Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Mediacja zastępuje proces sądowy

Spory gospodarcze to immanentna cecha rozwijającej się gospodarki. Każdy uczestnik rynku pragnie, co zrozumiałe, zapewnić sobie korzystną transakcję, nie bacząc na interes biznesowego partnera. Spory pomiędzy uczestnikami rynku były zawsze, są i będą. Rzecz w tym, aby konflikty nie niszczyły wzajemnych stosunków i nie wciągały adwersarzy w wielomiesięczne, a niekiedy wieloletnie i kosztowne procesy. Uniknąć sporów jednak nie sposób.

 

W Polsce ogromna większość sporów gospodarczych rozstrzygana jest (lub nie) w cywilnych procesach sądowych. Nie ma natomiast ugruntowanej tradycji posługiwania się mediacją, co za granicą jest bardzo powszechne i cieszy się uznaniem z uwagi na dużą skuteczność tej procedury.

 

Mediację definiuje się zazwyczaj jako udział neutralnej osoby trzeciej, która pomaga skonfliktowanym stronom w osiągnięciu porozumienia satysfakcjonującego obu partnerów.

Mediacja jest zatem metodą rozwiązywania sporów, jako alternatywa długotrwałych i kosztownych procesów sądowych. Mediator nie narzuca rozstrzygnięć, nie wydaje decyzji, a jedynie doradza stronom oraz (co wydaje się banalne) umożliwia przeprowadzenie rzeczowej rozmowy o problemie. Trzeba liczyć się z tym, że adwersarze zazwyczaj są głęboko przekonani o słuszności swoich argumentów i ich stosunek do strony przeciwnej niemal zawsze bywa agresywny, co utrudnia rzeczową dyskusję.

 

W odróżnieniu od roli mediatora, podstawową cechą procesu sądowego jest przyporządkowanie poszczególnych elementów przedmiotu sporu określonym paragrafom kodeksowym. Jest to zadanie ogromnie trudne przynajmniej z dwóch, poniżej wymienionych, powodów.

 

Sędziowie prowadzący rozprawę posiadają zapewne doskonałą wiedzę prawniczą, nie są jednak specjalistami w konfliktach merytorycznych, które rozpatrują, bo każdy spór jest inny, posiada własną specyfikę, nie zawsze mieści się w konkretnych przepisach kodeksowych. Wyrok wydany przez sąd w konwencji „wygrał – przegrał” ze swej istoty nie tylko nie łagodzi konfliktu, ale wywołuje niezadowolenie jednej ze stron, pogłębia spór, ponieważ przegrany czuje się pokrzywdzony niesprawiedliwym w jego mniemaniu rozstrzygnięciem i odwołuje się do kolejnej instancji. Przedłuża to procedurę sądową, powoduje narastanie kosztów, nie służy dobremu wizerunkowi skłóconych partnerów, a co nie bez znaczenia, często uniemożliwia rozstrzygnięcie sporów, za którymi stoją konkretne problemy gospodarcze.

 

Przykładem może być konflikt pomiędzy developerem a wykonawcą o jakość wybudowanego obiektu. Bez względu na to kto wygra proces, wykonanie ewentualnych poprawek przedłuża się w nieskończoność.

 

Inny przykład to często spotykane procesy o podział otrzymanej w spadku nieruchomości. Skłóceni spadkobiercy wydają fortunę na procedury sądowe, adwokatów, ekspertyzy i biegłych, a nieruchomość latami pozostaje niezagospodarowana i ulega dewastacji, nie ma bowiem właściciela, który czułby się odpowiedzialny za przedmiot spadku.

 

Od pewnego czasu pojawiają się spory o nieruchomości gruntowe, których status własnościowy bywa kontrowersyjny. Dotyczy to głównie nabytych przez developerów od władz terenowych działek przejętych jako mienie porzucone. Na terenach tych w międzyczasie wybudowano różne obiekty lub też developerzy zamierzają je zabudować. W ostatnich kilku latach pojawili się jednak byli właściciele (emigranci, osoby przesiedlone) lub ich spadkobiercy, których praw do spornych działek nie można kwestionować. Osoby te domagają się słusznych odszkodowań lub tez zwrotu niezabudowanych gruntów w naturze. W takich przypadkach problem własności rozstrzygnięty już został w procesie sądowym (lub orzeczeniem administracyjnym), natomiast pozostał do załatwienia problem wysokości odszkodowań za mienie o ogromnej niekiedy wartości, jeśli działka zlokalizowana jest w atrakcyjnym miejscu. Polubowne rozstrzygnięcie to typowy przedmiot procedur mediacyjnych.

 

Osoba aspirująca do roli mediatora musi charakteryzować się szczególnymi cechami osobowości, bo negocjacje przypominają zazwyczaj rozmowę z psychologiem. Tak więc mediator powinien posiadać usposobienie koncyliacyjne, cierpliwie wysłuchiwać racji skonfliktowanych stron, zachowywać spokój i umiejętność łagodzenia gwałtownych nieraz agresywnych zachowań adwersarzy. Ważna jest często niedoceniana rola miejsca, w którym prowadzone są rozmowy. Specjaliści uważają, że powinien to być przytulny, dobrze oświetlony, co najmniej dwupokojowy lokal, wyposażony w wygodne fotele, dobrze przewietrzony, a jeszcze lepiej klimatyzowany. Właściwy entourage podobno bardzo sprzyja skutecznym efektom mediacji.

 

Podstawowym warunkiem podjęcia procedury mediacyjnej jest zgoda skonfliktowanych stron na osobę mediatora i proponowane przez niego miejsce rozmów. Skuteczność mediacji w dużej mierze zależy od zachowania poufności dla zapewnienia swobodnej wymiany informacji z każdą ze stron. Procedura mediacji polega na wnikliwym wysłuchaniu przez mediatora racji każdej ze stron (stąd potrzebne dwa pomieszczenia) celem ustalenia priorytetów sporu, co jest podstawą poszukiwania ugody w poszczególnych elementach konfliktu. Nieodzownym, niezmiernie istotnym wymogiem jest zachowanie przez mediatora pełnej neutralności, ponieważ adwersarze muszą być przekonani o całkowitej symetrii w traktowaniu ich racji. Gdyby adwersarze dostrzegli faworyzowanie „drugiej strony” straciliby zaufanie do mediatora, praktycznie przekreślając możliwości osiągnięcia ugody.

 

Doświadczeni mediatorzy uważają, że w wielu przypadkach skonfliktowane strony nie są w pełni świadome sytuacji jaka może się w przyszłości pojawić w przypadku nieosiągnięcia satysfakcjonującego porozumienia. Dlatego też mediator powinien przekazać stronom prawdopodobną wizję zdarzeń i ewentualnych komplikacji, jakie mogą wystąpić w przypadku nieosiągnięcia ugody. Często pomaga to zainteresowanym dochodzić do kompromisu poprzez zmianę ich postaw w sporze i ustąpienie ze zbyt daleko idących żądań. Porozumienie udaje się osiągnąć zwłaszcza wtedy, gdy strony niewystarczająco są pewne swych racji, w związku z czym opłaci im się zrezygnować z mniej ważnych postulatów, aby ocalić to, na czym im autentycznie zależy.

 

Nie należy się jednak łudzić, że mediacja to uniwersalny sposób na godzenie interesów zwaśnionych stron. Nawet najlepszy negocjator często nie jest w stanie doprowadzić do porozumienia satysfakcjonującego obie strony konfliktu.

 

Osiągnięcie polubownego rozstrzygnięcia sporu gospodarczego kończy się podpisaniem przez obie strony stosownego protokółu, który jest równoznaczny z orzeczeniem sądu powszechnego. W dokumencie zapisuje się cele i przyjęte ich rozwiązania. Na życzenie stron protokół może być zarejestrowany w sądzie.

 

Mediację cechuje unikanie stresu sali sądowej, arbitralnych decyzji sędziów i, co bardzo istotne, uporczywego przedłużania procedur sądowych z przyczyn formalnych (niestawienie się świadka lub adwokata, nieobecność sędziego, zgłaszanie przez adwersarzy dodatkowych dokumentów, nowych świadków itp.).

 

Korzyści procedury mediacyjnej mają także aspekt finansowy, bowiem wydatek jest w tym przypadku znacznie niższy od kosztów rozprawy sądowej. Wydaje się, że uzasadnia to powszechne korzystanie z tej formy negocjacji w sporach w krajach Europy Zachodniej, gdzie koszty sądowe są bardzo wysokie.

 

Słaby rozwój mediacji w Polsce wynika zapewne także z niewiedzy, że w naszym kraju wyszkolono już wielu profesjonalnych mediatorów przez takie organizacja jak Polskie Stowarzyszenie Doradców Nieruchomości, Polskie Stowarzyszenie Mediacji Gospodarczej i inne.