Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Wakacyjne spostrzeżenia

Tradycyjny okres wakacyjny przypadający na lipiec i sierpień jest czasem odpoczynku dla dzieci i młodzieży uczącej się - chociaż coraz częściej i ona, by móc spędzić wakacje poza miejscem swojego zamieszkania podejmuje dorywczą pracę dla uzupełnienia rodzinnego budżetu, - to dla nas budowlańców miesiące te są wypełnione wytężoną pracą i o wakacjach mowy być nie może. Jedyne na co można liczyć, to sobotni lub niedzielny wypad za miasto nad jezioro, ew. do lasu, by choć na chwilę odpocząć od gwaru budowy, czy też szumu wentylatorów w biurze. Niektórym z nas udaje się wygospodarować w ten upalny czas kilka dni i "uciec" na urlop. Tego lata i ja spędziłem kilka dni nad polskim morzem, w niewielkiej miejscowości na środkowym wybrzeżu.

Ponieważ urlop "spadł" na mnie dosyć niespodziewanie, więc wyruszyłem szukając noclegu w "ciemno". Ze znalezieniem miejsca nie było problemu i zamieszkaliśmy z żoną w niewielkim pokoiku całkiem zwykłego domu - w końcu przyjechaliśmy głównie po to, by poleżeć na plaży i pospacerować wzdłuż brzegu łapiąc morską bryzę, a nie po to, aby siedzieć w pokoju, bowiem tak przecież moglibyśmy spędzić czas u siebie w domu, bez potrzeby wyjeżdżania gdziekolwiek.

Pogoda dopisała znakomicie, więc niemal cały czas poświęciliśmy na wygrzewanie się na piasku. Ponieważ do plaży mieliśmy do pokonania około 10 minut drogi, na trasie tej mijaliśmy sporą liczbę wszelkiej "urody" domów, domków, pensjonatów itp. budynków, które zostały przystosowane głównie do obsługi turystów. I po tym dość długim wstępie dochodzę do tego, co chciałem poruszyć w niniejszym artykule.

 

Otóż, przechadzając się tak wśród ww. obiektów zwróciłem szczególną uwagę na ich architekturę zewnętrzną. Większość zabudowy tworzyły trzykondygnacyjne domy z dużą liczbą okien, spadzistymi dachami z wbudowanymi oknami dachowymi - całkiem logiczne - dużo okien - dużo pokoi - dużo turystów, a tym samym i zysku. Sporo było również drewnianych domków o powierzchni 20-30 m2 z wydzieloną częścią socjalną, przystosowanych w sam raz na przyjazd rodzinki czteroosobowej i oddzielenie się od sąsiadów zza ściany. Były wreszcie i domy à la lata 70-te, kiedy to budowano głównie "kostki" z płaskimi dachami, czy też typowe dłuuuugie blok-hausy które powstawały na zlecenie różnych zakładów pracy na wypoczynek dla swoich pracowników.

 

Stosunkowo niedużo było budynków ciekawych, na których dłużej zawiesiłoby się oko, czy też z chęcią sprawdziło, jak wyglądają w środku.

 

Udało mi się jednak wypatrzeć kilka budynków, które świetnie komponowały się z otoczeniem. Szczególną uwagę zwróciłem na dwa obiekty. Pierwszy z nich był budynkiem dwukondygnacyjnym wykonanym z bali drewnianych, krytym typową strzechą z trzciny. Otoczony niewielkim ogrodem, z kostką granitową na fikuśnie poprowadzonych ścieżkach i wjeździe dla samochodów. Drugi z kolei posiadał budowę szachulcową i również kryty był trzciną. Była to karczma, w której to na poddaszu wydzielono pokoje gościnne. Przy panującym na zewnątrz sporym słonecznym żarze, w środku panował miły chłód, mimo braku mechanicznej klimatyzacji. W takich pomieszczeniach z przyjemnością można zjeść posiłek nie pocąc się niepotrzebnie, a i oryginalny wystrój potęgował wrażenie pomieszczenia przytulnego (obiady też były super i to całkiem niedrogie).

 

Ponieważ w swojej dotychczasowej praktyce zawodowej nie brałem udziału w stawianiu obiektów z bali drewnianych z pokryciem strzechą, po powrocie do domu poszukałem nieco informacji na temat ww. technologii[1]. W końcu może trafi się inwestor, który zażyczy sobie podobną konstrukcję, a człowiek nic nie będzie wiedział "w tym temacie". Tradycyjnie najwięcej informacji można zdobyć w internecie. Okazuje się, że projektów domów i różnych obiektów budowanych w technologii z bali jest całkiem sporo. Można znaleźć konstrukcje z okrągłych bali o równej oraz różnej średnicy, bądź też z bali o przekroju kwadratowym, prostokątnym, łączonych najczęściej na pióro-wpust. Wybór jest tak duży, że można spokojnie dopasować projekt do własnych potrzeb - można znaleźć budynki o powierzchni od 40 do 200 m2, jedno- i wielokondygnacyjne, kryte tradycyjnie dachówką ceramiczną, dachówką drewnianą, bądź też trzciną. Nie chciało mi się wierzyć, gdy w paru miejscach wyczytałem, że na pokrycia dachowe z trzciny udziela się 50-letniej gwarancji. Typową grubością pokryć tego typu są grubości od 30 do 40 cm i nawet ulewne deszcze nie powodują większej penetracji wody niż na głębokość 5-10 cm. Do tego typu pokryć nie stosuje się rynien i rur spustowych, prawidłowe odprowadzenie wody deszczowej i śniegu zapewnia odpowiednio nachylona połać dachu. Koszt ułożenia i materiału jest porównywalny z pokryciem dachówką ceramiczną - nie jest więc za niski. Natomiast cena 1 m2 budynku wykonanego w technologii z bali waha się w granicach 1700-2200 zł/ m2 pod tzw. "klucz" - czyli jest taka sama, jak budownictwa tradycyjnego ceramicznego. Należałoby w tym miejscu zachęcić nowych inwestorów, by (szczególnie tam gdzie jest atrakcyjna lokalizacja) stawiać budynki o architekturze nawiązującej do krainy geograficznej. Takie obiekty z pewnością bardziej przyciągną "mieszczuchów", aniżeli kwadratowe brzydactwa.

 

Na szczęście i w mieście można zauważyć pewne pozytywy dotyczące ubogacania zewnętrznego budynków. Coraz więcej właścicieli domów z płaskimi dachami przebudowuje poddasze stawiając konstrukcję pochyłą, bądź też (zwłaszcza przy braku gotówki) stosuje wybieg "oszukanego" pochylonego dachu dokładając pochyłe elementy dachowe mocowane częściowo do ścian, częściowo do dachu - wizualnie z poziomu chodnika wygląda jakbyśmy mieli do czynienia ze stromym dachem.

 

Od razu przychodzi mi na myśl moja podróż do Irlandii, w której spędziłem urlop kilka lat temu. Miejscowi budowniczowie wiedzą doskonale, że nawet detale przyciągają turystów, a z turystyki przecież Zielona Wyspa słynie. Dokądkolwiek nie pojechałbym w tym kraju, architektura sprawia wrażenie przemyślanej i bardzo atrakcyjnej wizualnie dla turystów. Prócz wszechobecnego kamienia, w wielu miejscach można znaleźć także domy kryte opisywaną przeze mnie strzechą. Szczególnie zapadł mi w pamięć skansen Bunratty Folk Park, w którym wszystko żyje, - czyli nie tak jak w Polsce służy tylko do zwiedzania, ale zasiedlone jest mieszkańcami wiodącymi tam (na potrzeby turystów) życie zupełnie jak sprzed lat...

 

Skoro więc jesteśmy już w Unii Europejskiej i zależy nam na przyciąganiu turystów, może należałoby odważniej pójść w ślady choćby takiej Irlandii i zainwestować nie tylko w gastronomię i sklepy z pamiątkami, ale też w budynki i budowle, w których ci turyści mają mile spędzić czas, spać, jeść, bawić się? Może należałoby wykorzystać tradycje staropolskie plus trochę nowoczesności?

 

 

 

 

[1] przyp.red. - wszystkim Czytelnikom oraz Autorowi chcemy przypomnieć, że w styczniu 2002 roku Athenasoft wydała, i zaprezentowała na Budmie, KNR nr AT-09 "Pokrycia dachowe. Dachy ekologiczne" , w którym jeden z rozdziałów poświęcony jest strzesze. W katalogu znajdują się również normatywy na krycie gontem drewnianym, łupkiem naturalnym, na coraz popularniejsze "dachy zielone" i wiele, wiele innych. Katalog od ponad trzech i pół roku znajduje się w bazie Normy, Normy Pro i Strixa.