Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Co nam przeszkadza by dobrze budować?

"Dobrze budować" to znaczy: zaprojektować i wykonać obiekt dokładnie dostosowany do potrzeb użytkowników, zgodnie z wymaganiami prawnymi i oczekiwaniami inwestora, w ustalonym terminie, z korzyścią dla wszystkich stron. "Dobrze budować" to znaczy również stworzyć bezpieczne i godne warunki pracy na budowie, w możliwie najwyższym stopniu eliminować wszelkie zagrożenia i uciążliwości dla otoczenia. "Dobrze budować" to tak, by mieć pełną satysfakcję ze swojej roli w przedsięwzięciu, a także ze współpracy z pozostałymi jego uczestnikami. Te proste i oczywiste stwierdzenia w konfrontacji z naszą dzisiejszą praktyką wydają się wręcz utopijne. Dlaczego?

 

Szukając odpowiedzi na to pytanie, zadawałam je różnym osobom - począwszy od inwestorów, projektantów, przez producentów wyrobów budowlanych, wykonawców, po użytkowników zbudowanych przez nich obiektów. W każdym prawie przypadku wskazywane przyczyny niewystarczającej jakości, niedotrzymywania terminów, przekraczania kosztów, błędów, usterek itd. dotyczyły spraw, na które pytany nie ma wpływu (lub uważa, że tak właśnie jest). Jak się okazuje, niezmiernie rzadko dostrzegamy własne niedociągnięcia, a jeszcze rzadziej się do nich przyznajemy. Utrudnia to identyfikację faktycznych przyczyn problemów z którymi się borykamy, ich racjonalną analizę i eliminowanie, aby nie powtarzały się w przyszłości.

 

Równocześnie wszyscy mamy świadomość, że skutki nieprawidłowości i błędów popełnianych na różnych etapach przedsięwzięć inwestycyjnych bywają bardzo dotkliwe i, prawie zawsze, wiążą się ze stratami finansowymi. Konsekwencje ponoszą głównie inwestorzy i wykonawcy robót budowlanych, choć źródła problemów występują również poza obszarem ich działań (np. w projektowaniu). Inwestorzy i wykonawcy powinni więc szczególnie starannie dążyć do rozpoznania potencjalnych zagrożeń, analizy i oceny związanego z tym ryzyka, by poprzez odpowiednie działania zapobiegawcze, podział odpowiedzialności, ubezpieczenie itd. zabezpieczyć własne interesy, a przede wszystkim sukces przedsięwzięcia. Praktyka pokazuje jednak, że najbardziej popularną i często jedyną stosowaną metodą ograniczania ryzyka jest przerzucanie go na "drugą stronę" - inwestorzy na wykonawców, wykonawcy na podwykonawców. Zapewnienie sukcesu przedsięwzięcia wydaje się przy tym mniej istotne niż przypisanie odpowiedzialności za jego brak. Takie podejście dominuje przy udzielaniu zamówień publicznych i nie jest rzadkością w pozostałych segmentach rynku budowlanego. Relacje pomiędzy zamawiającym roboty budowlane a ich wykonawcą zazwyczaj nie mają charakteru współpracy na zasadzie obustronnych korzyści. Trzy podstawowe czynniki satysfakcji klienta - cena, termin i jakość - w budownictwie są raczej trzema podstawowymi problemami. Cena rzadko ma wartość wystarczającą do pokrycia nakładów potrzebnych dla spełnienia wszystkich wymagań i prawidłowego przebiegu realizacji, z uwzględnieniem ryzyka wykonawcy. Narzucane przez inwestorów terminy wymuszają nieracjonalny pośpiech, a zdarza się także, że nie pozwalają nawet na dotrzymanie reżimów technologicznych. Te same "zasady" stosowane są przy zlecaniu robót podwykonawcom.

 

Ostatnie dziesięć lat ostrej, prawie wyłącznie cenowej, konkurencji pomiędzy firmami budowlanymi w walce o zamówienia publiczne, udzielane (nadal) według kryterium najniższej ceny, przyzwyczaiło inwestorów do sytuacji oferowania przez wykonawców cen znacznie poniżej planowanych kosztów. Niejednokrotnie za "najlepszą" uznawana jest przez komisje przetargowe oferta, której cena niewiele przekracza wartość materiałów, wynikającą z wyceny zamawiającego. Takimi ofertami nie gardzą również inwestorzy, których prawo zamówień publicznych nie obowiązuje. Dlaczego firmy budowlane składają takie oferty? Powody bywają różne - od przypadkowych błędów w kalkulacji po świadome określenie ceny ofertowej poniżej przewidywanych kosztów. Wykonawcy, zdeterminowani koniecznością zdobycia potrzebnego portfela zamówień, składając takie oferty liczą na zwiększenie wynagrodzenia z tytułu "robót dodatkowych", ilościowe i jakościowe "oszczędności" na materiałach, zastosowanie tańszych technologii, innych niż przewiduje projekt itp. Równocześnie zakładają ograniczenie kosztów organizacji i zarządzania do możliwie najniższego poziomu i pomijają wszelkie ryzyka, związane z realizacją zamówienia. Jest oczywiste, że oszczędności dotyczą też zatrudnienia, wynagrodzeń, sprzętu, narzędzi, wyposażenia. Wszyscy obserwujemy jakie ma to skutki dla przedsięwzięć inwestycyjnych, dla realizujących je firm budowlanych i ich podwykonawców.

 

Co można zrobić dla poprawy sytuacji ? Trudno odpowiedzieć na to pytanie w sposób wyczerpujący. Sytuacja na rynku budowlanym jest wypadkową wielu problemów z którymi borykają się podmioty tworzące ten rynek. Część tych problemów wynika z uwarunkowań ekonomicznych i prawnych czyli takich, na które poszczególni uczestnicy rynku nie mają wpływu, ale powinni starać się jak najlepiej do nich dostosować. Jednak większość problemów powstaje w wyniku ich błędnych decyzji, podejmowanych pochopnie, bez należytego przygotowania, niekompetencji, bałaganu organizacyjnego, ignorowania potrzeb planowania i kontroli, warunkujących sprawne zarządzanie. Spójrzmy na proces inwestycyjny z pozycji bezstronnego obserwatora, analizując przebieg przygotowania i realizacji inwestycji budowlanych w aspekcie najbardziej dotkliwych w skutkach nieprawidłowości i dokonując równocześnie podziału związanej z tym odpowiedzialności.

Nieprawidłowości w decyzjach i działaniach inwestora to np.:

  • podejmowanie decyzji o realizacji bez zapewnienia pełnego finansowania,

  • niestaranne formułowanie wymagań dotyczących funkcji obiektu (programy),

  • wybór lokalizacji bez wcześniejszego rozpoznania wszystkich uwarunkowań (niesprecyzowane kryteria wyboru),

  • narzucanie ekstremalnych terminów opracowania dokumentacji i wykonania robót, bez analizy potrzebnego zakresu prac, warunków realizacji, technologii robót, czynników ryzyka,

  • braki i błędy w specyfikacjach warunków zamówienia,

  • niejednoznaczne i niepełne uregulowania warunków umów,

  • stosowanie kryteriów oceny oferentów nie pozwalających na obiektywną ocenę ich faktycznej zdolności do spełnienia wymagań jakościowych,

  • wybór oferty z najniższą ceną, istotnie niższą od przewidywanych kosztów,

  • ograniczanie nakładów na projektowanie - rezygnacja z projektu wstępnego i dokumentacji wykonawczej,

  • wprowadzanie zmian wymagań w trakcie realizacji, bez należytego udokumentowania,

  • opóźnianie płatności.

Po stronie projektanta występuje najczęściej zespół osób projektujących obiekt wraz z jego technicznym wyposażeniem, przyłączami, zagospodarowaniem terenu itd. Popełniane błędy, niespójności i braki w dokumentacji projektowej są skutkiem braku koordynacji projektowania w zakresie poszczególnych branż, bazowania na niekompletnych i/lub nieaktualnych danych wejściowych, a przede wszystkim projektowania w pośpiechu. Pośpiech (wróg jakości) wynika nie tylko z nieracjonalnie krótkich terminów wymaganych przez inwestora, ale również z powodu złej organizacji pracy oraz braku planowania i nadzoru nad postępem prac. Powoduje to m.in. opóźnienia w opracowaniu dokumentacji. Nagminne są opóźnienia w przekazywaniu dokumentacji wykonawczej, (jeśli jest opracowywana). Kolejną nieprawidłowością związaną z projektowaniem jest ograniczanie procedury sprawdzania rozwiązań projektowych do formalnego potwierdzania dokumentacji. Wynika to nie tylko z braku czasu na analizowanie projektu, wprowadzanie potrzebnych korekt i zmian, ponowną ocenę, ale również z braku motywacji sprawdzających.

 

Swój udział w patologii rynku budowlanego mają też inspektorzy nadzoru. Rolą inspektora nadzoru jest monitorowanie procesu realizacji tak, by roboty wykonywane były zgodnie z dokumentacją, specyfikacjami technicznymi i zasadami sztuki budowlanej. Powinien on identyfikować zagrożenia i nieprawidłowości w realizacji oraz podejmować decyzje dotyczące rozwiązania zaistniałych problemów. Dotyczy to także nadzorowania postępu robót. W praktyce nierzadko inspektorzy nadzoru stwarzają dodatkowe utrudnienia dla prawidłowego i terminowego wykonania robót. Dotyczy to przypadków zwlekania z decyzjami, nieuzasadnionego opóźniania odbiorów technicznych, nieprzestrzegania zasad dokumentowania ustaleń i zmian, ich autoryzacji itp. Przyczyny tkwią zazwyczaj w niewystarczającym zaangażowaniu inspektora - czas jaki faktycznie poświęca się na nadzorowanie budowy nie pozwala na prawidłowe wykonywanie tej funkcji.

 

Najtrudniejszą rolę w procesie inwestycyjno - budowlanym pełni kierownik budowy, któremu prawo przypisuje największy zakres zadań i odpowiedzialności. Zazwyczaj kierownika budowy ustanawia wykonawca, powołując do tej roli własnego pracownika. Choć formalnie, zgodnie z prawem budowlanym, uczestnikiem procesu jest kierownik budowy a nie wykonawca, to nieprawidłowości w procesie budowy wiążą się z reguły z całym obszarem funkcjonowania firmy, a tylko sporadycznie z osobą pełniącą funkcję kierownika. Oprócz wspomnianego już zaniżania ceny ofertowej, dotyczą one np.:

  • zawierania umów / składania ofert bez pełnego rozpoznania wymagań inwestora, szczegółowej analizy rozwiązań projektowych, warunków realizacji, ewentualnych utrudnień (np. związanych z terenem budowy, warunkami gruntowymi itp.) oraz bez obiektywnej oceny własnych możliwości technicznych, organizacyjnych i finansowych,

  • angażowania podwykonawców bez wcześniejszej oceny ich zdolności do spełnienia wymagań,

  • wadliwie sformułowanych umów z podwykonawcami, braku kontroli jakości wykonywanych przez nich robót,

  • nieodpowiednich parametrów stosowanych wyrobów budowlanych w następstwie niedoprecyzowania wymagań w zamówieniach i braku kontroli odbiorczej dostaw,

  • uszkodzeń i pogorszenia cech jakościowych wyrobów składowanych lub przechowywanych na budowie w nieodpowiednich warunkach,

  • nieprzestrzegania reżimów technologii danego procesu dotyczących np. temperatury, czasu trwania przerw technologicznych,

  • zastosowania maszyn, sprzętu, narzędzi nieodpowiednich dla technologii wykonywania robót,

  • braku należytego zabezpieczenia wykopów, ciągów komunikacyjnych, braku oznakowań miejsc niebezpiecznych,

  • niewłaściwego zagospodarowania terenu budowy - braku wyznaczonych miejsc składowania materiałów, gromadzenia odpadów, odpowiednich pomieszczeń magazynowych,

  • braku nadzoru nad dokumentacją, a szczególnie nad zmianami rozwiązań projektowych, nieświadomego korzystania z dokumentów nieaktualnych,

  • nieprzestrzegania zasad prowadzenia zapisów z przebiegu realizacji i gromadzenia dokumentów do celów oceny zgodności podczas odbioru robót,

  • przekraczania terminów wynikających z harmonogramu umownego (rzeczowo-finansowego), braku aktualizacji ustaleń dotyczących terminów.

 

Przyczyny wymienionych nieprawidłowości tkwią w sferze organizacji i zarządzania. Opisane problemy ujawniają konsekwencje jakie ma odrzucanie lub nieznajomość zasad i metod sprawnego zarządzania, gdy intuicja zastępuje rzetelne rozpoznanie, analizę i ocenę ryzyka, a improwizacja - planowanie i kontrolę. Chcąc wyeliminować nieprawidłowości w procesie inwestycyjno-budowlanym, musimy wyciągnąć odpowiednie wnioski z własnych doświadczeń i tego, co od kilku lat obserwujemy na rynku. Jeśli już musimy uczyć się na błędach zamiast na pozytywnych przykładach, to lepiej niech to będą błędy innych, a nie nasze własne.