańsze mineralne, łatwo się brudzą i są mało odporne na warunki atmosferyczne. Ale za to mają dobrą paroprzepuszczalność. Z kolei akrylowe są bardziej odporne na warunki atmosferyczne z tym, że mają małą paroprzepuszczalność. Silikatowe mają dobrą paroprzepuszczalność i zalecane są w rejonach o zanieczyszczonym powietrzu. Silikonowe zaś charakteryzują się znakomitą paroprzepuszczalnością, są elastyczne, bardzo długo zachowują intensywne kolory - są odporne na czynniki atmosferyczne i... najdroższe.
Licząc wszystkie składniki ocieplenia otrzymałem cenę od 30 zł/m2 do 68 zł/m2, tak więc spory rozrzut cenowy.
Zasugerowałem wybranie tynku silikonowego z "niższej" półki - całość za około 49 zł/m2. W sumie mamy docieplony dom za 14700 zł + robociznę.

 

Zanim inwestor podjął ostateczną decyzję nastąpiła jednak pewna zmiana - cena styropianu skoczyła o prawie 20% w górę, a tym samym koszt wykonania dzieła do 51 zł/m2 za sam materiał.
Z czystej ciekawości sprawdziłem przy okazji, czy tylko cena styropianu wzrosła. Okazało się, że podrożały również - średnio o 15% - płyty z wełny mineralnej. Przypomniał mi się w tym momencie koniec roku ubiegłego i analogiczna sytuacja, kiedy to ceny materiałów izolacyjnych wzrosły o około 10 do 15%.
Czyżby już narodziła się taka "nasza nowa tradycja"?! Poniżej ilustracja...

 

 

W omawianym przeze mnie przykładzie inwestycji, ostatecznie padło na rozwiązanie najmniej spodziewane, a z kolei ze względu na "zimowe" warunki jak najbardziej zalecane. Wybraliśmy bowiem "suchą" technologię ocieplania, w której wykorzystujemy do montażu kołki rozporowe, gwoździe i wkręty. Postawiliśmy na system z płytek elewacyjnych z drobnokruszonego, krystalicznego marmuru dolomitowego spajanego białym cementem i barwionych w masie pigmentem. W skład systemu wchodzą płyty izolacyjne z wełny mineralnej mocowane do systemu nośnego wykonanego z taśmy stalowej ocynkowanej ogniowo. Do niej mocowane są również płytki izolacyjne, które mogą występować w różnych kolorach, wzorach i fakturach - całość bagatela za jedyne 84 zł/m2 - ale za to jaki efekt!

 

Jeżeli natomiast kogoś interesują tańsze rozwiązania ociepleń na zimę pozostaje do dyspozycji siding z paneli PVC lub drewnianych - kalkulacja wychodzi o połowę taniej... - o gustach nie będziemy dyskutować.
Co zaś tyczy się cen materiałów izolacyjnych, jak widać z powyższego wykresu, mądry i przewidujący budowlaniec, musi zaopatrywać się w owe materiały przed sezonem zimowym, by zaoszczędzić parę "groszy".