Poniższy artykuł opracowano w oparciu o stan prawny obowiązujący w momencie powstania tego artykułu.
Redakcja nie gwarantuje aktualności tekstu w okresie późniejszym, jak również nie ponosi odpowiedzialności za ew. stosowanie się do zawartych w nim zaleceń.

Koszty, koszty, koszty…

Słowa te towarzyszą nam w każdej dziedzinie życia, bo wciąż docierają do nas informacje, że chleb kosztuje tyle, a samochód tyle, a jeszcze coś innego to tyle. Wszystko jest ładnie i pięknie, gdy magiczne cyferki poinformują nas ile musimy mieć pieniędzy by ponieść koszty zakupu jakiejś rzeczy, czy koszty utrzymania czegoś. W życiu codziennym jest to dosyć proste – na towarze mamy metkę z informacją o cenie, a dodatkowym kosztem zakupu może być co najwyżej cena paliwa, które spalimy by dojechać do jakiegoś centrum handlowego. A gdy mamy zbyt skromne fundusze, to możemy jeszcze skorzystać z usług banków i zaciągnąć kredyt – kredyt, który też ma określoną cenę, bo prowizja, odsetki, ubezpieczenie itp. Czyli kolejna jasna, przynajmniej pozornie, informacja o kosztach.

W życiu budowlańca, uczestnika procesu budowlanego już tak prosto i różowo nie jest. Tu liczba czynników i składników, które mają wpływ na koszty przedsięwzięcia, jest znacząco większa i jeszcze mocniej zróżnicowana. Ryzyko jakie podejmujemy decydując się na realizację jakiegoś projektu też jest wielokrotnie większe. Aby to ryzyko jak najbardziej obniżyć, musimy poprawnie określić wszelkie koszty. W tym celu będziemy musieli zgromadzić odpowiednią ilość fachowych informacji, bez których poprawne przeprowadzenie kalkulacji jest praktycznie niemożliwe. I tu rodzi się podstawowe pytanie - jak takowe informacje uzyskać? Jak powszechnie wiadomo przekaz informacji towarzyszy nam od zawsze. Już od najmłodszych lat zasypywani jesteśmy mniejszą lub większą ilością danych, które pozwalają przystosować się do swobodnego funkcjonowania w życiu. Brniemy przez różne poziomy edukacji, w której wkłada nam się do głów, że im większą ilość słów, danych, informacji zapamiętamy i przetworzymy tym wartościowszym staniemy się kąskiem dla przyszłych pracodawców, ale też będziemy na pewno cenieni i szanowani prywatnie. Gdy już osiągniemy wreszcie ten wiek dorosły, okazuje się, że rzeczywiście, zwłaszcza w pracy zawodowej, informacja pełni olbrzymią rolę. Przekazywana jest nam ona w najróżniejszy (często nawet nieuświadamiany przez nas) sposób: poprzez spotkania towarzysko-zawodowe, prasę, telewizję, Internet. Dzięki ciągłej wymianie informacji stajemy się bardziej dostosowani do obecnego, tak szybkiego życia. Coraz trudniej wyobrazić sobie, a wręcz jest to przecież niemożliwe, funkcjonowanie w multimedialnym świecie bez zagłębienia się w niego. Toteż na naszym budowlanym poletku również znajdziemy coś dla siebie, bowiem branża budowlana nie może pozostać z tyłu. Dostęp do informacji o wszelkich nowinkach technicznych jest bardzo dobry. W dzisiejszych czasach chwilowy brak wiedzy na jakikolwiek temat nie stanowi już żadnego problemu. Powszechny dostęp do literatury i publikacji fachowych, a w szczególności do zasobów Internetu, sprawia, że dla chcącego nie ma praktycznie tematu, którego nie można by zgłębić na tyle, by nie zostać w tyle i nie czuć się, jak ta tabaka w rogu…
Oczywiście wszystko co nowe niesie za sobą też pewne problemy natury przystosowawczej. Świat tak popędził do przodu, że ciągłe zdobywanie wiedzy nie jest tylko dobrze widzianą fanaberią, a po prostu zwykłą koniecznością osoby, która nie chce wypaść z pędzącego pociągu cywilizacyjnego. Bez ciągłych szkoleń poszerzających wiedzę zarówno praktyczną, jak i teoretyczną nie da się funkcjonować w naszym zawodzie. Można oczywiście zostać w tyle i dzierżąc w ręku kartkę i ołówek uparcie twierdzić, że programy komputerowe to wynalazek szatana, ale to tak jakby chcieć kosić łąkę starą, zabytkową kosą. Niby możliwe, ale zaraz okaże się, że wokół nas zbudowano skansen, by pokazywać młodym pokoleniom, jak to drzewiej bywało…
Nowe maszyny budowlane wymagają szkoleń z zakresu ich użytkowania, nowe materiały też muszą być stosowane zgodnie z zaleceniami producenta. Po prostu chcąc nie chcąc wielokrotnie trzeba naginać kark i zmieniać stare nawyki, i dostosowywać się do nowego.

A co w takim razie z kosztorysantami? Tu nie ma wyjątku. A może nawet jeszcze bardziej trzeba być otwartym na nowości. Kosztorysanci, chcąc pozostać na rynku, też muszą nadążać za zachodzącymi wciąż zmianami, w końcu to oni właśnie jako pierwsi wiedzą ile będzie kosztować inwestycja, jaki należy zabezpieczyć budżet.
Co w takim razie jest niezbędne by poprawnie sporządzić kalkulację i poznać koszty jakie trzeba będzie ponieść? Odpowiedź nasuwa się sama – wiedza o wszystkich składnikach kalkulacyjnych. Jasno określony cel inwestycji, technologia wykonania, dokładny projekt i wtedy można zasiadać do sporządzania szczegółowego, profesjonalnego kosztorysu. Kosztorysantowi pozostaje „tylko” dobranie właściwych pozycji z bazy katalogów nakładów rzeczowych, zastosowanie odpowiednich cen materiałów, cen pracy sprzętu, stawek i narzutów i voilà. Jak wiadomo nie od dzisiaj, a już doświadczeni kosztorysanci wiedzą to doskonale, owo „tylko” potrafi nieźle zamieszać i sprawić, że możemy nie przespać nie jednej, a i kilku nocy. Powszechnie wiemy, jak duże są braki w informacjach o nakładach dla nowych technologii wykonawczych. Bo choć widać, że jeszcze kilku ośrodkom w Polsce zależy, aby wydać nowy katalog i pomóc kosztorysantom, to niestety nawet gdy już mamy taki nowy katalog, „starzy wyjadacze” kosztorysowi skupiają się wciąż na nieśmiertelnych KNR-ach, które znają już na pamięć, np. 2-02, czy 4-01, a o nowych nie za bardzo chcą słyszeć. Cóż przyzwyczajenie drugą naturą człowieka, na szczęście są jeszcze młodzi, którzy chętniej sięgają po nowości. I, skoro coraz częściej stanowią konkurencję dla starych, siłą rzeczy wymuszają reformy na wielu tych bardziej doświadczonych.

Doskonale wiemy, że oprócz katalogów niezbędne do kalkulacji będą oczywiście informacje cenowe o materiałach i pracy sprzętu, o stawce r-g i narzutach. Aby takowe informacje pozyskać, kosztorysanci radzą sobie na różne sposoby. Najczęściej sięgają do dostępnych na rynku informacji książkowych lub elektronicznych. Z tym, że ten drugi sposób, z powodu praktycznie już wszechobecnego kosztorysowania przy pomocy najróżniejszych programów komputerowych, jest częściej stosowany. Cóż dobrego więc mamy w zasięgu ręki?
Kosztorysanci z dłuuugim stażem posługują się przede wszystkim informacjami cenowymi, które dostarczają od wielu już lat dwa ośrodki w Polsce. Są to informacje kosztowe publikowane przez warszawską „Promocję” i poznański „Orgbud-Serwis”. Z racji długiego stażu na rynku ww. firm większość systemów kosztorysowych doskonale daje sobie radę z przetworzeniem informacji cenowych dostarczonych przez nie. Ciężko więc jest zaskoczyć kosztorysanta czymś nowym, a z czego warto skorzystać, by ułatwić sobie pracę. Otóż okazuje się, że można w tak hermetycznym środowisku takowe świeże informacje pozyskać. Od pewnego czasu bowiem można rozszerzyć horyzonty i dodatkowo posiłkować się informacjami cenowymi publikowanymi przez firmę „Athenasoft”. W ramach projektu „Intercenbud” mamy do dyspozycji średnie ceny materiałów i ceny pracy sprzętu. Dobrym pomysłem jest możliwość skorzystania z internetowej „wersji” cennika. Dostęp do sieci mamy w dzisiejszych czasach prawie wszędzie, więc ułatwia to dodatkowo kwestię szybkiego sprawdzenia jakieś ceny, wykonania wydruku itp.

Ze średnich cen czynników produkcji skorzystamy oczywiście przede wszystkim wszędzie tam, gdzie niezbędna jest kalkulacja szczegółowa. Stanowią więc one podstawę przy wycenie nakładów rzeczowych w kosztorysach inwestorskich. Mogą być również niezbędnym źródłem informacji przy sporządzaniu kosztorysów ofertowych, a także stanowić podstawę kalkulacyjną wykonania robót przy zawieraniu umowy pomiędzy inwestorem a wykonawcą – a na jej podstawie np. sporządzania kosztorysów powykonawczych. Na podstawie cen średnich możemy również dokonać weryfikacji, oceny kosztorysów, które przedkładają wykonawcy, oferenci robót. Umożliwiają one wychwycenie ewentualnych znaczących różnic pomiędzy kosztorysami obydwu stron procesu inwestycyjnego, a tym samym dają szansę na odpowiednią reakcję. Może to być potwierdzenie ceny podanej w innym źródle, bądź też jej skorygowanie. Informacje o średnich cenach mogą także stanowić znakomitą pomoc dla rzeczoznawców przy szacowaniu kosztów robót budowlanych. Trudno sobie przecież wyobrazić, by taki fachowiec biegał do hurtowni po informację ile kosztuje przysłowiowa śrubka.

 

 

Dodatkowo, Intercenbud ma bardzo interesującą cechę, a mianowicie - baza cen bardzo mocno rozszerzona jest o materiały producentów. W tym miejscu nie tylko podana jest informacja o cenie, ale i dane teleadresowe do kontaktu bezpośredniego z wytwórcą. To dla tych, którym średnie ceny zgromadzone na terenie kraju, czy nawet regionu nie wystarczają i potrzebują informacji cenowej od konkretnego producenta. Otóż po kliknięciu w opcję „dostawca” bez problemu uzyskujemy: nazwę producenta bądź dostawcy danego towaru, jego adres, telefon oraz, co chyba w dzisiejszych czasach najważniejsze, adresy strony www i kontakt mailowy. Nie trzeba być wielkim znawcą rynku, by zorientować się, że każdemu myślącemu dostawcy czy producentowi publikującemu dane zależy na aktualizacji informacji o cenach swoich wyrobów czy sprzętu. W końcu przez to, że informacje takie trafiają do bardzo określonej, wyspecjalizowanej grupy odbiorców, jest to rodzaj bardzo skutecznej reklamy, ale też świetny sposób na próbę wyeliminowania z rynku niewygodnej konkurencji. Dlatego też dostawcy i producenci nie zwlekają zazwyczaj z szybkim aktualizowaniem zmian. A to znów ma niebagatelne znaczenie dla tych z nas, co owe informacje wykorzystują. Zyskujemy bowiem dostęp do zawsze aktualnych cen ściśle powiązanych z miejscem wytworzenia. Daje to możliwość pobierania do kosztorysów cen materiałów aktualnych dla ich miejsca przyszłego wykorzystania.

Z kolei dla szybkiego określenia kosztów robót można wykorzystać gotową bazę cen jednostkowych robót. Przyda się ona zarówno inwestorom, którzy mogą na jej podstawie przeprowadzić szybką ocenę ofert; wykorzystają ją również projektanci, by sprawdzić, czy przyjęta technologia nie jest zbyt droga i czy w związku z tym nie warto zmienić projektu. Także wykonawcy posłużą się cenami jednostkowymi robót dla porównania z własną kalkulacją – to w końcu najszybsza i najlepsza metoda, by dowiedzieć się, czy nie „przestrzeliliśmy” gdzieś ceny (mało to zdarzało się „czeskich” błędów?). Wreszcie rzeczoznawcy mogą wykorzystać informacje dla oszacowania kosztów robót, wartości obiektów itp.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że baza cen jednostkowych oferowanych w Intercenbudzie opiera się na autorskich katalogach Athenasoft i dotyczy praktycznie w całości tylko nowoczesnych technologii, które weszły na nasz rynek nie tak znów dawno. Możemy skorzystać z informacji cenowych dotyczących takich technologii, jak: wykonanie ścianek z płyt gipsowych ORTH, systemu suchej zabudowy w technologii Lafarge Nida Gips, ocieplenia budynków w systemach BAUMIT, wypraw z fabrycznych suchych mieszanek tynkarskich w technologii BAUMIT, wzmacniania konstrukcji budowlanych przy użyciu taśm i mat z włókna węglowego w technologii Sika Carbodur. Mamy też do dyspozycji ceny jednostkowe robót na nawierzchnie na drogach i ulicach, transport zewnętrzny materiałów budowlanych, rusztowania systemowe, instalacje centralnego odkurzania. Z branży elektrycznej z kolei należy polecić ceny jednostkowe na wykonanie okablowania strukturalnego w technologii firm Krone i R&M oraz instalacje elektryczne w technologii gesis®. Co godne podkreślenia – baza ta wciąż się rozszerza i stanowi znakomite uzupełnienie biblioteczki komputerowej kosztorysanta.

Jeszcze jedna ciekawostka, którą oferuje produkt Athenasoft, a mianowicie bardzo łatwy w użytkowaniu program kosztorysujący „ekosztorys.pl”. Wydaje się, że w założeniu jest to program przeznaczony i adresowany dla małych przedsiębiorców nieposiadających profesjonalnych (ale jednnocześnie kosztownych) programów kosztorysujących niezbędnych zawodowym kosztorysantom, ale już nie tak koniecznych dla kogoś, kto wyceny robi sporadycznie i nie są one skomplikowane.

Jak z powyższego widać, jest z czego korzystać przy sporządzaniu kalkulacji. Nie ma tu miejsca na opisywanie w sposób szczegółowy poszczególnych firm i programów. Zresztą, jeśli ktoś choć trochę interesuje się, czy pracuje w kosztorysowaniu, przynajmniej pobieżnie poznał wszystkie te firmy i oferowane przez nie publikacje i programy.

Ciekawą i godną pochwały inicjatywą jest fakt coraz większego otwarcia na klienta w ośrodkach zajmujących się obsługą kosztorysantów. Kosztorysant to trochę taki wolny zawód, a to jak wiadomo kojarzy się z pracą w najdziwniejsze nawet godziny i dni. Cieszy, że firmy już to dostrzegają i proponują wydłużoną obsługę, albo (jak wspomniany powyżej Intercenbud) 24-godzinny serwis e-mailowy. To na pewno bardzo ułatwia pracę, bo któż z nas nie zna sytuacji, gdy kosztorys ma być oddany świtem, a nam właśnie przy jego kończeniu późną nocą zabrakło jakiejś cennej informacji. Wydaje się, że teraz problem ten nie powinien już zakłócać nam spokoju myśli.

Poza tym, mimo że informacje cenowe pochodzą z firm, które konkurują ze sobą na rynku kosztorysowym – wszystkie posiadają autorskie systemy kosztorysowe i bazy cenowe – to sądzę, że kosztorysant, który chce być na czasie i wykonywać rzetelnie swoją pracę, musi mieć dane ze wszystkich ośrodków. Jak nie w jednej bazie, to w drugiej znajdzie interesujący go materiał bądź sprzęt i z pożytkiem z informacji takiej skorzysta. Dobrze byłoby, gdyby ośrodki kosztorysowe ściślej współpracowały między sobą, tak aby jeszcze lepiej można było wykorzystywać w programach różnych firm ceny dostarczane przez inne. Ma to kolosalne znaczenie w przypadku, w którym dane zawarte w bazie jednego ośrodka są niedostępne u innych producentów. Konkurencja konkurencją, ale na szczęście już zauważono, że można tak działać, ponieważ nawet jeśli pozornie „odda się kawałek pola”, to i tak w ostatecznym rozrachunku może się to obrócić na korzyść firmy.
Najważniejsze, żeby dostarczyć kosztorysantowi dane, czasem nawet nieprecyzyjne, zaledwie zarysowane, przybliżone, ale dane. Nie od dziś wiadomo, że nawet zła informacja (np. zbyt wysoka cena materiału) zawsze jest lepsza od żadnej. Mamy przecież doświadczenie, mamy wiedzę zdobywaną nie tylko na szkoleniach dla kosztorysantów, ale w tzw. „zwykłym życiu” i pozostaje mieć nadzieję, że pozwoli nam ona w sytuacjach trudnych, czy wręcz kryzysowych, poradzić sobie z największą zawiłością w zawodzie.
Bo kto, jeśli nie my, ma dać sobie radę i określić poprawnie koszty przedsięwzięcia budowlanego, pokaże alternatywne rozwiązania, naprowadzi na właściwą ścieżkę?