Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Wilgotne mury

W poprzednim numerze "Buduj z Głową" omówiłem zastosowanie tynków renowacyjnych dla osuszania murów. Może w nieco odwróconej kolejności, ale teraz chciałbym zająć się przyczynami zawilgoceń przegród budowlanych, gdyż chociaż tynk renowacyjny nie jest "złotym środkiem" na wszelkiego rodzaju problemy, jest skuteczną metodą na uzyskanie ładnej, cieszącej oko, zabezpieczonej przed dalszą degradacją elewacji, to podkreślić należy, że efekt taki uzyskamy tylko wówczas, gdy rzetelnie określimy przyczyny degradacji murów i przyjmiemy prawidłową technologię renowacji.

 

Czynnikiem powodującym najwięcej zagrożeń dla obiektów budowlanych jest woda wszechobecna w sąsiedztwie każdej budowli, występująca w postaci opadów deszczu, śniegu, mgły, wody gruntowej itp. Obiekty takie jak baseny, kanały, zapory są wręcz przez cały czas swojej eksploatacji narażone na szkodliwy wpływ wody i wilgoci.

 

Jednym z wielu miejsc wnikania wody do obiektu są fundamenty. Mówiąc o fundamentach budynków, mamy zwykle na myśli odpowiednio uformowane ławy oraz zagłębione w gruncie ściany, zabezpieczone od strony gruntu izolacją. Zadaniem izolacji fundamentu najczęściej jest ochrona konstrukcji przed wilgocią. Jednak sama wilgoć nie jest jedynym czynnikiem, zagrażającym trwałości fundamentów. Woda pod postacią pary, cieczy czy lodu jest bardzo często nośnikiem substancji mających szkodliwy wpływ zarówno na izolację fundamentów, jak i na samą jego konstrukcję. Rozpuszczone w wodzie agresywne związki chemiczne (powstałe np. w wyniku naturalnego procesu gnicia roślin i liści, czy też w wyniku procesów chemicznych zachodzących pomiędzy wodą a produktami spalania, takimi jak CO2 czy tlenki siarki) przenikają do gruntu i niszczą najpierw warstwy izolacji, a potem wnikają w fundamenty.

 

 

W naszych warunkach klimatycznych niebagatelny wpływ na niszczenie budowli ma także wielokrotne zamarzanie i rozmarzanie konstrukcji, szczególnie tych, które zbudowane są z materiałów mogących wchłaniać wodę. Głębokość strefy przemarzania, licząc od poziomu terenu, sięga ok. 1 m, a nawet poniżej tej granicy. Fundamenty są więc elementem budynku narażonym na przemarzanie i to przemarzanie w środowisku wilgotnym. Materiały stosowane na ławy i ściany fundamentowe, nawet przy bardzo dobrej izolacji przed wilgocią, mają bardzo słabe właściwości ciepłochronne. Często wchodząc zimą do piwnic, szczególnie w starszych domach, można zaobserwować iskrzący się na murach szron. Zjawisko przemarzania fundamentów, zwłaszcza w budynkach podpiwniczonych, gdzie znajdują się garaże, pralnie, spiżarnie itp., jest bardzo częstym, acz niepożądanym zjawiskiem.

 

Najłatwiej chyba zauważalnym objawem jest oddziaływanie wody opadowej. Nawet przy sprawnych i odpowiednio zaprojektowanych instalacjach odwadniających (okapy, rynny, rury spustowe, rzygacze itp.) należy pamiętać o zacinaniu deszczu i nawiewaniu śniegu. Natomiast niesprawne lub urwane rynny czy rury spustowe powodują bardzo silne miejscowe oddziaływanie wody opadowej. Skutki takiej beztroski właściciela obiektu doskonale ilustruje fotografia obok.

 

Często pierwszym etapem robót naprawczych jest naprawa uszkodzonych lub wręcz nieistniejących obróbek blacharskich (patrz poniżej).

 

Zdjęcia poniższe pokazują w sposób bardzo obrazowy zniszczenia dokonane przez wodę lejąca się z dachu po ścianach. Cechą rzucającą się w oczy jest fakt, że uszkodzenia znajdują się przede wszystkim w pasie poddasza. Wskazuje to jednoznacznie na taką właśnie przyczynę.

 

 

 

Przyczyną podobnych uszkodzeń może być też para wodna. W starych budynkach na poddaszach znajdowały się pralnie oraz suszarnie. Użytkowanie tych pomieszczeń powodowało wydzielanie się do otaczającego powietrza ogromnych ilości pary, których nie mogła usunąć nieskuteczna zazwyczaj wentylacja grawitacyjna. Para ta więc wchodziła w ściany, a dalszy efekt zależał od rodzaju położonego na zewnątrz tynku. Relatywnie dyfuzyjne tynki wapienne czy wapienno cementowe pozwalały na wydostanie się pary wodnej do atmosfery. Inaczej wyglądała sytuacja w przypadku mocnych tynków cementowych. Tynki te, z racji swej paroszczelności, nie pozwalają na odparowanie wilgoci na zewnątrz. Znany jest przypadek katastrofy budowlanej spowodowanej przez wykonanie mocnej i paroszczelnej wyprawy tynkarskiej na budynku farbiarni w jednym z zakładów przemysłowych. Para wodna i związki chemiczne wnikały w ścianę i blokowane przez zewnętrzną wyprawę tynkarską powodowały zniszczenia i wewnętrzną degradację ściany (objawiającą się przede wszystkim utratą nośności), co spowodowało zawalenie się ściany po ok. 20 latach eksploatacji. Sąsiedni budynek, eksploatowany równolegle i w taki sam sposób, ale otynkowany tynkiem wapiennym, nie wykazywał prawie żadnych uszkodzeń i oznak degradacji. Przykład ten, choć może skrajny, pokazuje niszczący wpływ wilgoci także pod postacią pary wodnej.

 

Wątpliwe jest, żeby użytkowanie pomieszczeń typu pralnia i suszarnia, nawet przy niesprawnej wentylacji, szczelnych plastikowych oknach i zewnętrznym, szczelnym tynku cementowym spowodowało awarię budowlaną, tym niemniej może doprowadzić do zniszczenia i odspojenia zewnętrznych wypraw tynkarskich.

 

 

 

Sposób postępowania w sytuacjach pokazanych na zdjęciach jw. zależy od przyczyn uszkodzeń. Na pewno należy naprawić lub wymienić zniszczone obróbki blacharskie, rynny i rury spustowe, ewentualne naprawić przeciekające pokrycia dachowe. Zniszczone i uszkodzone tynki należy skuć. W tego typu sytuacjach często dochodzi do degradacji biologicznej muru, mogą pojawić się glony czy pleśń. Konieczne może być dodatkowe zabezpieczenie ściany preparatami niszczącymi pleśń i grzyby (wykonane przed położeniem nowego tynku). Jeżeli występują uszkodzenia samego muru należy je naprawić, pamiętając że materiały stosowane do napraw muszą mieć parametry zbliżone do stosowanych pierwotnie. Tego typu budynki stawiane były zazwyczaj na słabej zaprawie wapiennej lub wapienno-cementowej (rzadziej wapienno-glinianej), zatem uzupełnienie ubytków w murze cegłami na mocnej zaprawie cementowej mogłoby doprowadzić do ich późniejszego odspojenia. Wszelkie roboty tynkarskie należy prowadzić zgodnie z obowiązującymi wytycznymi i sztuką budowlaną, zwracając uwagę przede wszystkim na temperaturę podłoża i powietrza w trakcie nakładania tynków oraz wilgotność podłoża, późniejszą ich pielęgnację, sposób łączenia z istniejącymi tynkami itp. W przypadku silnego zawilgocenia murów warto rozważyć zastosowanie specjalnych tynków renowacyjnych pozwalających na usuniecie nadmiaru wilgoci ze ściany.

 

Nieszczelne dachy to kolejny przyczynek do niszczącego działania wody. Miejscowa infiltracja wody przez tego typu nieszczelności objawia się najczęściej plamami i zaciekami na sklepieniach, ścianach czy sufitach.

 

 

Ponadto istnieje tu jeszcze niebezpieczeństwo, że preparaty wypłukiwane przez wodę opadową z zaimpregnowanej więźby dachowej mogą stanowić źródło szkodliwych soli budowlanych. Jeżeli w murze stwierdzi się obecność szkodliwych soli, konieczne jest przedsięwzięcie specjalnych środków zaradczych.

 

Nie sposób także pominąć problemu izolacji cokołów (lub raczej jej braku). Zdjęcia pokazują skutki wykonania okładziny ceramicznej na styk (bez fug) w cokołowej części budynku bez izolacji zarówno poziomej jak i pionowej.

 

 

Powyżej widać budynek zlokalizowany przy przelotowej ulicy. Po każdych opadach przy krawężniku tworzą się kałuże. Przejeżdżające samochody rozbryzgują wodę i ochlapują ścianę na wysokość ok. 1,8 m, powodując jej zawilgocenie i zabrudzenie. Podobne kałuże powstawały także na chodniku, gdzie płyty chodnikowe ułożono na warstwie nieprzepuszczalnego gruntu.

 

 

To zdjęcie zostało zrobione po ok. 3 miesiącach. W międzyczasie naprawiono chodnik, zdjęto zniszczone płyty, ułożono warstwę podsypki piaskowej (bez ruszania rodzimego gruntu), natomiast ścianę pozostawiono "samą sobie". Nikt jakoś nie pomyślał, że należałoby tu jeszcze wykonać prace naprawcze, pozwalające na zapobieżenie postępującej degradacji ściany. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że teraz proces degradacji ściany może się nawet zintensyfikować.

 

 

Natomiast to zdjęcie obrazuje skutki przynajmniej kilku błędów. Błędy przy wykonywaniu robót dociepleniowych ściany pomieszczenia pod tarasem, zawilgocenia tej samej ściany od wewnątrz na skutek przeciekającego tarasu, zastosowanie materiałów niskiej jakości - to wszystko spowodowało widoczny efekt.

 

Nie jest łatwym zadaniem wykonanie naprawy źle uszczelnionego tarasu, dachu, usunięcie skutków działania wilgoci czy doprowadzenie budynku do stanu sprzed zniszczeń. Należy zawsze dokładnie rozpoznać stan istniejący, przyczyny uszkodzeń i ich skutki. a dopiero następnie można przedstawić propozycję naprawy. Nie da się też tego zrobić tylko na podstawie zdjęć, bez przeprowadzenia wizji lokalnej, a czasem także bez przeprowadzenia badań czy prób na budowie. A najlepszym rozwiązaniem jest wykonywanie tego typu robót (a także innych) w sposób fachowy, na podstawie rzetelnej analizy stanu obiektu lub jego elementów, korzystając ze sprawdzonych rozwiązań technicznych i wykorzystując dobrej jakości materiały.