Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Z życia kosztorysanta - przedmiar robót

Przedmiotem poprzednich moich rozważań był kosztorys inwestorski - jako podstawa do ustalenia wartości zamówienia publicznego (patrz - BzG 2/2011). Sądzę iż wypowiedź ta niejednemu poprawiła humor, ale nie dlatego że przeczytał fajny kawał czy historyjkę, tylko dlatego że, jak się pewnie okazało, wszyscy kosztorysanci muszą użerać się z podobnymi problemami. To smutne, ale kuriozalnie cieszymy się, gdy inni mają takie same problemy jak my, bo dowodzi to, że to My mamy rację. Nie wiem dlaczego, ale z dotychczasowej praktyki kosztorysanta mogę to zdecydowanie stwierdzić - najwięcej problemów i uwag zamawiający zgłaszają do kosztorysu inwestorskiego. Dlaczego w procesie zamówień publicznych zamawiający przykładają tak wielką wagę do tego dokumentu, zapominając o przedmiarze robót? Podczas gdy kosztorysu inwestorskiego po oszacowaniu wartości zamówienia nie będziemy więcej musieli wyciągać z szafy, to przedmiar robót będzie bardzo ważnym dokumentem nie tylko do momentu wyboru oferty najkorzystniejszej, ale również przez cały okres realizacji inwestycji, aż do momentu końcowych rozliczeń włącznie. Oczywiście znaczenie przedmiaru robót będzie dużo mniejsze, lub wręcz żadne (gdy go nie będzie) w przypadku ryczałtowego rozliczenia robót budowlanych.

 

Dla formalności przypomnę, że zasady sporządzania przedmiaru robót reguluje rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 2 września 2004 r. w sprawie szczegółowego zakresu i formy dokumentacji projektowej, specyfikacji technicznych wykonania i odbioru robót budowlanych oraz programu funkcjonalno-użytkowego (Dz.U. nr 202, poz.2072, z późn. zm.), zwane dalej po prostu rozporządzeniem. Z pełną premedytacją przytoczyłem całą nazwę, chcąc zwrócić szczególną uwagę czytelników na datę. Toż to już ponad 7 lat minęło - co więcej treść rozporządzenia dotycząca przedmiaru robót mieści się w dzienniku ustaw na jednej stronie. Biorąc to pod uwagę nie powinniśmy mieć problemów ze sporządzaniem przedmiaru robót - jednak życie, jak to zwykle bywa, jest dużo bardziej brutalne.

 

Parę miesięcy temu zostałem poproszony, by na kursie podstawowym kosztorysowania opowiedzieć o przedmiarze robót. Mając mało czasu na przygotowanie, oczywiście poza przygotowaniem materiałów pozwalających omówienie zasad wynikających z rozporządzenia, postanowiłem zrobić ciekawy eksperyment i nauczyć czegoś przez negację - pokazując najczęstsze błędy popełniane przy sporządzaniu przedmiaru robót. Odnalezienie materiału do omawiania nie było trudne, gdyż od czasu kiedy zamawiający są zobowiązani do zamieszczania na stronie internetowej przedmiarów robót stanowiących załącznik do SIWZ - wystarczy prosta wyszukiwarka. Do analizy na ćwiczeniach ściągnąłem około 30 przedmiarów robót (nie wybiórczo, a pierwsze 30 z wyświetlonej przez wyszukiwarkę listy!). O zgrozo - żaden z przedmiarów robót nie był w pełni zgodny z rozporządzeniem!!! Analiza poszczególnych elementów przedmiarów robót zajęła na ćwiczeniach sporo czasu, ale pod koniec grupa bardzo sprawnie wynajdowała kolejne nieprawidłowości.

Do najczęstszych błędów jeszcze wrócimy, ale wcześniej muszę postarać się wyjaśnić jedną teorię spiskową (ostatnio są modne w naszym kraju). Na przełomie XX i XXI wieku miałem - nawet dwukrotnie przyjemność uściśnięcia dłoni i porozmawiania z śp. profesorem Lechem Falandyszem. To pewnie wtedy coś musiało na mnie przejść, zmienić moje poglądy, bo nabrałem przekonania, że jeżeli coś nie jest prawnie zabronione, to jest dozwolone. Czy falandyzacja prawa może również dotyczyć nas - kosztorysantów? Oczywiście, że tak, ale tylko w przypadkach, gdy prawo jest niejasne. W pozostałych przypadkach musimy ściśle stosować się do postanowień - w naszym przypadku rozporządzenia.

Dlaczego piszę o falandyzacji? Całkiem niedawno w jednym z postępowań zamawiający zażyczył sobie, by przedmiar robót stanowiący część składową dokumentacji projektowej zawierał niewycenione zestawienia czynników produkcji R,M,S oraz niewyceniony kosztorys szczegółowy. Proste dla kosztorysanta - ale czy zgodne z rozporządzeniem? Zamawiający długo tłumaczył mi wtedy, że co prawda rozporządzenie nie wymaga przedmiotowego zestawienia, ale dodatkowo można załączyć, bo co nie jest zabronione, jest jak najbardziej dozwolone. Przykładów „wzbogacania” przedmiaru robót przez różnego rodzaju wydruki lub elementy na żądanie zamawiającego można podać wiele, ale czy to jest dozwolone? Prawdopodobnie Profesor Falandysz miałby odrębne zdanie, ale nie tylko moim zdaniem, jest to niedopuszczalne. Skoro rozporządzenie wymienia enumeratywnie elementy składowe przedmiaru robót, to każde jego rozszerzenie jest nieprawidłowe.

Dla przykładu - rozporządzenie dokładnie określa co powinno znajdować się na karcie tytułowej przedmiaru robót i w przeciwieństwie do kosztorysu inwestorskiego nie ma tam wymogu zamieszczania imion i nazwisk z określeniem funkcji osób opracowujących przedmiar robót. Czy ustawodawca celowo pominął te dane? Czy wolno się podpisać pod przedmiarem robót? Zgodnie z rozporządzeniem nie, natomiast w rzeczywistości konia z rzędem komuś kto wytłumaczy zamawiającemu, że ma odebrać niepodpisane przedmiary robót. Całkiem niedawno, z braku czasu na zawiezienie zmienionych na prośbę zamawiającego przedmiarów robót, przesłałem je w wersji elektronicznej PDF. Tłumaczenie że nie tylko mój podpis, ale i dane osobowe są na przedmiarze robót niepotrzebne nic nie pomogło i oczywiście musiałem się pod nimi podpisać oraz odstać swoje w korkach, by podpisane strony dostarczyć zamawiającemu.
 

Wracając do poprawności sporządzania przedmiarów robót - karta tytułowa powinna, jak już wspomniałem, zawierać tylko informacje wymagane w rozporządzeniu. W przedmiarach robót badanych podczas ww. ćwiczeń występowały ciekawe tytuły, takie jak: „kosztorys ślepy”, „kosztorys ofertowy”, „kosztorys nakładczy”. Mistrzostwo świata, a nawet według mnie olimpijskie w tej kategorii otrzymał „kosztorys inwestorski niewyceniony”!!! Tak, tak - po 7 latach cały czas nie wszyscy nauczyli się, że przedmiar robót to przedmiar robót i basta. Co zatem zrobić, gdy projektant informuje nas, że w umowie ma napisane, że musi dostarczyć 5 egzemplarzy kosztorysu ślepego w układzie szczegółowym? Umowa podpisana, projektant przecież nie zna się na prawie zamówień publicznych. Oczywiście wszystko zależy od chęci zamawiającego (a konkretnie osób odbierających dokumentację) do nauki i umiejętności (oraz chęci) słuchania, bo czasami to i młot pneumatyczny na tak twardy beton nie pomaga. Najbardziej prawidłowe, stosowane przeze mnie rozwiązanie, to sporządzenie prawidłowego przedmiaru robót zgodnego z rozporządzeniem i załączenie do niego wydruków dodatkowych sporządzonych na życzenie zamawiającego. Wilk syty i owca cała, choć z imienia i nazwiska, mimo że nie powinniśmy, to i tak będziemy się pod tym musieli podpisać.
Jeszcze jedno - wiem, że się powtarzam, bo pisałem już o tym w poprzednim artykule, ale będę o tym pisał z premedytacją dopóki bez potrzeby będą niszczone nasze lasy. Przecież o wiele milej jest zbierać w nich grzyby, czy też pójść na spacer. W przypadku przedmiaru robót zdecydowanie wystarczą 2 egzemplarze - jeden jako załącznik do archiwalnej dokumentacji projektowej i jeden do dokumentacji przetargowej. Pozostałych nikt nawet nie otworzy.
 

Analizując na ćwiczeniach przedmiary robót omawialiśmy ponadto poprawność sporządzenia spisu działów. Bardzo często jest on mylony z tabelą elementów scalonych, bądź tabelą wartości elementów scalonych, nie mówiąc już o braku nazw i kodów CPV. Pamiętać należy, że podział przedmiaru robót w pierwszej kolejności powinien przedstawiać grupy robót wg Wspólnego Słownika Zamówień, dopiero dalej powinien być sporządzony według systematyki ustalonej indywidualnie lub na podstawie systematyki stosowanej w publikacjach zawierających kosztorysowe normy nakładów rzeczowych.

 

Zgodnie z rozporządzeniem przedmiar robót składa się poza kartą tytułową i spisem działów z tabeli przedmiaru robót. Jest to oczywiście najważniejszy element składowy przedmiaru robót, a postanowienia rozporządzenia określające jego zawartość są często mylnie interpretowane.
Dla każdej pozycji przedmiaru należy podać „kod pozycji przedmiaru, określony zgodnie z ustaloną indywidualnie systematyką robót lub na podstawie wskazanych publikacji zawierających kosztorysowe normy nakładów rzeczowych”. Tyle stanowi rozporządzenie. Przepis niby prosty i czytelny, ale oczywiście czytany i rozumiany przez każdego inaczej. Na jednej z konferencji usłyszałem bardzo trafną przycinkę do wyżej zacytowanej treści - „lub czasopisma”. Tyle, że wyjaśnić ten zapis będziemy musieli sami, bo raczej kosztorysanci nie mają takiego poparcia, by powołano w tym celu komisję sejmową.
I rzeczywiście słowo „lub”, jego miejsce w szyku zdania, przecinki i forma gramatyczna ma tu wielkie znaczenie. W rzeczywistości większość kosztorysantów nie wie o jaki kod pozycji przedmiaru chodzi i w zdecydowanej większości przedmiarów robót znajdziemy tutaj wskazanie podstawy wyceny. Na marcowej konferencji Stowarzyszenia Kosztorysantów Budowlanych temat ten zdecydowanie podgrzał atmosferę obrad, wliczając w to oczywiście zdania odrębne i próby „przemycenia” katalogów nakładów rzeczowych do prawidłowo wykonanego przedmiaru robót. Według jednego z uczestników konferencji pozwala na to chociażby zapis § 6 ust. 1 rozporządzenia, w którym czytamy: „przedmiar robót powinien zawierać zestawienie przewidywanych do wykonania robót podstawowych … wraz z ich szczegółowym opisem lub wskazaniem podstaw ustalających szczegółowy opis ...”. Weźmy dla przykładu pozycję przedmiarową - „Posadzki płytkowe z kamieni sztucznych; płytki 30x30 cm układane na klej metodą zwykłą”. Opis taki jest niewystarczający, bo nie wiemy, czy obejmuje przygotowanie powierzchni, równanie klejem, gruntowanie podłoża etc. Jeżeli zaś zgodnie z § 6 ust. 1 rozporządzenia wskażemy podstawę ustalającą szczegółowy opis - w tym przypadku np. KNR 2-02 1118-08, to po otwarciu katalogu będziemy wiedzieli jakie czynności obejmuje dana pozycja przedmiaru. Podczas dyskusji na wspomnianej konferencji padały i inne pytania - „czy skoro musi być kod pozycji przedmiaru, to czy np. nie może tym kodem być wcześniej wspomniany KNR 2-02 1118-08?”. Podczas rozmów kuluarowych słyszałem też propozycję, że skoro może być to kod określony zgodnie z ustaloną indywidualnie systematyką robót, to czemu nie pozbyć się KNR i pozostawić „2-02 1118-08”. Pewne jest jedno - dla każdej pozycji przedmiaru robót należy podać kod pozycji przedmiaru, nie zaś podstawę wyceny. Sposób ustalenia kodu pozycji przedmiaru pozostawiam każdemu z czytelników do indywidualnego rozważenia.
 

Skoro artykuł ma w nazwie „z życia kosztorysanta” to dodam, że w badanych na wspominanych ćwiczeniach przedmiarach robót w 95% podawano podstawę wyceny - katalogi nakładów rzeczowych. Co najciekawsze, ale niestety prawdziwe, że jest to często wymóg zamawiającego w stosunku do kosztorysanta, który dodatkowo w SIWZ jest „przybity gwoździami” i nakazuje wykonawcy składającemu ofertę wycenę wg konkretnej wskazanej w przedmiarze robót podstawy wyceny.

Dla każdej pozycji przedmiaru robót należy również podać numer specyfikacji technicznej wykonania i odbioru robót budowlanych zawierającej wymagania dla danej pozycji przedmiaru. Badając na ćwiczeniach przedmiary robót tylko w ok. 40% przypadków w ogóle wpisane były numery specyfikacji technicznych. Zwróciliśmy uwagę na fakt, że zazwyczaj brakowało numerów specyfikacji technicznych w tych mniejszych inwestycjach - zazwyczaj remontowych. Z mojego doświadczenia wiem, że zamawiający, szczególnie przy zamówieniach niewymagających pozwolenia na budowę, w ogóle nie posiadają i nie zamawiają specyfikacji technicznych wykonania i odbioru robót budowlanych. Trudno zatem umieścić ich numery w przedmiarach robót. Troszkę czasu zajęło mi również nauczenie współpracujących projektantów, że muszą numerować specyfikacje techniczne, gdyż inaczej jak mam wpisać ich numer do pozycji przedmiaru robót?

W badanych przedmiarach robót sporo uwag mieliśmy do obliczeń ilości jednostek miary, a to z uwagi na fakt, że często ich po prostu nie było. To prawdopodobnie efekt spędzania przez kosztorysantów długiego czasu przed monitorem - chwila spojrzenia w sufit i wiele z tego korzyści - nie dość, że odpoczął nam wzrok, to i znamy już ilości robót. Ponadto, jeżeli już znajdziemy 2 strony wyliczeń ilości tynków do malowania, to bez ich lokalizacji w przedmiarze obliczenia takie są niesprawdzalne i nieweryfikowalne.

Jak pisałem na wstępnie, moim zdaniem, prawidłowo przygotowany przedmiar robót jest znacznie ważniejszy w realizacji procesu budowlanego niż kosztorys inwestorski. Z uwagi na fakt, że artykuł nie może być za długi, bo nikt go do końca nie przeczyta - w niniejszym udało się ująć jedynie ważniejsze formalne aspekty prawidłowego sporządzenia przedmiaru robót. Rozważania o praktycznych aspektach merytorycznej poprawności sporządzania przedmiaru robót będą stanowiły temat na osobny artykuł.

Pamiętacie Państwo taką piosenkę? „Czterdzieści lat minęło jak jeden dzień”? Skoro czterdzieści lat mija tak szybko, to co dopiero możemy powiedzieć o siedmiu latach. To wszystko tłumaczy, skoro rozporządzenie weszło w życie „jakby” wczoraj wieczorem.